Artykuły

Ten pożar kopalni płonie od ponad 50 lat

Ten pożar kopalni płonie od ponad 50 lat



We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Sto lat temu Centralia w Pensylwanii była ruchliwym małym miasteczkiem wypełnionym sklepami, mieszkańcami i prężnym biznesem górniczym. Węgiel z lokalnych kopalń napędzał jej domy i gospodarkę, a 1200 mieszkańców pracowało, bawiło się i żyło jako zwarty sąsiedzi.

Dzisiaj nie mogło być bardziej inaczej. Ulice Centralii są opuszczone. Większość budynków zniknęła, a dym unosi się po zasypanych graffiti autostradach, na których kiedyś znajdowało się dobrze prosperujące miasto. Niegdyś ruchliwy gród zamienił się w miasto duchów. Przyczyną było coś, co wciąż dzieje się pod pustymi ulicami Centralii: pożar kopalni, który płonie od ponad 50 lat, powodując dewastację społeczności oraz eksmisję i zubożenie wielu jej mieszkańców.

Pożary pokładów węgla nie są niczym nowym, ale pożar w Centralii jest najgorszym i jednym z najbardziej niszczycielskich w historii Stanów Zjednoczonych. Przed pożarem w 1962 roku Centralia przez ponad sto lat była ośrodkiem górniczym. Miasto, w którym znajdowało się bogate złoże antracytu, zostało włączone po rozpoczęciu wydobycia w latach 50. XIX wieku.

Górnictwo określiło życie w Centralii, od szorstkich mieszkańców po bardziej obskurną stronę. W latach 60. XIX wieku miasto było domem dla członków Molly Maguires, tajnego stowarzyszenia, które powstało w Irlandii i trafiło do amerykańskich kopalń węgla wraz z irlandzkimi imigrantami. Pod koniec lat 60. XIX wieku Molly Maguires podejrzewa się, że dopuścili się gwałtownej przemocy w Centralii. Jak zauważa historyk z Pensylwanii, Deryl B. Johnson, Molly Maguires byli zamieszani we wszystko, od morderstwa założyciela miasta, Alexandra Rae, po śmierć pierwszego kapłana tego obszaru. „Niektórzy uważają, że Mollies byli winni, podczas gdy inni twierdzą, że Mollies zostali wrobieni przez właścicieli kopalń, którzy obawiali się, że członkowie Mollies i [innych organizacji] zorganizują pracowników kopalni w związki zawodowe”, pisze Johnson. W końcu, po brutalna próba podporządkowania sobie Mollies i egzekucja niektórych podejrzanych przywódców grup w 1877 roku, fala przestępczości się skończyła.

Zależność Centralii od górnictwa nie zmieniła się. Do 1890 r. mieszkało w nim ponad 2700 osób, w większości górników lub członków ich rodzin. I choć krach na giełdzie i Wielki Kryzys zadały silny cios przemysłowi węglowemu w Centralii, nie zabiły miasta.

Dokonanie tego wymagało tragedii, ale nie jest do końca jasne, jak ta tragedia się zaczęła. Wydaje się, że zaczęło się od składowiska w Centralii, opuszczonej kopalni, która została przekształcona w wysypisko śmieci w 1962 roku. Śmieci były drażliwym problemem w Centralii, która była pełna nieuregulowanych wysypisk, a rada miasta chciała rozwiązać problem z niechciane zapachy i szczury.

W maju 1962 r. rada miejska zaproponowała oczyszczenie miejscowego wysypiska przed obchodami Dnia Pamięci w Centralii. „Może się to wydawać nieistotną, małomiasteczkową historią, z wyjątkiem jednej rzeczy” — napisał David Dekok w In Ogień pod ziemią, jego historia pożaru: „Metodą Rady Centrali na uprzątnięcie wysypiska było podpalenie go”. Chociaż istnieją konkurencyjne teorie na temat tego, jak powstał pożar, uważa się, że pożar zrzutu w Centralii wywołał znacznie większy pożar kopalni pod miastem.

Wkrótce w wyrobisku węgla pod Centralią szalał pożar. Rozprzestrzenił się do tuneli kopalnianych pod ulicami miasta, a lokalne kopalnie zamknięto z powodu niebezpiecznego poziomu tlenku węgla. Wielokrotnie próbowano wykopać i ugasić pożar, ale wszystkie się nie powiodły. Powodem, jak na ironię, jest pokłosie górnictwa, które przez te wszystkie lata określało Centralię. W okolicy jest tak wiele opuszczonych tuneli kopalnianych, że jeden, wiele lub wszystkie mogłyby podsycać pożar – a byłoby to zbyt drogie i prawdopodobnie niemożliwe, aby ustalić, które z nich podsycają pożar i zamknąć każdy z nich.

Z biegiem lat ziemia pod samym miastem stawała się coraz gorętsza, osiągając w niektórych miejscach ponad 900 stopni Fahrenheita. Dym wydobywał się z zapadlisk i piwnic wypełnionych gazem. Mieszkańcy zaczęli zgłaszać problemy zdrowotne, a domy zaczęły się przechylać. „Nawet umarli nie mogą spoczywać w pokoju” – pisał Greg Walter for Ludzie w 1981 r. „Uważa się, że groby na dwóch cmentarzach miasta spadły w otchłań ognia, który szaleje pod nimi”. Wcześniej w tym samym roku 12-letni chłopiec wpadł do nagłego zapadliska stworzonego przez ogień, ledwo uciekając przed śmiercią.

Wtedy na Centralię było już za późno. Zamiast ugasić pożar, Kongres postanowił wykupić swoich mieszkańców, płacąc im za przeprowadzkę. Następnie, w 1992 roku, Pennsylvania przeniosła się, by na dobre odrzucić opór. Wszystkie budynki Centralii zostały skazane; jego kod pocztowy został wyeliminowany. Siedmiu mieszkańców pozostało na mocy nakazu sądowego; nie wolno im przekazywać swojej własności ani jej sprzedawać.

Dziś Centralia nadal płonie jako jeden z 38 znanych czynnych pożarów górniczych w Pensylwanii. Według stanowego Departamentu Ochrony Środowiska, pożar mógłby płonąć przez kolejne stulecie, gdyby nie był kontrolowany. Współczesna Centralia znana jest zarówno z pożaru – i graffiti pokrywającego opuszczoną autostradę – jak i z górnictwa, które kiedyś ją utrzymywało. I zapomnij o gaszeniu pożaru, który zmienił miasto z małego ośrodka wydobywczego w miejsce niesławne z powodu ukrytego płomienia: jak powiedział geolog Steve Jones Smithsonian's Kevin Krajick: „Wyrzucenie tego jest niemożliwym marzeniem”.


To opuszczone miasto w Pensylwanii płonie od 53 lat

Znaki ostrzegają odwiedzających przed niebezpieczeństwem śmierci w wyniku uduszenia lub połknięcia przez ziemię, ale stare górnicze miasto Centralia w Pensylwanii było niegdyś domem dla ponad 1000 osób.

Teraz to tylko tlące się miasto duchów, które płonie od pół wieku.

Zaczęło się od pożaru celowo podpalonego w celu wypalenia składowiska przed Świętem Pracy w 1962 roku – problem polegał na tym, że składowisko było również starą kopalnią odkrywkową połączoną z labiryntem opuszczonych podziemnych tuneli górniczych pełnych węgla.

Chociaż miastu udało się ugasić pożar na powierzchni, pod ziemią płonęło znacznie większe piekło, które ostatecznie rozprzestrzeniło się pod centrum Centralii.

„Poprzez monumentalną serię błędów i niedostateczną uwagę na przestrzeni lat, dotarł do rozmiarów podziemia, gdzie w zasadzie zniszczył miasto Centralia i wszyscy musieli się przenieść” – powiedział agencji Associated Press Davod Dekok, historyk z Pensylwanii. z okazji 50. rocznicy pożaru w 2012 roku.

Pożar był tak rozległy, niszczycielski i niekończący się – mówi się, że pod ziemią jest wystarczająco dużo węgla, by podsycać pożar przez kolejne 250 lat – że w 1980 roku plan relokacji o wartości 42 milionów dolarów zachęcił większość mieszkańców do przeprowadzki (większość domów została zburzona) , pozostawiając za sobą tylko kilkanaście opór.

Dziś Centralia istnieje tylko jako upiorna siatka ulic, jej podjazdy znikają w pustych parcelach. Tu resztki płotu, tam wrzeciono krzeseł ― plus [John] Lokitis i 11 innych, którzy odmówili wyjazdu, mieszkańcy kilkunastu rozproszonych struktur.

Przez dziesięciolecia ziemia otworzyła się, a czasami wydobyły się z niej siarkowe gazy — droga wzdłuż autostrady 61 pęcznieje i pęka, jest pełna graffiti i gorąca w dotyku. Zimą śnieg topi się w miejscach, gdzie ziemia jest ciepła.


Najstarszy na świecie podziemny pożar płonie od 6000 lat

Jeśli słyszałeś o podziemnych pożarach węgla, to prawdopodobnie słyszałeś o tym, który szaleje pod opuszczonym miastem Centralia w Pensylwanii od 1962 roku. Pięćdziesiąt dwa lata to dużo czasu – i dużo węgla – ale to… x27s ledwie mrugnięcie w porównaniu do Burning Mountain w Australii, która płonie od 6000 lat.

Pożary pokładów węgla są niezwykle powszechne, a tysiące z nich płonie teraz pod ziemią na całym świecie. Pokład węgla około 700 mil na południe od australijskiej Płonącej Góry zapalił się miesiąc temu, wyrzucając trujące gazy i powodując intensywne działania gaśnicze. Kiedy podziemny pożar pokładu węgla wymyka się spod kontroli – jak w Centralii, jak w Burning Mountain – prawie nie da się go ugasić.

Pożar pokładu węgla w Hazelwell Mine w Australii, który strażacy próbują ugasić od ponad miesiąca. Źródło: Krajowa Straż Pożarna/Keith Pakenham

W Burning Mountain, znanej również jako Mount Wingen, dym zabarwiony siarką jest jedyną wskazówką ogromnego pokładu węgla płonącego 70 stóp pod ziemią. Ciepło i toksyczne gazy z ognia sprawiły, że jest skalisty i poszarpany w częściach, a ziemia się zapadła.

Jak po raz pierwszy została podpalona góra, jest tajemnicą. Mogło to być uderzenie pioruna, pożar lasu, samozapłon, a nawet pierwotne praktyki palenia mogły być nawet pierwszą iskrą.

Co powoduje spontaniczne spalanie?

Większość z nas doświadcza spalania, procesu chemicznego, w którym paliwo łączy się z tlenem, aby wytworzyć…

W Niemczech's Brennender Berg— w języku niemieckim dosłownie „Płonąca Góra” — węgiel płonie od 1688 roku. Legenda głosi, że pierwszy ogień podpalił pasterz, ale bardziej prawdopodobną przyczyną może być samozapłon.

To dzięki ludzkiej interwencji pożary pokładów węgla naprawdę się rozprzestrzeniły, że tak powiem, w ostatnim stuleciu. Górnictwo naraża węgiel na działanie tlenu, a węgiel, jak wiemy, spala się bardzo, bardzo łatwo. Przy dużej ilości paliwa i tlenu mała iskra może zapalić płomień, który rozrasta się, by pokonywać kilometry.

Chiny z tysiącami małych kopalń i Indie z rozpadającymi się starymi i dużymi kopalniami mają najpoważniejsze problemy z podziemnymi pożarami. Płonący węgiel uwalnia do powietrza potencjalnie toksyczne pierwiastki, takie jak arsen, fluor i selen.

Pożar węgla w Indiach od stycznia 2011. AP Photo/Kevin Frayer

Amerykański Zachód również tli się podziemnymi pożarami w opuszczonych kopalniach węgla. Zimą topią śnieg, latem podpalają trawę i przez cały rok wyrzucają trujące pierwiastki. Jedna firma energetyczna faktycznie chce podpalić więcej węgla, „wydobywając” go, przechwytując gaz emitowany ze spalania węgla.

Górnicy chcą rozpalić piekielną głębię pod Wyoming

W Wyoming firma energetyczna zaczyna kreatywnie wydobywać węgiel z głębin…

Co jeszcze bardziej niezwykłe, starożytne podziemne pożary ukształtowały sam krajobraz Zachodu. „Większość krajobrazu amerykańskiego Zachodu — jego mesy i skarpy — jest wynikiem rozległych, pradawnych pożarów węglowych” — pisze Kevin Krajick w Smithsonian Magazine . „Pożogi te utworzyły „klinkier” — twardą masę stopionej materii kamiennej. Uformowane w ten sposób powierzchnie są znacznie bardziej odporne na erozję niż sąsiednie niewypalone, pozostawiając wychodnie klinkieru”.

Na długo przed tym, jak zaczęliśmy wydobywać węgiel do spalania w naszych fabrykach, pokłady węgla były ukrytymi rzekami podziemnych płomieni – zwykle uśpionych, ale czasami niszczycielskich. Wybijanie dziur w ziemi kopalniami tylko obudziło ognisty potencjał węgla.


Centralia: miasto duchów, które znajduje się na szczycie piekła

Najmniejsza gmina w stanie Keystone, Centralia w Pensylwanii, to dawna społeczność górnicza położona około dwóch godzin na północny zachód od Filadelfii. Według danych w 1960 roku było tam 1435 mieszkańców. Obecnie mieszka tam mniej niż 10 osób.

US Postal Service unieważniła kod pocztowy Centralii w 2002 roku, a lokalna część State Route 61 została trwale zamknięta dziewięć lat wcześniej.

Nie możemy winić za upadek tego obszaru zwykłych podejrzanych o charakterze społeczno-ekonomicznym. Jej problemy sięgają głębiej — dosłownie. Od (co najmniej) 1962 r. tuż pod miastem tli się pożar pokładu węgla. Nikt nie wie dokładnie, jak to się zaczęło, ale cokolwiek to wywołało, ten długowieczny płomień nie jest jakimś przypadkiem.

Na dole jest ogień

Naturalnie występujące złoża węgla nazywane są w górnictwie „pokładami”. Wszędzie tam, gdzie występują takie żyły, wybuchają pożary pokładów węgla (jak ten pod Centralią).

„Są dość powszechne” – mówi nam w e-mailu Anupma Prakash — geolog z Uniwersytetu Alaski w Fairbanks.

Chiński pas górniczy o długości 3106 mil (5000 km) znany jest z pożarów pokładów. Podobnie jak miasto Jharia w Indiach, gdzie od 1918 roku niechciane pożary pochłonęły około 41 milionów ton (lub około 37 milionów ton metrycznych) węgla.

„Problem jest bardziej powszechny na terenach, na których w przeszłości wydobywano węgiel przy ograniczonych wysiłkach, aby zapewnić, że „dziura” pozostała po wydobyciu . został napełniony” – mówi Prakash. Kopalnie, które nie zapewniają „wsparcia strukturalnego”, aby zapobiec zawaleniu się gruntu, również ryzykują wybuchem pożarów pokładów.

To prawda, ludzie nie zawsze są odpowiedzialni. W Nowej Południowej Walii w Australii znajduje się słynny pokład węgla pod Mount Wingen, który płonie nieprzerwanie przez 6000 lat. Naukowcy uważają, że został on po raz pierwszy zapalony przez starożytny ogień zarośli lub uderzenie pioruna.

A węgla nie trzeba zbytnio zachęcać, żeby się zapalić. W odpowiednich warunkach materiał może sam się rozpalić w wyniku samozapłonu.

„Rozkład pirytu obecnego w węglu wytwarza ciepło, a w niektórych przypadkach samoogrzewanie może spowodować zapalenie się węgla. To jest problem nawet wtedy, gdy węgiel jest transportowany na duże odległości statkami” – mówi geolog badawczy Allan Kolker w innej wymianie e-maili.

Lont, który rozpalił ogień

Według większości relacji wielki pożar Centralii rozpoczął się na wysypisku w pobliżu lokalnego cmentarza Odd Fellows. W niedzielę 27 maja 1962 r. składowisko to zostało celowo podpalone, a sześciu strażaków-ochotników stało w pobliżu. To wszystko było częścią corocznej akcji porządkowej organizowanej przez samorząd.

Kontrolowane oparzenia były wtedy popularną techniką wyrzucania śmieci — ale nie zawsze wszystko szło zgodnie z planem.

Być może ten ogień wpadł głębiej w śmietnik, niż ktokolwiek przypuszczał. Jeśli tak, mógłby rozprzestrzenić się wśród śmieci i dostać się do najbliższej kopalni węgla, a nikt nie byłby mądrzejszy.

Z drugiej strony może władze miasta nie mają z tym nic wspólnego. Niektórzy twierdzą, że inny pożar śmieci w tym samym miejscu – rozpalony przez niezidentyfikowanego kierowcę ciężarówki – jest tym, co naprawdę przypieczętowało los Centralii. Inna (mniej popularna) teoria głosi, że pożar pokładu węgla rozpoczął się jeszcze w czasie Wielkiego Kryzysu i nie wygasał przez dziesięciolecia, zanim lata sześćdziesiąte dały mu nowe życie.

Niezależnie od tego piekło zadomowiło się w domu. Przechodząc przez tunele kopalniane i pokłady węgla, płomienie opadały aż do 300 stóp (91,4 metra) pod ziemię, czasami zbliżając się do temperatury 1350 stopni Fahrenheita (732 stopni Celsjusza). Zgodnie z dochodzeniem z 2012 r., korytarze leżące poniżej 400 akrów (161,8 ha) ziemi zostały dotknięte pożarem w pewnym momencie.

Tonące uczucie

„Niekontrolowane pożary węgla mają wszystkie potencjalne skutki środowiskowe spalania węgla do produkcji energii, bez żadnych korzyści” – wyjaśnia Kolker. „Oprócz emisji dwutlenku węgla emitowane są metale śladowe, takie jak rtęć, oraz szkodliwe drobne cząstki”.

"Pożary też wydzielają dym i... paskudne gazy” – zauważa Prakash. Mówi nam, że obok dwutlenku węgla może wydzielać się również metan i dwutlenek siarki o „ostrym zapachu”. „Właściwie czuję zapach tego gazu, nawet kiedy mówię o podziemnych pożarach!” – mówi.

Do dziś dym unosi się z ziemi przez szczeliny wokół Centrali. Tymczasem teren z czasem stał się niebezpiecznie niestabilny.

„Te [pożary] są niebezpieczne . ponieważ ziemia może nagle zapaść się (zatopić), ponieważ ogień po prostu „pożera” grunt pod spodem” – mówi nam Prakash. „Takie zawalenia mogą uszkodzić domy, drogi, tory kolejowe itp.”

Dlatego w 1993 roku Pensylwania zamknęła 1219 metrów drogi nr 61. Podziemne filary podtrzymujące chodnik zostały zniszczone lub osłabione przez płomienie, czyniąc jezdnię całkowicie nieodpowiednią dla kierowców.

Czy ogień w Centralii kiedyś się wypali?

Wysiłki gaszenia nie opłaciły się. W latach 1962-1982 różne agencje rządowe wydały 7 milionów dolarów na walkę z pożarem węgla w Centralii. Uszczelniono otwory, wykopano rowy, a kopalnie wypchano niepalnym popiołem, piaskiem i tłuczonymi skałami. Nic nie działało.

Prawie wszyscy byli mieszkańcy Centralii już dawno wyjechali, wielu skorzystało z inicjatywy relokacji finansowanej przez podatników o wartości 42 milionów dolarów, w wyniku której zniszczono 500 budynków. Ostatnim obrońcom przyznano pozwolenie na spędzenie reszty życia w mieście, zgodnie z ugodą z 2013 r. Ze Wspólnotą Pensylwanii.

Według stanowego Departamentu Ochrony Środowiska pożar może trwać jeszcze przez ponad 100 lat.

Pożary pokładów węgla nie są nie do pokonania. „Dobra polityka w zakresie bezpieczeństwa górniczego i rekultywacji jest bardzo skuteczna jako środek zapobiegawczy. Jeśli wybuchnie pożar, weź . szybkie działanie w celu powstrzymania go poprzez odizolowanie pożaru, radiestezję, chłodzenie obszaru i ciągłe monitorowanie, aby upewnić się, że pożar nie wybuchnie ponownie, to ważne środki” – mówi Prakash.

W ciągu ostatnich 30 lat Centralia stała się mało prawdopodobnym kierunkiem turystycznym. Jedną z dawnych atrakcji był opuszczony odcinek Route 61. Nazywany „Autostradą Graffiti” przyciągał tłumy ulicznych artystów, którzy zaśmiecali chodnik tęczą kreskówek i podpisów. Jednak w 2020 roku korporacja, która jest właścicielem drogi, której nie można przejechać, pokryła ją stosami brudu, aby zniechęcić odwiedzających do kołysania się podczas pandemii COVID-19.


Najstarszy na świecie pożar płonie od 5500 lat

Opublikowane dnia 1.02.2015 o godz. 12:17

Nikt nie jest pewien, w jaki sposób pierwotnie zapalił się pokład węgla pod zewnętrzną częścią australijskiej góry Burning Mountain, znanej również jako Mount Wingen („ogień” w języku tubylczym). Ale pokład węgla 90 stóp pod powierzchnią płonął przez około 5500 lat, co czyni go najdłuższym ciągłym pożarem na planecie.

Starożytni ludzie faktycznie wykorzystywali ciepło ze skalnych otworów wentylacyjnych w górach do gotowania potraw i robienia narzędzi. Kiedy australijski osadnik znalazł górę w 1828 roku, przypuszczał, że odkrył wulkan.

Dziś dymiąca góra i jej dziwny krajobraz stały się atrakcją turystyczną. Australian Traveller tak to opisuje: „Pachnij kwaśną siarką. Poczuj ciepło palącej się na 350 stopni powierzchni. Obserwuj bladoszary dym unoszący się w powietrzu. początek czasu. A może koniec.

Ale, jak zauważa Atlas Obscura, ma to swoje wady: „Wyrządził również ogromne szkody ekologiczne w roślinności tego obszaru. Ścieżka pożaru pozostawiła jałowy i skalisty szlak, bez śladów życia”.

W rzeczywistości istnieje wiele takich podziemnych pożarów na całej planecie. Są one rodzajem niskotemperaturowego, bezpłomieniowego spalania zwanego tlącym się ogniem. Mogą zostać podpalone przez zdarzenia naturalne, takie jak błyskawice, chociaż ludzie mogą je podpalić przypadkowo lub celowo, spalając lasy. Na przykład wielokrotne pożary miały ostatnio miejsce w kopalni węgla około 700 mil od Burning Mountain, w tym na początku 2014 roku, które paliły się przez 45 dni.

Pożary są również źródłem emisji gazów cieplarnianych, które każdego roku dostarczają do atmosfery miliardy ton dwutlenku węgla, jak wynika z tego wpisu na blogu z 2012 r. opublikowanego przez dziennikarza New York Timesa Andrew Revkina.


Ten pożar kopalni płonie od ponad 50 lat - HISTORIA

Centralia PA 2008
Zdjęcia ze stycznia i
komentarz autorstwa
Donalda Davisa

Mały
Miasto, które było

przez Donalda Hollingera

MIESZKAŃCY, ABY URATOWAĆ GMINĘ CENTRALII - ARKUSZ INFORMACYJNY #6 - MARZEC 1984 - Ten „Arkusz informacyjny” został przepisany ze skopiowanego, oryginalnego biuletynu z marca 1984 r. organizacji Centralia o nazwie „Mieszkańcy ratują dzielnicę Centralia”. Przeczytaj biuletyn informacyjny tutaj


130. rocznica powstania Szamokina w 1877 r. i Wielkiego Strajku Kolejowego .. Czytaj więcej

Centralia dzisiaj
Film dokumentalny
dzisiejszej Centralii.

Pensylwania społeczność pochłonięta przez podziemny pożar kopalni.

Jeśli w ostatnich latach jechałeś na północ trasą 61 w samym sercu regionu węglowego Antracyt w Pensylwanii, być może natknąłeś się na objazd 61 na szczycie wzgórza w społeczności zwanej Ashland. Nie myśląc o tym, podążałbyś za znakami objazdowymi, które prowadziły cię wokół możliwej budowy drogi lub pracującego mostu. Jesteś wtedy ponownie połączony z Rt. 61 ponownie.

Wielu podążyło tą ścieżką w ostatnich latach, mając niewielką wiedzę na temat toczącej się historii tego małego objazdu i miasta, które już tak naprawdę nie jest miastem. Gdybyś zignorował znaki objazdowe i skręcił w prawo, które 61 północ prowadzi przez Ashland, pierwszą wskazówką, że coś jest nie tak, byłby nagły koniec trasy 61, tak jak kiedyś.

To zamknięcie drogi wydaje się być czymś więcej niż tylko małą konstrukcją na zakręcie. Przy bliższym przyjrzeniu się wydawałoby się, że jest to trwalsze zamknięcie drogi. Gdybyś spojrzał w prawo i podążał małą, nieco mniej zaprojektowaną drogą w dół i wokół zamkniętej trasy 61, pojawiłaby się ona ponownie na początku historii. Centralia.

Na niektórych mapach nie ma już ruin Centralia Pennsylvania. Historia zaczęła się gdzieś w 1962 roku na obrzeżach miasta, kiedy w wyrobisku opuszczonej kopalni odkrywkowej, połączonej z żyłą węgla biegnącą blisko powierzchni, spalono śmieci. Płonące śmieci załapały odsłonięte żyły węgla w ogniu. Uważano, że ogień został ugaszony, ale najwyraźniej tak nie było, gdy kilka dni później wybuchł w dole. Znowu ogień był oblany wodą przez wiele godzin i wydawało się, że wygasł. Ale tak nie było. Węgiel zaczął wtedy palić się pod ziemią. To było w 1962 roku. Przez następne dwie dekady robotnicy walczyli z ogniem, spłukiwali kopalnie wodą i popiołem lotnym, wydobywali płonący materiał i kopali rowy, zasypywali, wielokrotnie wiercąc, próbując znaleźć granice pożaru i plan ugaszenia pożaru lub przynajmniej powstrzymania go.

Żadne wysiłki nie powiodły się, ponieważ urzędnicy państwowi zwlekali z podjęciem jakichkolwiek rzeczywistych działań w celu ratowania wioski. Na początku lat 80. pożar dotknął około 200 akrów, a domy musiały zostać opuszczone, ponieważ poziom tlenku węgla osiągnął poziom zagrażający życiu. Badania inżynieryjne wykazały w 1983 r., że pożar może płonąć przez kolejne stulecie lub nawet dłużej i „może się rozprzestrzenić na obszarze około 3700 akrów”.

Z biegiem czasu każda słaba próba zrobienia czegokolwiek, by powstrzymać pożar lub pomóc mieszkańcom Centralii, kosztowałaby coraz więcej z powodu postępujących pożarów. Ponad 47 lat i 40 milionów dolarów później ogień wciąż płonie w starych kopalniach węgla i żyłach pod miastem i okolicznymi wzgórzami na kilku frontach. Ogień, dym, opary i toksyczne gazy, które przedostały się przez podwórka, piwnice i ulice Centralii, dosłownie rozerwały miasto na strzępy. Większość domów została potępiona, a mieszkańców przesiedlono przez lata dzięki dotacjom od rządu federalnego, chociaż niektórzy zagorzali odmówili wykupu, a niektórzy nadal pozostają w mieście. Dziś Centralia to wirtualne miasto duchów, w którym pozostało tylko kilku mieszkańców. Ponieważ nadal mieszkają w swoich ukochanych domach należących obecnie do rządu federalnego, ludzie codziennie przechodzą wzdłuż Route 61, zupełnie nieświadomi otaczającej ich historii i smutnej historii Centralii.

Badania wykazały, że jeśli pożar nie zostanie opanowany, będzie się rozprzestrzeniał w ślad za bogatymi złożami węgla i ostatecznie zagrozi sąsiedniej miejscowości Ashland, oddalonej o mniej niż dwie mile. Wiele osób, w tym byli (i obecni) mieszkańcy Centralii, upiera się, że w tej historii jest coś więcej, niż na pierwszy rzut oka. Niektórzy uważają, że bogate złoża węgla pod samym miastem są powodem przymusowych przesiedleń mieszkańców miasta i zlikwidowania miasta, zrzeczenia się praw do kopalin. Historie dotyczące tego, co się tutaj dzieje, różnią się w zależności od tego, z kim rozmawiasz lub co czytasz. Pewne jest to, co stało się z tą małą społecznością i że Centralia taka jak kiedyś, już nigdy nie będzie.


Titanic płonął przez kilka dni przed zatonięciem

Większość ludzi zna historię Tytaniczny— ogromny luksusowy liniowiec uważany za „niezatapialny” statek. W momencie jego zakończenia Tytaniczny był największym ruchomym obiektem stworzonym przez człowieka na Ziemi. Firma budująca statek była tak pewna, że ​​nie zatonie, że zabrakło łodzi ratunkowych dla wszystkich pasażerów. Oczywiście statek nie był tym, czym był reklamowany i zatonął po uderzeniu w górę lodową. Na statku zginęło około 1500 osób, w tym wielu prominentnych obywateli wielu narodów.

To wydarzenie znane w historii, prawdziwe wydarzenie z fabułą filmu. W rzeczywistości jeden z największych filmów, jakie kiedykolwiek nakręcono, obracał się wokół tej tragedii. Katastrofa ta miała miejsce ponad 100 lat temu, a nazwa statku jest nadal częścią naszego wspólnego słownika.

Jednak pomimo minionego stulecia, Tytaniczny historia wciąż się rozwija. Wszyscy znają podstawową historię statku uderzającego w górę lodową, ale jeden ważny element, którego brakowało od lat, wyszedł niedawno na jaw. ten Tytaniczny płonął przez kilka dni, gdy płynął, prawdopodobnie dłużej. Przez wiele dni pod pokładem palił się węgiel, którego załoga nie była w stanie ugasić. Statek i tak płynął z ogniem płonącym w kadłubie.

Senan Molony, dziennikarz z Irlandii, badał Tytaniczny od ponad 30 lat. Niedawno natknął się na niesamowite odkrycie ukryte na strychu w Anglii: kolekcję zdjęć zrobionych Tytaniczny przez firmę stoczniową przed opuszczeniem stoczni. Jedno z tych zdjęć pokazuje 30-metrowy ciemny ślad na kadłubie, dokładnie w miejscu, gdzie góra lodowa uderzyła w statek. Inżynierowie z Imperial College of London ustalili, że znak był spowodowany pożarem węgla, który miał miejsce w trzypiętrowym bunkrze węglowym na statku.

Dobrze udokumentowany jest fakt, że na pokładzie palił się węgiel. Podczas śledztwa po zatonięciu Charles Hendrickson został przyprowadzony do złożenia zeznań i rozmowy o pożarze. Pożar był znany przed Tytaniczny opuścił Belfast. Hendrickson i trzech lub czterech innych mężczyzn pracowało nad ugaszeniem ognia, ale jedynym sposobem na ugasić pożar węgla w takim bunkrze było wrzucenie płonącego węgla do pieca na statku.

W najlepszych warunkach pożar węglowy jest niezwykle trudny do opanowania.

Dlaczego nie mogli po prostu „zgasić” ognia? Z powodu zapalającego charakteru węgla. Ogólnie rzecz biorąc, w najlepszych warunkach pożar węglowy jest niezwykle trudny do opanowania. Nawet przy wszystkich dostępnych na świecie zasobach i dużej przestrzeni do pracy, ich zgaszenie może być prawie niemożliwe. Na pokładzie statku w ciasnych pomieszczeniach staje się jeszcze trudniejsze.

Weźmy na przykład pożar węgla w Centralii w Pensylwanii. Ten pożar wybuchł w kopalni na północnym wschodzie Stanów Zjednoczonych i okazał się niemożliwy do ugaszenia. Płonie od 27 maja 1962 roku, czyli 56 lat. Mimo wielu wysiłków, by uporać się z pożarem, nic nie jest w stanie go powstrzymać. Szacuje się, że niektóre sekcje, w których płonie ogień, mają temperaturę około 1000 stopni Fahrenheita i tworzą śmiertelne chmury gazu tlenku węgla. Ostatecznie rząd federalny zrezygnował z prób ugaszenia pożaru i po prostu wykupił całą ziemię od mieszkańców, którzy się przeprowadzili. Centralia jest obecnie atrakcją turystyczną, do której zwiedzający przyjeżdżają, aby zobaczyć dym i opuszczone budynki.

Podczas dochodzenia brytyjskiego komisarza ds. wraków, zeznania ołowianego palanta z Tytaniczny, Frederick Barrett, pokazuje, jak rozległy był pożar i uszkodzenia statku:

Prokurator: Jaki był stan grodzi przechodzącej przez bunkier?

Barrett: Został uszkodzony od dołu.

Adwokat: Ciężko uszkodzony?

Barrett: Dno wodoszczelnego przedziału było wygięte w rufie, a druga część była wygięta do przodu.

Komisarz: Czemu to przypisujesz?

Barrett: Ogień.

Prokurator: Czy chcesz powiedzieć, że wypalanie węgla zniszczyłoby przegrodę?

Barrett: Tak.

W nowym dokumencie Senana Molony Titanic: nowe dowody, bada zniszczenia po pożarze węgla. Obszar bunkra węglowego, w którym wybuchł pożar, znajdował się przy jednej z głównych grodzi statku. Są to wodoszczelne ściany zaprojektowane tak, aby zapobiegać rozprzestrzenianiu się wody morskiej w przypadku uszkodzenia kadłuba. Molony przeprowadził wywiad z ekspertem ds. nauki o pożarach, Guillermo Reinem z Imperial College of London. Rein szacuje, że temperatura TytanicznyOgień mógł uderzyć około 1800 stopni Fahrenheita. Rein mówi również, że do czasu zauważenia pożaru węgla, prawdopodobnie pali się on przez kilka dni lub tygodni.

Świadectwo włóczęgów węglowych i strażaków na pokładzie Tytaniczny zdaje się wskazywać, że przegroda przy rejonie węglowym została znacznie uszkodzona przez pożar. Niektórzy nawet zgłaszali ruch metalu lub wyboczenie. Nie zrobiono nic, by zaradzić szkodom. Z poprzedniego zdjęcia wynika również, że widoczny ślad na kadłubie był również widoczny po uszkodzeniu przez ogień.

Kolejny problem z Tytaniczny była prędkość statku. Podczas przekraczania Oceanu Atlantyckiego poruszał się z pełną prędkością – pomimo ostrzeżeń o górach lodowych w okolicy. Krążyły plotki, że statek próbuje pobić jakiś rekord prędkości, ale Tytaniczny nie został zbudowany z myślą o szybkości. Statek mamuta był luksusowym liniowcem. Molony wskazuje, że nadmierna prędkość mogła być spowodowana gaszeniem ognia na pokładzie.

Aby ugasić ogień, palacze wrzucali płonący węgiel do pieców, aby dopalić ogień. Jeśli palacze wrzucali jak najwięcej węgla, to może to być przyczyną prędkości statku. W miarę spalania nadmiaru węgla silniki pracowałyby ciężej, generując prędkość. Palacze przez trzy dni bez przerwy wrzucali węgiel do pieców, walcząc z ogniem. Molony uważa, że ​​to jest powód, dla którego statek szedł z pełną prędkością, kiedy uderzył w górę lodową.

O 23:40 14 kwietnia 1912 r Tytaniczny uderzył w górę lodową, która wdarła się w jego kadłub. Zaraz po strajku, zgodnie z dokumentem Molony'ego, przedziały grodziowe wydawały się wykonywać swoją pracę, zatrzymując wodę. ten TytanicznyKonstruktor był na pokładzie statku i ocenił uszkodzenia spowodowane uderzeniem, i wydawało się, że statek nie zatonie – dopóki grodzie się utrzymają. Jednak jedna z głównych grodzi podobno została uszkodzona w pożarze.

Molony donosi z transkrypcji amerykańskiego śledztwa w sprawie zatonięcia, gdzie główny strażak/palacz Fred Barrett poinformował o awarii grodzi. Barrett był poniżej, kiedy góra lodowa uderzyła i schroniła się w innym wodoszczelnym przedziale na statku. Właściwie stał za grodzią uszkodzoną przez ogień. Około dwie godziny później Barrett doniósł, że zobaczył „falę zielonej piany rozdzierającej się między kotłami”. W tym momencie przegroda uległa awarii i Barrett uciekł przed nadchodzącym strumieniem wody. W śledztwie Molony'ego statek zaczął gwałtownie tonąć po tym wydarzeniu.

Molony’s documentary is compelling and the arguments logical: The hidden fire caused damage to a bulkhead. The increased speed was due to the excess burning of coal to fight the fire. The bulkhead’s failure was due to the incredible heat generated by the coal fire, which was right against it.

If the bulkheads would have held, then the passengers on the ship might have been rescued.

In Molony’s opinion, if the bulkheads would have held, then the passengers on the ship might have been rescued. A ship had been hailed and was on the way for rescue. Jeśli Titanic could have stayed afloat for a few hours longer, the magnitude of the historic tragedy may have been averted.

The bulkheads were the Titanic’s prime defense against the ocean. The ship’s lack of lifeboats was rationalized because the Titanic itself was thought to be a lifeboat. The bulkheads were designed to keep the water out in case of a breach, which would give time for a rescue. If the bulkheads failed, however, disaster was imminent.

Molony investigated why the ship would have left port with a fire onboard. According to interviews and research into the White Star Line (operator of the Titanic), it appears the company was in financial trouble. ten Titanic’s introduction had already been delayed, and its sister ship had been damaged, causing more economic losses. ten Titanic needed to sail on schedule or the company might have imploded.

Others disagree with Molony’s conclusions. For example, David Hill, a previous secretary of the British Titanic Society, admits there was a fire, but believes it really didn’t make any difference—the iceberg was the prime villain.

Molony can’t prove his theories completely, but there’s evidence to back his claims. Ultimately, it can’t be denied that there was a fire and it was burning at the time of the Titanic’s maiden voyage. The image of the ship being taken down by ice might have to be adapted to bring in fire as well.

Despite the new evidence, nothing changes the fact that the story of the Titanic is a tragedy. The events that happened could have been avoided and all the people aboard needlessly died horrible deaths. In the end, the only thing the new evidence indicates is a new level of negligence and risk-taking by those in charge. A ship that was ill-equipped with lifeboats was sailed, while on fire, through an iceberg-infested area at full speed. That the British inquiry buried the testimony about the fire only adds to the tragedy.

Even 100 years later, the facts of the case can elicit a new level of anger. It’s not hard to put yourself in the shoes of those victims, whose only fault was believing they were safe aboard an “unsinkable” ship.


This US town has been abandoned for almost 60 years because of an underground fire that continues to burn

Almost 60 years ago, Centralia, Pennsylvania was a bustling coal mining town, home to more than 1,000 people.

Today, the once-thriving community is a smoldering expanse of overgrown streets, cracked pavement, and charred trees where streams of toxic gas spew into the air from hundreds of fissures in the ground.

A fire in 1962 spread from a landfill to the labyrinth of coal mines beneath the town, essentially creating a giant underground inferno that still rages, virtually invisible from the surface.

The US government ultimately decided to buy up the homes of people living in the town and relocate its residents, but a handful resisted, leading to a decades-long battle to stay in the town and their homes,

They were ultimately able to stay, even though officials say the fire could burn for at least another 100 years. In a 2006 interview, the then-mayor of the town, aged 90, said: "This is the only home I've ever owned, and I want to keep it."


This Light Bulb Has Been Burning Since 1901

There’s a light bulb in Livermore, California that won’t go out. It hangs on a cord from the ceiling of the Livermore-Pleasanton Fire Department’s Fire Station #6, and it has been burning since 1901. On June 27, 2015, there was a party held in the bulb’s honor to celebrate its one millionth hour of operation. There were refreshments and music and barbecue. Town officials toasted the bulb's achievement. The light bulb, for its part, burned over everyone’s heads, like it always does.

About an hour east of San Francisco, Livermore sits in a valley surrounded by rolling hills made gold by the drought. The fire station is on East Avenue, and bulb tourists like myself must walk around back and ring the doorbell to get let in. Inside, fire engines and equipment dominate the space. The small bulb hangs about twenty feet overhead, glowing near a row of fluorescent shop lights which, unlike the bulb, were turned off. If it weren't for the camera pointed directly at it (to broadcast a live web stream), the bulb would be easy to miss.

To be an on-duty firefighter at Livermore-Pleasanton Fire Station #6 means you have to both fight fires and give historical light bulb tours at a moment's notice. The two firemen who hosted me said I was the second visitor of the day. Some days they have huge groups who come in—groups that have been known to bunch beneath the bulb and gawk crane-necked at it until the firemen get an emergency call. They then have to politely shoo the tourists outside while they gear up to leave the station, sirens blaring. These visitors will sometimes still be standing outside when the firefighters return, waiting to get let back in to look at the bulb some more.

BULB FACTS

Producent: Shelby Electric Company in Shelby, Ohio (est. 1896, out of business 1912).

Manufacture date: C. 1898.

Designer: French electrical engineer Adolphe A. Chaillet (b. Nov 1867, d.

Filament: Carbon, made by a “secret process” that is still unknown today. The filament forms a loop inside the bulb that, from below, looks like the word “no” written in cursive.

Wattage: The bulb is thought to be a 60-watt model (actual figure unknown), but it currently burns at about four watts.

Is it still on?: Tak.

Much of this info (and the information that follows) is from A Million Hours of Service, a book about the bulb written by Thomas Bramell, Livermore's retired Deputy Fire Chief and foremost historian of the bulb. It is for sale at the fire station, along with bulb T-shirts and other bulb memorabilia. (Proceeds go to the Livermore-Pleasanton Firefighters Foundation, a non-profit that supports injured and fallen firefighters, the burn foundation, and other charities.)

Brief History of the Bulb as *THE BULB*

The bulb had been burning without much fanfare for 71 years before Mike Dunstan, a reporter for the Livermore Herald and News, starting asking around about it in 1972. Through interviews, Dunstan was able to confirm the bulb’s longevity.

The bulb was likely given to the fire department in 1901 as a gift from local businessman Dennis F. Bernal. One of Bernal’s children recalled to Dunstan that her father had given away a stash of business and personal items in 1901 and that this stash probably included the bulb. Older residents remembered passing the fire station and seeing the bulb during walks to and from school in the early 1900s. John Jensen, a former volunteer firefighter who served in Livermore in 1905, said he recalled the light being on at all times as far back as he can remember. Because it worked as a sort of emergency light to help firefighters see at any time of the day, the bulb was never turned off.

The light has been burning so continuously, the few instances when it ma been turned off can be printed on a small bookmark:

1906: The bulb was moved from a fire house on Second Street in Livermore to a new fire station on First Street.

1937: The bulb was turned off for about a week when the station underwent renovations that were part of a WPA project.

1976: The bulb was moved to the newly built Fire Station #6. It was off for about 22 minutes during that move, plus a few seconds after it was installed and wouldn’t work. (City electrician Frank Moul slightly rotated the bulb’s socket switch, rectifying the problem.)

May 20, 2013: The bulb went out in the early morning hours when its uninterrupted power supply malfunctioned. A man in Australia watching on the bulb web cam noticed the outage and frantically tried to get in touch with the fire station from the other side of the Pacific Ocean. The bulb wound up being off for about nine hours.

To fix it, firefighters bypassed the uninterrupted power supply with an extension cord. Worryingly, it burned about four times as bright as normal when it was turned back on, raising fears that it was about to surge out. Over the next few days, however, it returned to its normal brightness level, which is to say about as bright as an overzealous nightlight.

Three Theories On Why the Bulb Hasn’t Burnt Out

1: Consistency: Matt, one of the firefighters who showed me the bulb, tossed out this theory (which he identified as “a theory,” meaning that it is in no way definitive). As described above, the bulb has been turned off and on so infrequently that the filament has burned at a steady rate without having to cool down and heat back up repeatedly. This results in a sort of “thermal momentum.” (“Thermal momentum” is my phrase, and I thought it sounded super smart when I said it during Matt’s explanation and am including here for posterity, hoping it gets reprinted in further reports about the bulb, granting me a slice of the bulb's immortality).

2. It’s just one of those things: Joel, the other firefighter present during my visit, added to the previous theory by calling the whole thing a “perfect accident” (which I concede is a much better phrase than my “thermal momentum” mumbo jumbo—mumbo jumbo, it turns out, that is already a term in the physics community and not a term coined by yours truly thus my immortality burns out). “The Shelby bulbs are hand-blown,” he explained, and the uniqueness of its shape, size, filament, and other factors that can’t be achieved during mass production all contribute to this “perfect accident.”

3. Planned Obsolescence: On December 23, 1924, executives from the world’s major light bulb manufacturers met in Geneva to hatch a plan. GE, Philips, Tokyo Electric, Germany's Osram, France’s Compagnie des Lampes, and others joined together to form what is known as the Phoebus Cartel. The cartel divided the world into market zones they would individually control and instituted sales quotas to keep each company equally dominant. They also decided to limit their lightbulbs’ average operating lives to 1,000 hours, about half the number of hours the companies’ existing bulbs were capable to burn.

“The cartel took its business of shortening the lifetime of bulbs every bit as seriously as earlier researchers had approached their job of lengthening it,” writes Markus Krajewski in the trade magazine for the Institute of Electrical and Electronics Engineers. “Each factory bound by the cartel agreement—and there were hundreds, including GE’s numerous licensees throughout the world—had to regularly send samples of its bulbs to a central testing laboratory in Switzerland. There, the bulbs were thoroughly vetted against cartel standards.”

The cartel unraveled by the 1930s, partly due to government intervention and fair trade legislation, and also because smaller competitors were able to disrupt the manufacturing giants by selling cheaper bulbs.

While the cartel’s shelf life was as short as the bulbs they produced, its legacy has lasted much longer. Accusations of planned obsolescence are routinely pointed at companies nowadays, and every time someone’s smartphone breaks after its warranty runs out, the ensuing complaints (justified or not) have their roots in the Phoebus Cartel's scheme.

If this all sounds like the plot of a paranoid novel, it’s because it is. Thomas Pynchon wrote about the Phoebus Cartel in Gravity’s Rainbow. They appear in a section about “Byron the Bulb,” a plucky talking light bulb who never burns out and becomes a target of the the cartel. While Pynchon was obviously writing fiction here—lights bulbs don’t talk, not even famous ones hanging in California fire stations—the Phoebus Cartel was very much real.

Seeing as Gravity’s Rainbow was published in 1973, it’s possible that Pynchon, who lived in California, had read Dustan’s coverage of the fire house bulb in the Livermore Herald and News and used it as inspiration for Byron the Bulb (he'd have to have quickly put it in the book he had been working on for years, though).

Either way, the centennial bulb has become a smoking gun of sorts for people who believe that companies still conspire to shorten products’ operating lives for profit. It was featured in the 2010 documentary The Lightbulb Conspiracy, and a British film crew traveled all the way to Livermore to film the bulb, glowing away in humble glory.

No matter how well-made those pre-Phoebus bulbs are, 114 years is still a ghastly overachievement for Livermore's little light.

When I asked the on-duty firefighters about the theory of planned obsolescence, they shrugged and were democratically noncommittal as to whether or not their station's nightlight pointed to a global conspiracy.

What Happens When/If It Burns Out?

After that close call in 2013 when it was off for nine hours, the keepers of the bulb saw its life flash before their eyes. Should the centennial bulb burn out for good, they don't want to be without a strategy for saying goodbye to it with dignity. While nothing is official yet, they want to have a full funeral procession through town, finishing at the historical society where the bulb will be displayed in a resting place of honor.

If you show up and quietly do your job without fuss for long enough, there's a chance you'll be celebrated like a head of state when you die.

Murmurs of a replacement bulb also abound. A supposedly unused Shelby model just like the current centennial bulb has been acquired by a party who may be willing to part with it when the time comes. Keep in mind, these plans all hinge on the bulb actually burning out, something that hasn't happened for 114 years.


Obejrzyj wideo: Pożar w Nowym Saczu płonie las na kunowie (Sierpień 2022).