Artykuły

Sąd uznał, że niemieckie muzeum ma prawo do antycznych artefaktów z Iraku

Sąd uznał, że niemieckie muzeum ma prawo do antycznych artefaktów z Iraku


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

To smutne, gdy zdrowy rozsądek nie dominuje w prostych sprawach, takich jak starożytny artefakt należący do kraju. Cóż, w tym przypadku przedmiotem pożądania jest 3000-letnia asyryjska złota tabliczka. Tablicę wydobyli około 100 lat temu niemieccy archeolodzy ze świątyni Isztar w Iraku. Przedmiot został następnie przewieziony do niemieckiego muzeum o nazwie Vordeasiatiches, a następnie zniknął.

Ślady przedmiotu ujawniły, że Flamenbaum, ocalały z Auschwitz, nabył tablicę poprzez handel z rosyjskim żołnierzem – co sugeruje, że tablica była zepsuta wojną – i zabrał ją do USA.

Niestety, nowojorski sąd właśnie zdecydował, że przedmiot powinien zostać zwrócony „prawowitnemu” właścicielowi – niemieckiemu muzeum, ponieważ USA nie uznają prawa do podboju. Adwokat Flamenbauma skrytykował decyzję, twierdząc, że całe Stany Zjednoczone są wynikiem podboju. Nikt oczywiście nie wspomniał, że początkowo relikwia została skradziona z jego kraju, Iraku. Ale oczywiście sprawa sądowa nie dotyczyła tego zbytnio.

Ironia polega na tym, że jeśli jakikolwiek relikt zostanie znaleziony dzisiaj w jakimkolwiek zachodnim kraju, nielegalne jest wywiezienie go z tego kraju, ponieważ staje się on częścią dziedzictwa kraju, w którym się znajduje. Wydaje się jednak, że jeśli komuś uda się wywieźć artefakt z kraju, uważa się za całkowicie w porządku zatrzymanie go w nowym kraju lub w poprzednim, do którego podróżował, zamiast zwracania go do kraju pochodzenia. Wygląda na to, że nadszedł czas na zmiany w prawie!


    Benin Brązy

    „Brąz Beninski” (wykonany z mosiądzu i brązu) to grupa rzeźb, na którą składają się misternie zdobione odlewane tablice, głowy upamiętniające, postacie zwierząt i ludzi, elementy królewskich regaliów i osobiste ozdoby. Tworzono je co najmniej od XVI wieku w zachodnioafrykańskim Królestwie Beninu przez wyspecjalizowane gildie pracujące na dworze królewskim Oba (króla) w mieście Benin. Królestwo wspierało również gildie pracujące w innych materiałach, takich jak kość słoniowa, skóra, koral i drewno, a termin „Brąz Beninski” jest czasami używany w odniesieniu do obiektów historycznych wykonanych z tych innych materiałów.

    Wiele dzieł zostało zamówionych specjalnie na ołtarze przodków dawnych Obas i Queen Mothers. Były również używane w innych rytuałach ku czci przodków i potwierdzania przystąpienia nowego Oba. Kluczowym elementem Benin Bronzes są tablice, które niegdyś zdobiły Benin Royal Palace i stanowią ważny historyczny zapis Królestwa Beninu. Obejmuje to historię dynastyczną, a także historię społeczną oraz wgląd w jej relacje z sąsiednimi społeczeństwami. Brązy benińskie są poprzedzone wcześniejszymi zachodnioafrykańskimi tradycjami odlewania mosiądzu, sięgającymi średniowiecza.

    Jednym z elementów historii Królestwa Beninu reprezentowanego w Brązach są wczesne kontakty królestwa z Europejczykami. Kontakty handlowe i dyplomatyczne między Beninem a Portugalią rozwijały się na wybrzeżu Afryki Zachodniej od XV wieku. Te wczesne połączenia obejmowały emisariuszy portugalskich i benińskich podróżujących między stolicami i dworami Beninu i Portugalii, gdy te dwie potęgi negocjowały swoje nowe stosunki.

    W kolekcji British Museum znajduje się około 900 obiektów z historycznego Królestwa Beninu. Ponad 100 można zobaczyć na stałej, zmieniającej się ekspozycji w galeriach Muzeum. Obiekty z Beninu są również regularnie wypożyczane na całym świecie. Zbiory British Museum zawierają dodatkowo szereg dokumentacji archiwalnej i zbiorów fotograficznych związanych z brązami benińskimi i historią ich kolekcji.


    Muzeum w Berlinie poszukuje zwrotu starożytnej złotej tabliczki (aktualizacja 4)

    Adwokat Steven Schlesinger twierdzi, że rodzina ocalałej z Holokaustu Riven Flamenbaum jest w stanie zachować starożytną złotą tabliczkę, którą ich zmarły ojciec w jakiś sposób zdobył w Niemczech po II wojnie światowej, we wtorek, 15 października 2013 r., w Sądzie Apelacyjnym Stanu Nowy Jork w Albany, NY Schlesinger argumentował, że majątek Flamenbauma ma roszczenie prawne, niezależnie od tego, czy kupił relikwię od rosyjskiego żołnierza, którego rząd zezwolił na grabież, czy po prostu zabrał go, by zrekompensować utratę rodziny w obozie koncentracyjnym Auschwitz. (Zdjęcie AP/Mike Groll)

    Rodzina ocalałego z Holokaustu wezwała we wtorek Sąd Najwyższy Nowego Jorku, aby pozwolił im zatrzymać starożytną złotą tabliczkę, którą ich zmarły ojciec w jakiś sposób zdobył w Niemczech po II wojnie światowej.

    Adwokat Steven Schlesinger przekonywał, że majątek Riven Flamenbaum ma roszczenie prawne, niezależnie od tego, czy Polak kupił relikwię od rosyjskiego żołnierza, czy po prostu zabrał go, by zrekompensować utratę rodziny w Auschwitz, obozie koncentracyjnym, w którym spędził kilka lat.

    „Pod ówczesnymi rządami sowieckimi było pozwolenie na grabież i grabież” – powiedział Schlesinger. „Mój klient mógł to wziąć w zemście”.

    Tabliczka znajdowała się przed wojną w zbiorach Vorderasiatisches Museum, filii Muzeum Pergamońskiego w Berlinie. Rodzina argumentowała, że ​​odmowa przez muzeum odzyskania tablicy przez 60 lat była nieuzasadnioną zwłoką, podważając jej roszczenia. Schlesinger powiedział, że Flamenbaum został poinformowany przez Christie's w 1954 roku, że mała tabliczka jest fałszywa i trzyma ją w domu. Teraz jest w sejfie na Long Island.

    Adwokat muzeum, Raymond Dowd, powiedział, że brak 3200-letniej relikwii został szybko zauważony przez muzeum, później zgłoszony przez naukowców i powszechnie znany.

    „Nie ma czegoś takiego jak prawo do grabieży” – powiedział Dowd. „Zadośćuczynienie nie ma nic wspólnego z tą sprawą”.

    Kserokopia materiałów informacyjnych z akt sądowych pokazuje 3200-letnią złotą tabliczkę w centrum sprawy sądowej między rodziną ocalałego z Holokaustu a berlińskim muzeum we wtorek, 15 października 2013 r., w Albany, NY, prokurator Steven Schlesinger, powiedział we wtorek, 15 października 2013 r., że majątek Riven Flamenbaum ma roszczenie prawne, niezależnie od tego, czy Polak kupił relikwię od rosyjskiego żołnierza, czy po prostu zabrał go, aby zrekompensować utratę rodziny w Auschwitz. (AP Photo/Sąd Apelacyjny Stanu Nowy Jork)

    Kto to dostanie, zależy od Sądu Apelacyjnego w Nowym Jorku, gdzie siedmiu sędziów przesłuchało obu prawników we wtorek. Oczekuje się orzeczenia w przyszłym miesiącu.

    Tabletka o wadze 9,5 grama (0,34 uncji) została wykopana sto lat temu przez niemieckich archeologów ze świątyni Isztar na terenie dzisiejszego północnego Iraku. Został wystawiony w Berlinie w 1934 roku, został oddany do magazynu, gdy wybuchła wojna, a później zniknął.

    „Może zmieścić się w dłoni”, powiedziała Hannah Flamenbaum. „Bawiliśmy się tym jako dzieci”.

    Jej ojciec poznał matkę, inną ocaloną z Holokaustu, w obozie przesiedleńczym po wojnie. W swoich rachunkach wymieniał za to papierosy lub salami. Para przyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie jej ojciec pracował w sklepie monopolowym na Manhattanie, a później go kupił, osiedlając się na Brooklynie, wychowując troje dzieci, a później przenosząc się na Long Island.

    „Nigdy nie próbował go sprzedać… To było coś w rodzaju spuścizny po jego cierpieniu w obozach” – powiedziała. „Pomyślałam, że jeśli wolno nam go zatrzymać, wystawić go w jednym z muzeów, czy to tutaj, w Battery Park City na Manhattanie, czy nawet w Izraelu. Wykorzystaj to jako sposób na rozmowę o Holokauście. historia rodziców”.

    Według dokumentów sądowych tablica pochodzi z lat 1243-1207 p.n.e., panowania króla Asyrii Tukulti-Ninurty I. Umieszczony w fundamencie świątyni bogini płodności, jego 21 wierszy wzywa tych, którzy ją odnajdą, do uczczenia imienia króla.

    Adwokat Raymond Dowd argumentuje w imieniu berlińskiego muzeum, że starożytna złota tabliczka, którą ocalały z Holokaustu w jakiś sposób zdobył po II wojnie światowej, należy zwrócić do muzeum we wtorek, 15 października 2013 r., w Sądzie Apelacyjnym Stanu Nowy Jork w Albany, Rodzina NY Riven Flamenbaum próbuje zachować 3200-letnią relikwię, argumentując, że muzeum zrzekło się wszelkich roszczeń do własności, czekając 60 lat na jego zwrot. (Zdjęcie AP/Mike Groll)

    Tablica została wykopana przez niemieckich archeologów w latach 1908-1914 na terenie ówczesnego Imperium Osmańskiego, przy czym Niemcy przekazali połowę znalezionych zabytków Stambułu, powiedział Raymond Dowd, prawnik muzeum. Powiedział, że współczesne państwo Irak odmówiło przyjęcia tego.

    W 1945 r. tereny berlińskiego muzeum zostały opanowane, wiele przedmiotów zostało zabranych przez Rosję, inne przez wojska niemieckie, a niektóre zrabowane przez ludzi, którzy schronili się w muzeum, powiedział Dowd. Dyrektor muzeum nie był w stanie powiedzieć, kto go zabrał, tylko, że zniknął.

    Według jednego z ostatnich szacunków jego wartość wynosi 10 milionów dolarów, powiedział Schlesinger.

    Sądy niższej instancji w Nowym Jorku zostały podzielone w sprawie decyzji, co doprowadziło do ostatniego odwołania.


    Chrześcijańscy właściciele gigantycznego łańcucha Hobby Lobby są badani pod kątem nielegalnego importu starożytnych glinianych tabliczek z Iraku. DangApricot

    Według Daily Beast, jedna z najbardziej znanych chrześcijańskich firm w Ameryce jest przedmiotem dochodzenia w sprawie nielegalnego importu starożytnych artefaktów z Bliskiego Wschodu.

    Właściciele Hobby Lobby, które w zeszłym roku odniosły zwycięstwo Sądu Najwyższego nad rządem, który zakwestionował jego prawo do zmuszania firm do oferowania określonych rodzajów antykoncepcji w ramach programu zdrowotnego Obamacare, mają otworzyć w 2017 roku nowe Muzeum Biblii w Waszyngtonie Gromadzili ogromną kolekcję artefaktów, w tym starożytne tabliczki klinowe z Iraku.

    Daily Beast potwierdził, że w 2011 r. agenci celni przejęli dostawę od 200 do 300 tych tabletek, podejrzewając, że zostały one przywiezione nielegalnie. Władze nie podjęły jeszcze decyzji o wniesieniu oskarżenia.

    Według Cary'ego Summersa, prezesa Muzeum Biblii, „Była przesyłka i zawierała niewłaściwą dokumentację – niekompletną dokumentację, która była do niej dołączona”.

    Jednak śledztwo Bestii wykazało, że w odniesieniu do sprawy nagrano setki godzin przesłuchań, co uczyniłoby ją znacznie poważniejszą, niż sugerował Summers.

    Sugeruje to, że tablice mogły być celowo zaniżone, aby umożliwić ich sprowadzenie do kraju w procesie znanym jako „nieformalny wjazd” w przypadku przedmiotów o wartości poniżej 2500 USD, a nie w formalnym procesie wjazdowym, w którym przedmioty są dokładnie sprawdzane. Mówi się, że podobno tabletki zostały opisane na ich etykiecie wysyłkowej FedEx jako próbki „ręcznie wykonanych płytek glinianych” i wyceniono je na 300 dolarów, co znacznie zaniża ich prawdziwą wartość i, co równie ważne, zaciemnia ich identyfikację. jako dziedzictwo kulturowe Iraku", mówi.

    Steve Green, dyrektor generalny Hobby Lobby, powiedział, że możliwe jest, że jego rodzina może mieć jakieś nielegalnie nabyte antyki, ale zaprzeczył, że celowo zrobił coś złego.

    Rodzina jest niezwykle zamożna i jest mało prawdopodobne, aby jakiekolwiek kary finansowe, z jakimi się spotkali, nie były dla nich kłopotliwe. Jednak Hobby Lobby kładzie duży nacisk na swoje chrześcijańskie zasady, a wyrok skazujący byłby bardzo kłopotliwy.


    Zawartość

    Wojna i grabież Edytuj

    Starożytny świat Edytuj

    Wojna i późniejsze grabieże pokonanych ludów były powszechną praktyką od czasów starożytnych. Stela króla Naram-Sina z Akadu, która jest obecnie wystawiona w paryskim Luwrze, jest jednym z najwcześniejszych dzieł sztuki, o których wiadomo, że zostały splądrowane podczas wojny. Stela upamiętniająca zwycięstwo Naram-Sina w bitwie z ludem Lullubi w 2250 p.n.e. została zabrana jako grabież wojenna około tysiąca lat później przez Elamitów, którzy przenieśli ją do swojej stolicy w Suzie w Iranie. Tam został odkryty w 1898 roku przez francuskich archeologów. [1]

    Palladion był najwcześniejszym i prawdopodobnie najważniejszym skradzionym posągiem w zachodniej literaturze. [2] Mała rzeźbiona drewniana statua uzbrojonej Ateny służyła jako ochronny talizman Troi, który podobno został skradziony przez dwóch Greków, którzy potajemnie przemycili posąg ze Świątyni Ateny. W starożytności powszechnie wierzono, że podbój Troi jest możliwy tylko dlatego, że miasto straciło ochronny talizman. Mit ten ilustruje sakramentalne znaczenie posągów w starożytnej Grecji jako boskich przejawów bogów, które symbolizowały moc i często uważano, że posiadają nadprzyrodzone zdolności. Święta natura posągów jest dodatkowo zilustrowana w rzekomym cierpieniu zwycięskich Greków później, w tym Odyseusza, który był mózgiem napadu. [2]

    Według rzymskiego mitu Rzym został założony przez Romulusa, pierwszego zwycięzcę, który poświęcił łupy odebrane wrogiemu władcy świątyni Jowisza Feretriusa. W wielu kolejnych wojnach Rzymu zakrwawione zbroje i broń były gromadzone i umieszczane w świątyniach jako symbol szacunku dla bóstw wroga i jako sposób na zdobycie ich patronatu. [3] Gdy władza rzymska rozprzestrzeniła się w całych Włoszech, gdzie niegdyś rządziły miasta greckie, sztuka grecka została splądrowana i ostentacyjnie wyeksponowana w Rzymie jako triumfalny symbol obcych terytoriów znajdujących się pod panowaniem rzymskim. [3] Uważa się jednak, że triumfalna procesja Marka Klaudiusza Marcellusa po upadku Syrakuz w 211 r. ustanowiła standard czci dla zdobytych sanktuariów, ponieważ wywołała dezaprobatę krytyków i negatywną reakcję społeczną. [4]

    Według Pliniusza Starszego cesarz August był na tyle zakłopotany historią rzymskiej grabieży greckiej sztuki, że niektóre dzieła powróciły do ​​ich pierwotnych domów. [5]

    XX i XXI wiek Edytuj

    Jednym z najbardziej niesławnych przypadków grabieży dzieł sztuki w czasie wojny było zawłaszczanie przez nazistów dzieł sztuki zarówno z publicznych, jak i prywatnych zbiorów w Europie i Rosji. Grabieże rozpoczęły się przed II wojną światową nielegalnymi konfiskatami w ramach systematycznych prześladowań Żydów, które zostały uwzględnione jako część zbrodni nazistowskich podczas procesów norymberskich. [6] Podczas II wojny światowej Niemcy splądrowały 427 muzeów w Związku Radzieckim i spustoszyły lub zniszczyły 1670 rosyjskich cerkwi prawosławnych, 237 kościołów katolickich i 532 synagogi. [7]

    Znanym niedawnym przypadkiem grabieży w czasie wojny była grabież starożytnych artefaktów z Muzeum Narodowego Iraku w Bagdadzie w momencie wybuchu wojny w 2003 roku. było wynikiem niestabilnych i chaotycznych warunków wojny, które pozwoliły na grabieże, które niektórzy [ który? ] argumentowałby, że to wina atakujących sił amerykańskich.

    Archeolodzy i uczeni skrytykowali amerykańską armię za niepodjęcie środków w celu zabezpieczenia muzeum, repozytorium niezliczonych cennych starożytnych artefaktów ze starożytnej cywilizacji Mezopotamii. [8] W ciągu kilku miesięcy poprzedzających wojnę uczeni, dyrektorzy artystyczni i kolekcjoner spotkali się z Pentagonem, aby zapewnić, że rząd USA będzie chronić ważne dziedzictwo archeologiczne Iraku, z Muzeum Narodowym w Bagdadzie na czele listy. obaw. [9] Między 8 kwietnia, kiedy muzeum zostało opuszczone, a 12 kwietnia, kiedy część personelu wróciła, skradziono około 15 000 przedmiotów i dodatkowe 5000 pieczęci cylindrycznych. [10] Ponadto w Bibliotece Narodowej splądrowano tysiące tabliczek z pismem klinowym, a budynek został podpalony z pół miliona książek w środku, na szczęście wiele rękopisów i ksiąg ocalało. [9] Amerykańska grupa zadaniowa była w stanie odzyskać około połowy skradzionych artefaktów, organizując i wysyłając inwentarz zaginionych przedmiotów oraz oświadczając, że nie będzie kary dla każdego, kto zwraca przedmiot. [10] Oprócz wrażliwości instytucji sztuki i instytucji historycznych podczas wojny w Iraku, ofiarą rozległych rabunków padły bogate stanowiska archeologiczne w Iraku i obszary wykopalisk (przypuszcza się, że Irak posiada ogromne, nieodkryte skarby). [11] Hordy szabrowników ekshumowały ogromne kratery wokół stanowisk archeologicznych w Iraku, czasami używając buldożerów. [12] Szacuje się, że w Iraku splądrowano od 10 000 do 15 000 stanowisk archeologicznych. [11]

    Współczesny imperializm i grabież Edytuj

    Skala plądrowania podczas Cesarstwa Francuskiego Napoleona była bezprecedensowa we współczesnej historii, a jedyne porównywalne ekspedycje plądrujące miały miejsce w starożytnej historii Rzymu. [13] W rzeczywistości francuscy rewolucjoniści usprawiedliwiali masową i systematyczną grabież Włoch w 1796 r. postrzegając siebie jako politycznych następców Rzymu, w taki sam sposób, w jaki starożytni Rzymianie uważali się za spadkobierców cywilizacji greckiej. [14] Swoje działania poparli także opinią, że ich wyrafinowany gust artystyczny pozwoli im docenić zrabowaną sztukę. [15] Żołnierze napoleońscy prymitywnie zdemontowali sztukę, wyrywając obrazy z ram wiszących w kościołach i czasami powodując uszkodzenia podczas transportu. Żołnierze napoleońscy przywłaszczyli sobie prywatne kolekcje, a nawet kolekcję papieską. [16] Wśród najsłynniejszych splądrowanych dzieł sztuki znalazły się brązowe konie św. Marka w Wenecji oraz Laokoona i jego synów w Rzymie (oba od czasu powrotu), przy czym później uznano je za najbardziej imponującą rzeźbę starożytności.

    Laokoon miał szczególne znaczenie dla Francuzów, ponieważ był związany z mitem związanym z założeniem Rzymu. [17] Kiedy sztuka została sprowadzona do Paryża, dzieła przybyły w stylu triumfalnego procesji wzorowanej na powszechnej praktyce starożytnych Rzymian. [16]

    Rozległa grabież Włoch przez Napoleona była krytykowana przez takich francuskich artystów, jak Antoine-Chrysostôme Quatremère de Quincy (1755-1849), który rozpowszechnił petycję, w której zebrano podpisy pięćdziesięciu innych artystów. [18] Wraz z założeniem Luwru w Paryżu w 1793, celem Napoleona było stworzenie encyklopedycznej wystawy historii sztuki, którą później zarówno Józef Stalin, jak i Adolf Hitler próbowali naśladować w swoich krajach. [14]

    Napoleon kontynuował swoje artystyczne podboje w 1798 roku, kiedy najechał Egipt, próbując chronić francuskie interesy handlowe i osłabić dostęp Wielkiej Brytanii do Indii przez Egipt. Jego ekspedycja w Egipcie znana jest ze 167 „uczonych”, których zabrał ze sobą, w tym naukowców i innych specjalistów wyposażonych w narzędzia do rejestrowania, badania i dokumentowania starożytnego i współczesnego Egiptu oraz jego historii naturalnej. [19] Między innymi odkrycia ekspedycji obejmowały Kamień z Rosetty i Dolinę Królów w pobliżu Teb. Francuska kampania wojskowa była krótkotrwała i nie powiodła się, a większość zebranych artefaktów (w tym kamień z Rosetty) została skonfiskowana przez wojska brytyjskie, trafiając do British Museum. Niemniej jednak informacje zebrane przez francuską ekspedycję zostały wkrótce opublikowane w kilku tomach Opis Égypte, na który składało się 837 miedziorytów i ponad 3000 rysunków. W przeciwieństwie do pełnej dezaprobaty reakcji publicznej na grabież włoskich dzieł sztuki, przywłaszczenie sztuki egipskiej wzbudziło powszechne zainteresowanie i fascynację w całej Europie, wywołując zjawisko, które zaczęto nazywać „Egiptomanią”. [20]

    Żądania zadośćuczynienia Edytuj

    Precedensem dla repatriacji dzieł sztuki była starożytność rzymska, gdy Cyceron oskarżył Werresa, członka senatu i nielegalnego zawłaszczającego sztukę. Przemówienie Cycerona wpłynęło na oświeceniową myśl europejską i pośrednio wpłynęło na współczesną debatę na temat repatriacji sztuki. [21] Argument Cycerona wykorzystuje militarne epizody grabieży jako „orzecznictwo” i wyraża pewne standardy, jeśli chodzi o zawłaszczanie dóbr kulturalnych innych ludzi. [22] Cyceron dokonuje rozróżnienia między publicznym i prywatnym wykorzystaniem sztuki i tym, co jest właściwe dla każdego, a także twierdzi, że podstawowym celem sztuki jest wyrażanie i kult religijny. Wyznacza też standardy odpowiedzialności administracji cesarskiej za granicą zgodnie z kodeksem etycznym dotyczącym kolekcji dzieł sztuki z pokonanej w czasie wojny Grecji i Rzymu. Później zarówno Napoleon, jak i Lord Elgin zostali porównani do Werresa w potępieniu ich grabieży dzieł sztuki. [23]

    Sztuka została repatriowana po raz pierwszy w historii nowożytnej, kiedy Artur Wellesley, 1. książę Wellington, powrócił do Włoch sztukę splądrowaną przez Napoleona, po tym, jak jego armie i marszałka Blüchera pokonały Francuzów w bitwie pod Waterloo w 1815 roku. Decyzja ostro kontrastowała z długo utrzymywaną tradycją, zgodnie z którą „zwycięzcom idą łupy”. [20] Jest to niezwykłe, biorąc pod uwagę, że w samej bitwie pod Waterloo koszty finansowe i ludzkie były kolosalne, decyzja o nie tylko powstrzymaniu się od plądrowania Francji, ale także o repatriacji wcześniejszych zajęć Francji z Holandii, Włoch, Prus i Hiszpanii była nadzwyczajna . [24] Co więcej, Brytyjczycy zapłacili za zwrot kolekcji papieskiej do Rzymu, ponieważ Papież nie mógł sam sfinansować wysyłki. [25] Kiedy wojska brytyjskie zaczęły pakować zrabowane dzieła sztuki z Luwru, we Francji doszło do publicznego oburzenia. Tłumy podobno próbowały zapobiec porwaniu Koni Świętego Marka, a przed Luwrem były tłumy płaczących dam. [26] Pomimo bezprecedensowego charakteru tej akcji repatriacyjnej, według ostatnich szacunków tylko około 55 procent tego, co zostało zabrane, zostało faktycznie repatriowane: ówczesny dyrektor Luwru, Vivant Denon, wysłał wiele ważnych prac do innych części Francji zanim Brytyjczycy mogli je przejąć. [27] Wellington uważał się za przedstawiciela wszystkich narodów Europy i wierzył, że moralną decyzją będzie przywrócenie sztuki w jej pozornie właściwym kontekście. [28] W liście do Lorda Castlereagh pisał:

    Alianci, mając wówczas słusznie w swojej mocy zawartość muzeum, nie mogli zrobić nic innego, jak tylko przywrócić je krajom, z których, wbrew praktyce cywilizowanej wojny, zostali wyrwani w katastrofalnym okresie rewolucji francuskiej i tyrania Bonapartego. . Zatem nie tylko, czy moim zdaniem byłoby niesprawiedliwe dla suwerenów zadowalanie narodu francuskiego w tym temacie, kosztem własnego narodu, ale ofiara, którą ponieśliby była niepolityczna, ponieważ pozbawiłaby go o możliwości udzielenia narodowi francuskiemu wielkiej lekcji moralnej.

    Wellington zabronił także podkradania wśród swoich żołnierzy, ponieważ uważał, że prowadzi to do braku dyscypliny i odwrócenia uwagi od służby wojskowej. Uważał też, że zdobycie poparcia okolicznych mieszkańców jest ważnym zerwaniem z napoleońskimi praktykami. [29]

    Wielkie społeczne zainteresowanie repatriacją dzieł sztuki pomogło w rozwoju muzeów publicznych w Europie i zapoczątkowało finansowane przez muzea badania archeologiczne. Koncepcja repatriacji sztuki i kultury nabrała rozpędu w ostatnich dziesięcioleciach XX wieku i zaczęła przynosić owoce pod koniec wieku, kiedy kluczowe dzieła zostały zwrócone pretendentom.

    Ustawy rządowe Edytuj

    Stany Zjednoczone Edytuj

    W 1863 roku prezydent USA Abraham Lincoln wezwał Francisa Liebera, niemiecko-amerykańskiego prawnika i filozofa politycznego, do napisania kodeksu prawnego regulującego zachowanie żołnierzy Unii wobec więźniów Konfederacji, niekombatantów, szpiegów i własności. Wynikowy Rozkazy ogólne nr 100 lub Kodeks Liebera, prawnie uznane dobro kultury jako kategoria chroniona podczas wojny. [30] Kodeks Liebera przyniósł dalekosiężne rezultaty, ponieważ stał się podstawą konwencji haskiej z 1907 i 1954 r. i doprowadził do powstania stałych zasad zaangażowania (ROE) dla dzisiejszych wojsk amerykańskich. [31] Część klauzul ROE instruuje wojska amerykańskie, aby nie atakowały „szkoły, muzea, pomniki narodowe i wszelkie inne miejsca historyczne lub kulturalne, chyba że są one wykorzystywane do celów wojskowych i stanowią zagrożenie”. [31]

    W 2004 r. Stany Zjednoczone uchwaliły ustawę HR1047 o ustawie o ochronie zabytków Iraku w sytuacjach nadzwyczajnych, która pozwala organowi prezydenta na nakładanie ograniczeń importowych w sytuacjach nadzwyczajnych zgodnie z sekcją 204 Konwencji o wdrożeniu ustawy o wdrożeniu dóbr kultury (CCIPA). [32] W 2003 r. Wielka Brytania i Szwajcaria wprowadziły w życie ustawowe zakazy nielegalnie eksportowanych irackich artefaktów. W Wielkiej Brytanii w 2003 r. ustanowiono ustawę o obrocie przedmiotami kultury, która zabraniała obchodzenia się z nielegalnymi dobrami kultury.

    Wielka Brytania Edytuj

    Repatriacja w Wielkiej Brytanii była w ostatnich latach przedmiotem wielu dyskusji, jednak wciąż brakuje formalnych przepisów, które wyraźnie określałyby procedury repatriacyjne. [33] W rezultacie wytyczne dotyczące repatriacji wywodzą się z władz muzealnych i wytycznych rządowych, takich jak Grupa Etnografów Muzealnych (1994). Oznacza to, że polityka muzeów dotycząca repatriacji może się różnić w zależności od nastawienia instytucji, czy są one za repatriacją, czy nie, zmodyfikują swoją politykę, a co za tym idzie, zmodyfikują wskaźniki powodzenia roszczeń repatriacyjnych. [34]

    Repatriację szczątków ludzkich reguluje ustawa z 2004 r. o tkankach ludzkich. Sama ustawa nie tworzy jednak wytycznych dotyczących procesu repatriacji, stwierdza jedynie, że muzea mogą to robić zgodnie z prawem. [33] To ponownie podkreśla fakt, że skuteczne roszczenia o repatriację w Wielkiej Brytanii zależą od polityki muzeów. Polityka Muzeum Brytyjskiego dotycząca restytucji szczątków ludzkich znajduje się tutaj.

    Konwencje międzynarodowe Edytuj

    Konwencja haska z 1907 r. miała na celu zakazanie grabieży i uczynienie z wojennych grabieży przedmiotem postępowania sądowego, choć w praktyce kraje pokonane nie zyskały żadnego wpływu w swoich żądaniach repatriacji. [7] Konwencja haska z 1954 r. o ochronie dóbr kultury na wypadek konfliktu zbrojnego, która miała miejsce w następstwie powszechnego niszczenia dziedzictwa kulturowego podczas II wojny światowej, jest pierwszym międzynarodowym traktatem o światowym powołaniu skupiającym się wyłącznie na ochronie dziedzictwo kulturowe w przypadku konfliktu zbrojnego.

    Konwencja UNIDROIT (Międzynarodowy Instytut Unifikacji Prawa Prywatnego) w sprawie skradzionych lub nielegalnie wywiezionych dóbr kultury z 1995 r. wezwała do zwrotu nielegalnie wywiezionych dóbr kultury [35].

    UNESCO Edytuj

    Konwencja UNESCO przeciwko nielegalnemu wywozowi z 1970 r. na mocy ustawy wdrażającej konwencję (ustawa o wdrożeniu dóbr kultury) zezwalała na przejmowanie skradzionych obiektów, jeśli istniała ich dokumentacja w muzeum lub instytucji państwa-strony, a w 1972 r. promowano następujące porozumienie światowe dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze [36]

    Konwencja UNESCO z 1978 r. wzmocniła istniejące przepisy, ustanowiono Międzyrządowy Komitet ds. Promocji Zwrotu Dóbr Kultury Krajom Pochodzenia lub ich Restytucji w przypadku nielegalnego przywłaszczenia. Składa się z 22 członków wybranych przez Konferencję Generalną UNESCO w celu ułatwienia dwustronnych negocjacji dotyczących restytucji „dóbr kulturalnych, które mają fundamentalne znaczenie z punktu widzenia wartości duchowych i dziedzictwa kulturowego ludności Państwa Członkowskiego lub Stowarzyszonego Członek UNESCO i który został utracony w wyniku okupacji kolonialnej lub obcej lub w wyniku nielegalnego przywłaszczenia”. [37] Został również stworzony, aby „zachęcać do niezbędnych badań i studiów w celu ustanowienia spójnych programów tworzenia kolekcji reprezentatywnych w krajach, których dziedzictwo kulturowe zostało rozproszone”. [37]

    W odpowiedzi na grabież irackiego Muzeum Narodowego, dyrektor generalny UNESCO, Kōichirō Matsuura zwołał 17 kwietnia 2003 r. w Paryżu spotkanie w celu oceny sytuacji i koordynowania międzynarodowych sieci w celu odzyskania dziedzictwa kulturowego Iraku. 8 lipca 2003 r. Interpol i UNESCO podpisały poprawkę do umowy o współpracy z 1999 r. w celu odzyskania zrabowanych irackich artefaktów. [38]

    Kolonializm i tożsamość Edytuj

    Od samego początku archeologia była głęboko zaangażowana w przedsięwzięcia polityczne i budowanie tożsamości narodowych. Ten wczesny związek można zaobserwować w okresie renesansu i proto-włoskich reakcji przeciwko ruchowi wysokiego gotyku, ale związek ten zacieśnił się w XIX-wiecznej Europie, kiedy archeologia została zinstytucjonalizowana jako dziedzina badań dostarczana przez artefakty nabyte podczas rozwoju europejskiego kolonializmu. przez Brytyjczyków i Francuzów. [39] Kolonializm i archeologia wspierały się nawzajem, gdyż potrzeba poznawania starożytnych artefaktów uzasadniała dalszą dominację kolonialną.

    Jako dalsze uzasadnienie dla rządów kolonialnych, odkrycia archeologiczne ukształtowały również sposób, w jaki europejscy kolonialiści identyfikowali się z artefaktami i starożytnymi ludźmi, którzy je stworzyli. W przypadku Egiptu misją kolonialnej Europy było przybliżenie Europie chwały i wspaniałości starożytnego Egiptu i włączenie jej do wiedzy o historii świata, lub jeszcze lepiej wykorzystanie historii Europy do umieszczenia starożytnego Egiptu w nowym świetle. [40] Wraz z odkryciami archeologicznymi starożytny Egipt został zaadoptowany do zachodniej narracji historycznej i zaczął nabierać znaczenia, które do tej pory było zarezerwowane dla starożytnej cywilizacji greckiej i rzymskiej. [41] Francuscy rewolucjoniści usprawiedliwiali masową i systematyczną grabież Włoch w 1796 r., uważając się za politycznych następców Rzymu, podobnie jak starożytni Rzymianie uważali się za spadkobierców cywilizacji greckiej [42] , przywłaszczenie historii starożytnego Egiptu jako historii europejskiej dodatkowo uprawomocniło zachodnie rządy kolonialne nad Egiptem. Ale podczas gdy starożytny Egipt stał się dziedzictwem Zachodu, współczesny Egipt pozostał częścią świata muzułmańskiego. [41] Pisma europejskich archeologów i turystów ilustrują wrażenie, że współcześni Egipcjanie byli niecywilizowani, dzicy i stanowią antytezę świetności starożytnego Egiptu. [41]

    Muzea umeblowane przez kolonialne grabieże w dużej mierze ukształtowały sposób, w jaki naród wyobraża sobie swoje panowanie, naturę ludzi pod jego władzą, geografię ziemi i prawowitość swoich przodków, pracując nad sugestią procesu dziedziczenia politycznego. [43] Trzeba zrozumieć paradoksalny sposób, w jaki eksponaty wystawiane w muzeach są namacalnym przypomnieniem władzy, jaką posiadają patrzący na nie. [44] Eliot Colla opisuje strukturę sali rzeźb egipskich w British Museum jako zespół, który „formuje abstrakcyjny obraz globu z Londynem w centrum”. [45] British Museum, jak opisuje Colla, przedstawia lekcję ludzkiego rozwoju i postępu: „posuwający się naprzód marsz cywilizacji ludzkiej od jej klasycznych początków w Grecji i Rzymie, przez renesansowe Włochy, do współczesnego Londynu”. [45]

    Renowacja pomników była często dokonywana w stanach kolonialnych, aby tubylcy czuli się tak, jakby w ich obecnym stanie nie byli już zdolni do wielkości. [46] Co więcej, czasami władcy kolonii argumentowali, że przodkowie skolonizowanych ludzi nie tworzyli artefaktów. [46] Niektórzy uczeni twierdzą również, że europejscy kolonialiści wykorzystywali monumentalną archeologię i turystykę, aby pojawiać się jako strażnik skolonizowanych, wzmacniając nieświadomą i niewykrywalną własność. [46] Władcy kolonialni wykorzystywali narody, religie, języki, artefakty i pomniki jako źródło wzmocnienia europejskiego nacjonalizmu, który został przejęty i łatwo odziedziczony po państwach kolonialnych. [46]

    Nacjonalizm i tożsamość Edytuj

    Jako bezpośrednia reakcja i opór wobec kolonialnego ucisku, archeologia była również wykorzystywana w celu legitymizacji istnienia niezależnego państwa narodowego. [47] Na przykład egipscy nacjonaliści wykorzystali swoją starożytną historię do wymyślenia politycznej i ekspresyjnej kultury „faraonizmu” jako odpowiedzi na europejską „Egiptomanię”. [48]

    Niektórzy twierdzą, że w skolonizowanych państwach archeologia nacjonalistyczna była wykorzystywana do przeciwstawiania się kolonializmowi i rasizmowi pod przykrywką ewolucji. [49] Chociaż prawdą jest, że zarówno dyskurs kolonialny, jak i nacjonalistyczny wykorzystują artefakt do tworzenia mechanizmów podtrzymujących ich rywalizujące programy polityczne, istnieje niebezpieczeństwo w postrzeganiu ich zamiennie, ponieważ ten drugi był reakcją i formą oporu wobec tego pierwszego. Z drugiej strony należy sobie uświadomić, że naśladując mechanizmy dyskursu kolonialnego, dyskurs nacjonalistyczny wytworzył nowe formy władzy. W przypadku egipskiego ruchu nacjonalistycznego nowa forma władzy i znaczenia, które otaczały artefakt, sprzyjała sprawie niepodległości Egiptu, ale nadal uciskała wiejską ludność egipską. [48]

    Niektórzy uczeni [ który? ] argumentują, że archeologia może być pozytywnym źródłem dumy z tradycji kulturowych, ale może być również nadużywana w celu uzasadnienia wyższości kulturowej lub rasowej, ponieważ naziści argumentowali, że naród germański Europy Północnej był odrębną rasą i kolebką cywilizacji zachodniej, która była lepsza od Rasa żydowska. [ wymagany cytat ] . W innych przypadkach archeologia pozwala władcom uzasadnić dominację sąsiednich ludów, tak jak Saddam Husajn wykorzystał wspaniałą przeszłość Mezopotamii, aby usprawiedliwić swoją inwazję na Kuwejt w 1990 r. [50]

    Niektórzy uczeni posługują się ideą, że tożsamość jest płynna i konstruowana, zwłaszcza tożsamość narodowa współczesnych państw narodowych, aby argumentować, że kraje postkolonialne nie mają żadnych rzeczywistych roszczeń do artefaktów zagrabionych z ich granic, ponieważ ich kulturowe powiązania z artefaktami są pośrednie i dwuznaczny. [51] Argument ten zakłada, że ​​artefakty powinny być postrzegane jako uniwersalna własność kulturowa i nie powinny być dzielone pomiędzy sztucznie stworzone państwa narodowe. Co więcej, encyklopedyczne muzea są świadectwem różnorodności, tolerancji i uznania wielu kultur. [52] Inni badacze twierdzą, że to rozumowanie jest kontynuacją dyskursu kolonialistycznego, próbującego zawłaszczyć starożytną sztukę skolonizowanych państw i włączyć ją do narracji historii Zachodu. [ wymagany cytat ]

    Przetrwanie kulturowe i tożsamość Edytuj

    W kontekście osadniczo-kolonialnym wielu rdzennych mieszkańców, którzy doświadczyli kulturowej dominacji mocarstw kolonialnych, zaczęło domagać się repatriacji obiektów, które już znajdują się w tych samych granicach. Obiekty rdzennego dziedzictwa kulturowego, takie jak przedmioty obrzędowe, artystyczne itp., znalazły się w rękach publicznych i prywatnych kolekcji, które często były porzucane pod przymusem ekonomicznym, zabierane podczas programów asymilacyjnych lub po prostu skradzione. [53] Obiekty są często znaczące dla ontologii rdzennych posiadających animację i więzy pokrewieństwa. Przedmioty takie jak poszczególne instrumenty używane w unikalnych tradycjach muzycznych, tkaniny używane w praktykach duchowych czy rzeźby religijne mają kultowe znaczenie związane z odrodzeniem tradycyjnych praktyk. Oznacza to, że repatriacja tych obiektów wiąże się z kulturowym przetrwaniem rdzennej ludności historycznie uciskanej przez kolonializm. [54]

    Narracje kolonialne otaczające „odkrycie” nowego świata historycznie skutkowały odrzuceniem roszczeń ludności rdzennej do dziedzictwa kulturowego. Zamiast tego właściciele prywatni i publiczni pracowali nad wystawieniem tych obiektów w muzeach jako części kolonialnej historii narodowej. Muzea często przekonują, że gdyby obiekty miały być repatriowane, rzadko by się je widywało i nie dbano o ich odpowiednią opiekę. [55] Umowy międzynarodowe, takie jak Konwencja UNESCO z 1970 r. przeciwko nielegalnemu wywozowi na mocy Aktu wdrażającego Konwencję (Ustawa o wdrożeniu dóbr kultury) często nie uwzględniają roszczeń repatriacyjnych rdzennych mieszkańców. Zamiast tego konwencje te skupiają się na zwrocie narodowego dziedzictwa kulturowego państwom. [54]

    Od lat 80. XX wieku wysiłki dekolonizacyjne zaowocowały większą liczbą muzeów próbujących współpracować z lokalnymi grupami rdzennymi, aby zapewnić współpracę i repatriację ich dziedzictwa kulturowego. [56] Doprowadziło to do powstania lokalnych i międzynarodowych przepisów, takich jak NAGPRA i Konwencja UNIDROIT z 1995 r. w sprawie skradzionych lub nielegalnie wywiezionych dóbr kultury, które uwzględniają rdzenną perspektywę w procesie repatriacji. W szczególności artykuł 12 UNDRIP stanowi:

    Ludność rdzenna ma prawo do manifestowania, praktykowania, rozwijania i nauczania swoich duchowych i religijnych tradycji, zwyczajów i ceremonii prawo do zachowania, ochrony i dostępu w prywatności do swoich miejsc religijnych i kulturowych prawo do korzystania i kontroli ich ceremonii przedmiotów oraz prawo do repatriacji ich ludzkich szczątków. Państwa będą dążyć do umożliwienia dostępu i/lub repatriacji przedmiotów obrzędowych i szczątków ludzkich będących w ich posiadaniu za pomocą sprawiedliwych, przejrzystych i skutecznych mechanizmów opracowanych we współpracy z zainteresowanymi ludami tubylczymi. [57]

    Proces repatriacji był jednak często obarczony problemami, co skutkowało utratą lub niewłaściwą repatriacją dziedzictwa kulturowego. Debata między interesem publicznym, roszczeniami rdzennych mieszkańców i krzywdami kolonializmu jest głównym napięciem wokół repatriacji rdzennego dziedzictwa kulturowego. [53]


    Ratowanie skarbów Iraku’

    “Och, twoje miasto! Och twój dom! Och wasi ludzie!” napisał skryba starożytnego Sumeru, przedstawiając mroczny czas w kraju, który miał stać się Irakiem. Ten liczący 4000 lat lament brzmiał zbyt współcześnie w kwietniu, gdy tłum z Bagdadu szturmował Irackie Muzeum Narodowe, odłamywał głowy starożytnym posągom, plądrował akta i uwijał się z nieznaną liczbą bezcennych artefaktów. Pomimo próśb irackich kuratorów siły amerykańskie nie otrzymały rozkazu interwencji. “Zamieszanie zstąpiło na ziemię” opłakiwał sumeryjskiego skryby. “Posągi, które znajdowały się w skarbcu, zostały ścięte. . . były trupy pływające po drogach nad Eufratem, którzy przemierzali drogi.”

    Przez osiem dekad archeolodzy zdeponowali w muzeum tysiące artefaktów i rękopisów, dokumentujących 10 000 lat cywilizacji, która dała światu pismo, matematykę i mnóstwo technologii — od utwardzonych dróg i kół, które jeździły po nich, po obserwatoria astronomiczne. Pomimo 20 lat wojny, represji i sankcji gospodarczych w Iraku archeolodzy nadal pracują na równinie między rzekami Tygrys i Eufrat. To w takich legendarnych miastach jak Uruk, Aszur, Babilon, Hatra i Samarra powstało złożone rolnictwo, umiejętność czytania i pisania oraz zorganizowany handel międzynarodowy.“To najbardziej niezwykłe miejsce” mówi archeolog John Russell z Massachusetts College of Art. “Ludzie tam zebrali wszystkie kawałki cywilizacji. I wygląda jak my.”

    W marcu, obawiając się, że muzeum może zostać zniszczone przez bombardowania koalicyjne, kustosze przenieśli wiele z jego 170 000 obiektów do piwnicznych magazynów i skarbców. Ale w ciągu kilku godzin od przybycia wojsk amerykańskich szabrownicy i wykwalifikowani złodzieje pokonali kilku irackich strażników w muzeum i udali się do magazynów. Od tego czasu kilka ważnych obiektów zostało przywiezionych z powrotem do muzeum dzięki audycjom radiowym wzywającym do ich powrotu, ale nowo otwarte granice Iraku ułatwią złodziejom dostarczanie artefaktów na międzynarodowy rynek antyków. Wśród najbardziej cenionych brakujących obiektów: Waza Warka, święty kawałek wapienia z Uruk, marmurowa głowa Posejdona i rzeźba z asyryjskiej kości słoniowej. Uczeni początkowo porównali straty do zniszczenia Biblioteki Aleksandryjskiej. 29 kwietnia Donny George, dyrektor ds. badań w Państwowej Irackiej Radzie Zabytków, nazwał grabież „zbrodnią stulecia”. I to nie tylko strata dla narodu irackiego, ale strata dla całej ludzkości.

    Pod koniec kwietnia, wśród doniesień, że straty mogą nie być tak liczne, jak się początkowo obawiano, archeolodzy, eksperci ds. konserwacji i przedstawiciele muzeów współpracujący z Interpolem, FBI i Unesco ogłosili plan embargo na sprzedaż irackich artefaktów kulturowych i zachęcali do ich zwrotu. oraz aby pomóc w stratach w inwentarzu w Iraku, zlokalizować skradzione przedmioty i naprawić uszkodzone. “Musimy robić wiele rzeczy jednocześnie” powiedział dyrektor generalny UNESCO Koichiro Matsuura. “My mieć do podjęcia tych wysiłków.”

    MIASTO SŁOWA PISEMNEGO 4900 p.n.e. - 300 n.e

    Uruk był jednym z pierwszych wielkich ośrodków miejskich ludzkości i największym miastem Sumeru pięć tysięcy lat temu. Jest wymieniony w Biblii jako Erech, a uczeni uważają go za miejsce, w którym po raz pierwszy rozkwitło pismo i umiejętność czytania i pisania. Barki i łodzie pływały kanałami stworzonymi przez człowieka, graniczącymi z odważnie zdobionymi pałacami, wapiennymi świątyniami i bujnymi ogrodami, przywożąc zboże i wełnę z okolicznych pól uprawnych, kamień z kamieniołomów na północy i lapis lazuli z Afganistanu. Dziesiątki tysięcy ludzi – kapłanów, kupców, skrybów, rzemieślników, robotników – tłoczyło się w domach z cegły mułowej tego miasta zbudowanego nad rzeką Eufrat w południowo-wschodnim Iraku.

    Kiedy pierwsi mieszkańcy Uruk’ przybyli prawie 7000 lat temu, ospały Eufrat opróżnił swój muł w rozległe bagna i część szeregu bagien, które rozciągały się aż do wybrzeża Zatoki Perskiej. Ludzie zbudowali chaty z błota i trzciny, prawie identyczne z tymi, które zbudowali dzisiejsi Arabowie z bagien. Chaty niszczały, a nowe budowano na miejscu starych, warstwowanie, które trwało ponad 1500 lat i pozostawiło osady o grubości około 550 stóp.

    Dwa tysiące lat później Uruk było najbardziej imponującym miastem Sumeru, południowej części krainy znanej jako Mezopotamia. Kompleks świątynny poświęcony bóstwom ludzi, a zwłaszcza życiodajnej bogini miłości, Inanie. Rzemieślnicy masowo produkowali rzeźbiarzy i kadzidełka ze srebra. Handel ze społecznościami nad Eufratem i Zatoką ożywił się.

    Aby śledzić wszystkie towary i usługi, kupcy i księża potrzebowali sposobu na rejestrowanie kontraktów. Stara, nieporęczna metoda polegała na pieczętowaniu glinianych figurek – przedstawiających kozy, jęczmień itd. – w okrągłych glinianych „kopertach”. Około 3200 rpne, przy użyciu wszechobecnych bagiennych trzcin i glinianych tabliczek, powstała nowa klasa księgowych-skrybów improwizując zestaw symboli, które teraz nazywamy pismem klinowym, ze względu na znaki w kształcie klina. Tylko kilku wybranych skrybów nauczono skomplikowanego systemu, który pozostał oficjalną formą komunikacji pisemnej w Mezopotamii przez prawie 3000 lat, kiedy zastąpił go alfabet aramejski i inne języki.

    To, co zaczęło się jako poręczna metoda księgowa, ostatecznie zrodziło literaturę. Pierwsza wielka literacka epopeja, napisana około 4500 lat temu na glinianych tabliczkach znajdujących się obecnie w British Museum w Londynie, opowiada o królu Gilgameszu i jego bezowocnej podróży w poszukiwaniu nieśmiertelności.

    Umiejętność czytania i lokalizacja bez wątpienia dały Uruk władzę nad rywalizującymi z nim miastami sumeryjskimi. „Wspinaj się po ścianie Uruk”, wykrzykuje narrator eposu Gilgamesza. „Idź wzdłuż niej, mówię, spójrz na taras fundamentowy i sprawdź mur, czy to nie wypalona cegła i dobra?”

    Uruk nie jest łatwym miejscem dla archeologów. Eufrat dawno temu porzucił to miejsce, przesuwając jego kręte koryto na zachód. Dookoła jest płaska równina poprzecinana tylko od czasu do czasu zakurzoną wioską lub rozpadającym się domostwem. Temperatury latem w południe mogą sięgać 120 stopni Fahrenheita, a w nocy spadać do zera. Starożytne ruiny Uruk’s, pozostawione do kruszenia przez 1700 lat, teraz składają się z prawie dwóch mil kwadratowych kopców, w wyniku 200 pokoleń budujących nowe ulice, domy, świątynie i pałace na starych.

    W tym suchym miejscu trudno wyobrazić sobie kanały i ogrody, zwłaszcza w mieście zbudowanym z łatwo rozpuszczalnej cegły mułowej. „Archeolodzy nie sądzili, że takie struktury są możliwe, że zbyt duża ilość wody je zniszczy” – mówi Margarete van Ess z Niemieckiego Instytutu Archeologicznego w Berlinie. Ale ona i jej zespół, którzy kopali w Uruk przez ostatnie trzy lata, są teraz przekonani, że skrybowie miasta nie byli tylko obywatelami. Używając magnetometrów do śledzenia zaburzeń w podziemnym polu magnetycznym, van Ess wraz z kolegami zmapowali to, co ich zdaniem jest starożytnymi kanałami miasta. Drogi, kanały i budynki mają oddzielne, wyraźne sygnatury magnetyczne, dzięki którym van Ess może zbudować obraz Uruk. “Możesz sobie wyobrazić, że jest to miasto-ogród,” mówi. (W czasie wojny zawieszono prace van Ess’, ma nadzieję, że odległe miejsce Uruk’ je chroniło).

    Władza Uruk’ osłabła w drugiej połowie trzeciego tysiąclecia p.n.e. miasto padło ofiarą najeźdźców z północy—Akadyjczyków, Gudejczyków i Elamitów. “Zajęli twoje nabrzeże i granice,” ubolewa pewien starożytny pisarz. “Rozległy się krzyki, rozbrzmiały krzyki. . . . Ustawiono tarany i tarcze, które wydzierżawiły jego mury. Sukcesja władców odbudowała miasto, ale w 300 r. n.e. zniknęło.

    IMPERIUM ASSYRYJSKIE’S DUSZA 2500 p.n.e. - 614 p.n.e.

    Oblężenie Aszuru w 614 p.n.e. był długi i krwawy. Najeżdżający Medowie sforsowali bramy miasta, a następnie walczyli z miejską strażą ramię w ramię przez wąskie, kręte uliczki, aż dotarli do świętej dzielnicy wysoko na urwisku nad rzeką Tygrys. Wkrótce podobne do piramid zigguraty, świątynie i pałace duchowego centrum imperium asyryjskiego stanęły w płomieniach.

    Był to dramatyczny koniec 2000-letniej metropolii, która niegdyś rywalizowała z Atenami i Rzymem pod względem wielkości i znaczenia. Aszur, na zachodnim brzegu Tygrysu w północnym Iraku, zostało zasiedlone 4500 lat temu jako skromne miasteczko handlowe, prowadzone przez ludzi przedsiębiorczych. Czcili panteon bogów, w tym jednego, którego imię przyjęli dla swojego miasta. Ci pierwsi Asyryjczycy prowadzili kwitnący handel, który sięgał aż do dzisiejszej Turcji. Często zdominowani przez obcych władców, byli zazwyczaj bardziej zainteresowani zyskami niż polityką. Zmieniło się to około 800 r. p.n.e., kiedy potężne rodziny miasta agitowały za działaniami militarnymi w celu ochrony szlaków handlowych zagrożonych przez walczące sąsiednie państwa. Dzięki swojej doskonałej technologii i organizacji – w tym rydwanom, żelaznym mieczom i stałej armii – Asyryjczycy zawrócili szlaki i po raz pierwszy posmakowali imperialnej potęgi.

    Ośmielony szereg potężnych władców pochłonął mniejsze i słabsze państwa, niszcząc ufortyfikowane miasto Lachish w Judei po długim oblężeniu w 701 p.n.e., zagrażając plemionom na irańskim płaskowyżu i ostatecznie przytłaczając nubijskich władców Egiptu. W VII wieku p.n.e. powstałe imperium asyryjskie obejmowało ogromną i zróżnicowaną populację, pierwsze wielkie wielokulturowe królestwo w historii. Choć jego władcy byli często drapieżni, imperium charakteryzowało się także pokojowym handlem, tolerancją religijną, sprytną dyplomacją i silną propagandą.

    Do roku 863 p.n.e. stolica Asyrii przeniosła się z pobliskiego Nimrud do Niniwy, ale królowie nadal byli intronizowani i chowani w Aszur. Stare miasto było labiryntem krętych uliczek z eleganckimi domami ukrytymi za wysokimi, pozbawionymi okien murami. Mniejsze domy stłoczyły się przy świątyniach, tak samo jak dziś przy meczetach w starych irackich miastach. Był system kanalizacyjny, ale „zwykłe śmieci” – potłuczone słoiki lub kawałki jedzenia – zostały wyrzucone na ulice – mówi Peter Miglus, archeolog z Uniwersytetu w Heidelbergu, który przez ostatnie trzy lata prowadził prace wykopaliskowe w Ashur. lat. Statki i barki załadowane zbożem, drewnem, kamieniem, skórą i winem, sprowadzane z całego imperium, tłoczyły się na masywnych nabrzeżach Tygrysu.

    Do 700 roku p.n.e. w mieście znajdowały się 34 główne świątynie. Święta dzielnica Aszur znajdowała się na północno-wschodnim krańcu, na skale rozciągającej się w głąb Tygrysu. Tu były starożytne sanktuaria bogini Inana—tej samej bogini czczonej w Uruk—oraz boga Aszura. Trzy zigguraty wznosiły się w niebo wysoko nad szybko płynącą rzeką poniżej. Widziane z Tygrysu miasto było olśniewającym widokiem. Wydawało się też nie do zdobycia, ponieważ znajdowało się na wysokim urwisku, z dwoma i pół mili grubymi ścianami. Uzbrojeni strażnicy, noszący długie, uczesane brody, preferowane przez asyryjskich mężczyzn, stacjonowali przy bramach miasta. Jednak w 614 p.n.e. Medowie z dzisiejszego Iranu zaatakowali imperium asyryjskie i spustoszyli ufortyfikowane Aszur. Wielu uczonych przypuszcza, że ​​Medowie przypuścili niespodziewany atak na miasto, gdy zaciekła armia asyryjska walczyła gdzie indziej.

    Ale Miglus i jego zespół, wraz z irackimi i innymi zachodnimi badaczami, stworzyli alternatywny opis ostatnich dni Ashura. Znaleźli niedokończony tunel, najprawdopodobniej zbudowany przez Medów, aby przebić się przez potężną obronę miasta. Medowie mieli czas na zbudowanie tunelu, co sugeruje, że oblężenie było dość długie. Na podstawie swoich wykopalisk Miglus maluje surowy obraz przygotowań Aszura do tego oblężenia i jego przerażającego końca. Wierzy, że mieszkańcy miasta zamienili rozległe piwnice pałacowe w spichlerze, jakby chcieli przeczekać uzurpatorów, a ostatnie godziny Aszura to chaos ulicznych barykad, ściętych zwłok i spalonych budynków.

    Niestety starożytna osada ponownie jest oblegana. Dwa lata temu rząd Saddama Husajna rozpoczął prace nad tamą, która zatopi dużą część Aszuru i całą dolinę poniżej, która zawiera ponad 60 ważnych asyryjskich stanowisk, z których większość nigdy nie została zbadana ani wykopana. Wiadomość wstrząsnęła Miglusem, który ponad dziesięć lat pracował nad uzyskaniem pozwolenia na kopanie w Ashur. „Nie mogłem w to uwierzyć” – mówi. Jeśli tama zostanie ukończona, rozległe jezioro okrążyłoby stację badawczą Miglus—teraz wysoko na urwisku nad Tygrysem—, a Ashur zamieniłoby się w kilka błotnistych wysp wystających ze zbiornika. Posągi, biblioteki tabliczek z pismem klinowym i setki nieodkopanych budynków zamienią się w błoto, jeśli plan pójdzie naprzód.

    Mimo to ogromna zapora, jeśli zostanie ukończona zgodnie z planem w 2006 r., zapewniłaby Bagdadowi wodę i elektryczność. Woda w Tygrysie jest niska, co jest wynikiem serii tureckich zapór w górę rzeki, które odprowadzają ją, zanim dotrze do Iraku. A w tym biednym regionie budowa tamy zapewniłaby setki bardzo potrzebnych miejsc pracy.

    Przed wojną iraccy urzędnicy zapowiadali, że zbudują grodę, która otoczy cały teren i ochroni go przed podnoszącą się wodą, ale koszty takiego projektu byłyby ogromne. Kiedy zespół Unesco odwiedził Irak w listopadzie ubiegłego roku, prace nad tamą były już w toku, bez planów budowy konstrukcji ochronnej. Donny George mówi, że budowa została wstrzymana, czy zacznie się od nowa, nikt nie może powiedzieć. Jeśli zostaną ukończone, wznoszące się wody tamy zatłumią wszelkie ślady starożytnego serca Asyrii.

    BRAMA BOGÓW 1800 p.n.e. - 75 n.e

    Niewiele słów przywołuje tyle obrazów starożytnej dekadencji, chwały i proroczej zagłady, co “Babilon”. Jednak rzeczywiste miejsce󈠂 mil na południe od Bagdadu— jest płaskie, gorące, opuszczone i zakurzone. Obok rozpadającej się rekonstrukcji bramy Isztar na małą skalę, jej niegdyś żywe niebieskie kafelki wyblakły, a parada płaskorzeźb zwierząt pokrytych bliznami i połamanymi klinowy. Prawdziwa Brama Isztar, zbudowana przez Nabuchodonozora II około 600 roku p.n.e., została przetransportowana do Berlina przez archeologów sto lat temu. Odwiedzający muszą wyobrazić sobie wśród niskich kopców gruzu ogromne i kosmopolityczne miasto, święte jak Mekka, bogate jak Zurych, tak wspaniale zaplanowane jak Waszyngton. Wieża Babel to teraz bagnisty dół. Nad smutnymi stosami cegieł góruje władczy pałac zbudowany w 1987 roku przez Saddama Husajna, który często wyrażał pokrewieństwo z Nabuchodonozorem.

    W czasach króla (604-562 p.n.e.) Babilon miał już złożoną historię, sięgającą 1150 lat do króla Hammurabiego, który opublikował kodeks prawny z 282 prawami około 1750 p.n.e. Nabuchodonozor odziedziczył miasto wolne od asyryjskiej dominacji, Niniwa i Aszur leżały w ruinach na północy i jak dotąd nie były zagrożone przez rosnące potęgi Persji na irańskim płaskowyżu na wschodzie. Rządy Babilonu rozciągały się od podnóża tego płaskowyżu przez Mezopotamię do Morza Śródziemnego.

    „Babilon był miastem, w którym życie było piękne, tak mówią nam tabliczki klinowe” – mówi Giovanni Bergamini, archeolog z włoskiego Uniwersytetu w Turynie, który przeprowadził wykopaliska przed pierwszą wojną w Zatoce Perskiej. “Było to wolne miasto dla uchodźców, święte miasto, coś w rodzaju Jerozolimy.” Samo słowo “Babilon” oznacza “brama bogów.” Dziesiątki świątyń obsługiwanych przez kastę kapłanów przeznaczony dla bóstw mezopotamskich i ich wyznawców. Kamienne płyty brukowały szerokie ulice, wysokie bramy i mury wyznaczały prostokąt miasta o powierzchni 1,6 mili kwadratowej, a potężny most łączył Eufrat, który przepływał przez serce miasta.

    Najbardziej wyszukana świątynia w centrum miasta była poświęcona Mardukowi, bogu patronowi Babilonu, którego imię było zbyt święte, by mówić. W pobliżu, wznoszący się na 300 stóp, znajdował się siedmiostopniowy i jaskrawo pomalowany ziggurat zwany Etemenanki —“fundament nieba i ziemi”—, który Żydzi nazwali Wieżą Babel. Podczas wiosennego festiwalu – rodzaj Mardi Gras i Wielkiego Tygodnia w jednym – król odłożył na bok koronę i upadł na twarz przed posągiem Marduka. Wtedy arcykapłan uderzył króla, aby zmazał jego grzechy. Pielgrzymi tłoczyli się na ulicach, a posągi bogów przywiezione przez ludzi z całej Mezopotamii były niesione przez śpiewające tłumy, wywożone nad rzekę i umieszczane na łodziach, a następnie uroczyście przewożone rydwanami do specjalnej świątyni w północnej części miasta.

    Wśród całej tej uroczystości rozbrzmiewał nieubłagany gwar biznesu. Bergamini wykopał tereny, które mogły służyć jako banki. “To było miasto handlowe” mówi. “Karawany i statki przywoziły ładunki z importowanego drewna, srebra, złota, brązu, kości słoniowej, kadzidła, marmuru, wina i zbóż, warzyw i owoców wszelkiego rodzaju.”

    Budynki święte i świeckie zostały ozdobione cegłami jasno glazurowanymi w odważnych błękitach, czerwieniach i zieleniach. Kapryśne figurki zwierząt – kroczące długoszyje smoki i eleganckie byki – zdobiły świątynie, bramy i pałace. Te zwierzęta „są symboliczne i magiczne”, mówi włoski archeolog, i wyraźnie kontrastują z surowymi i wojowniczymi kamiennymi fryzami, które zdobiły ściany asyryjskich pałaców.

    Uczenie się było wysoko cenione, a astronomia i matematyka były szczególnie cenione. „Istniała ideologia wolności, sprawiedliwości, pokoju” – mówi Bergamini. Jak zauważa prorok Daniel, Babilon szczycił się skupiskiem mędrców wspieranych przez pałac i świątynie. Ale ideologia nie zawsze pasowała do rzeczywistości. Armia babilońska złupiła Jerozolimę (wśród wielu miast), oślepiła zbuntowanego żydowskiego księcia, zniewoliła niezliczone narody i zaciekle walczyła wzdłuż przesuwających się granic Babilonii. Jednak obcokrajowcy, tacy jak Daniel (który zrobił wrażenie na dworze cesarskim swoimi proroczymi interpretacjami snów Nabuchodonozora) wspięli się na wysokie stanowiska w rządzie, pomimo ich pierwotnego statusu jako jeńców.

    Po śmierci Nabuchodonozora w 562 p.n.e. rozpoczęła się siedmioletnia walka o władzę. Nabonid przejął kontrolę, ale nowy król poświęcił się księżycowemu bogu Sinowi – niepopularnemu bóstwu wśród lokalnych konserwatystów – i wycofał się do odległego pustynnego miasta. Tymczasem Persja stała się silniejsza i bardziej chciwa sąsiada.

    Według greckiego historyka Herodota armia perska dowodzona przez Cyrusa zaskoczyła nieświadomych mieszkańców Babilonu. Herodot napisał, że nawet gdy wróg przebił się przez zewnętrzne mury obronne miasta, ludzie zaangażowali się w festiwal, nadal tańczyli i hulali. Następnie udał się na większe podboje aż do Grecji, a cudzoziemcy perscy i greccy (zginął tam Aleksander Wielki) nadzorowali powolny upadek Babilonu. Około 75 roku n.e. ostatnie pokolenie księży zanotowało obserwacje astronomiczne pismem klinowym, a zrujnowane miasto zostało opuszczone.

    Ostatnia próba podniesienia Babilonu miała miejsce w 1987 roku, kiedy na rozkaz Saddama Husajna odbudowano części pałacu Nabuchodonozora. Ale słona gleba i podnoszący się poziom wód gruntowych spustoszyły nowe mury, powodując, że pękają i skręcają kruche, starożytne fundamenty poniżej. Bergamini mówi, że on i inni archeolodzy nie mogli zapobiec temu szaleństwu. “To kompletny nonsens—właściwą rzeczą jest zniszczenie [nowych] ścian.” Nie będzie trudno odróżnić stare od nowych: każda nowa cegła jest wybita imieniem Saddama. A Saddam nie jest jedynym, który odcisnął swoje piętno na tym miejscu: w kwietniu co najmniej jeden amerykański czołg przetoczył się przez niektóre starożytne kopce w drodze do Bagdadu.

    MIASTO NASZEGO PANA I PANI 400 p.n.e. - 300 n.e

    Gdy Babilon obrócił się w proch, mniej znane miasto 225 mil na północny zachód zrywało ze starożytnymi tradycjami religijnymi Mezopotamii. Na ponurej równinie na zachód od Eufratu Hatra zaczynała jako wodopoj z być może małą świątynią. W szczytowym momencie, w pierwszym i drugim wieku naszej ery, Hatra obejmowała 750 akrów, eleganckie miasto skupione wokół świętego rdzenia trzech dużych świątyń, wszystkie chronione przez mur miejski, który wciąż jest widoczny.

    To dziwnie skonstruowane miejsce. Dzięki kamiennym kolumnom, wdzięcznym łukom i klasycznym posągom przypomina doskonale zachowane rzymskie miasto.Ale bliższe spojrzenie ujawnia, że ​​łuki prowadzą do otwartych pawilonów przypominających duże namioty faworyzowane przez władców Partów, którzy przybyli z Persji w 100 rne. Chociaż Hatra siedziała okrakiem na dwóch wielkich ówczesnych imperiach – rzymskim i partyjskim – stare style mezopotamskie są nadal widoczne. Jedna świątynia ma niecentralne wejście, zaprojektowane tak, aby zwykli ludzie na zewnątrz nie mogli dostrzec świętego wnętrza, co jest typowe również dla świątyń w Uruk, Aszur i Babilonie. Inskrypcje w języku aramejskim, w języku tego regionu, a także w języku Chrystusa, wskazują, że miasto było rządzone przez „króla Arabów”, nawiązując do koczowniczych plemion pustynnych, które rozprzestrzeniały się na północ i osiedlały.

    Ta niezwykła mieszanka nadaje Hatrze kosmopolityczny charakter, artystyczny styl Rzymu łączy się z arabskimi nomadami i perskim stylem z nutą Babilonii. „To bardzo złożone” – mówi Roberta Venco Ricciardi, archeolog z Uniwersytetu w Turynie we Włoszech, który kopał w Hatrze w latach 80. i późnych latach 90. XX wieku. W źródłach historycznych niewiele jest o Hatrze, ale archeolodzy Ricciardi i iraccy dostarczają pełniejszy obraz. Na przykład w jednym domu patrycjuszy wykopała „wszędzie były obrazy”, mówi. Ściany pokrywały sceny polowań z gazelami i dzikami w żywych czerwieniach, żółciach i czerniach. Dodaje, że te obrazy były przechowywane na miejscu, a nie w Bagdadzie, więc mogą być nadal bezpieczne.

    „Uważam, że było to bardzo ważne centrum religijne”, mówi Ricciardi. „Istniał handel, ale to nie był główny powód sukcesu Hatry”. Inskrypcje dają tylko wskazówki: panteon uhonorowany “Nasz Pan, Nasza Pani i Syn naszych Panów.” Ricciardi wierzy, że “Nasz Pan” jest odniesieniem do Szamasza, popularnego boga słońca Sumerów, którego nikt nie zna. tożsamości pozostałych dwóch bóstw. Pewien iracki archeolog spekuluje, że kult pochodzi z Arabii, korytarz, który otacza jedną świątynię, jak mówi, jest znakiem, że wyznawcy krążyli wokół sanktuarium — podobnie jak krążenie wokół sanktuarium Kaaba na placu w Mekce, starożytna praktyka arabska, która poprzedza Mahometa. #8217s czas.

    Po 300 rne Hatra została opuszczona. Archeolodzy iraccy znaleźli wątłe dowody na to, że północna brama miasta została zniszczona mniej więcej w tym czasie. Wydaje się prawdopodobne, że wojownicy Sassanian – kolejna fala najeźdźców z płaskowyżu irańskiego – najechała na miasto. Ich nowe imperium, z religią państwową Zoroastrianizmem, monoteistycznym systemem wierzeń z wyżyn Iranu i Afganistanu, który kładł nacisk na walkę dobra ze złem, mogło nieżyczliwie patrzeć na główne miejsce spotkań niewiernych, mówi Ricciardi. Bez względu na przyczynę, Hatra wróciła na pustynię. Jego odległe położenie pozostawiło ją w większości niezakłóconą.

    KALIFOR’S WERSAL 836 - 892 r. n.e

    Niezwykły spiralny minaret z cegły mułowej w Samarze wznosi się na 70 stóp w jasnoniebieskie niebo północno-środkowego Iraku, 80 mil na północny zachód od Bagdadu. Zbudowany obok ogromnego meczetu w 850 r., kiedy Europejczycy jeszcze wznosili prymitywne kościoły, minaret daje wgląd w chwałę jednego z najbardziej rozległych miast epoki przednowoczesnej i jednego z najbogatszych stanowisk archeologicznych na świecie. Obejmując prawie 20 mil kwadratowych Samarra wyrosła praktycznie z dnia na dzień, stając się dumną stolicą kalifów abbasydzkich (potomków Abbasa, wuja Mahometa), by popaść w ruinę mniej niż sto lat później.

    „Miasto grzybów” – tak Alastair Northedge, archeolog z Uniwersytetu Paryskiego, opisuje niegdyś wielką metropolię liczącą około 200 000 ludzi, ponad 20 000 domów, setki koszar wojskowych i dziesiątki pałaców, wszystkie zbudowane w ciągu dwóch lat . Właśnie kończy 20-letnie badanie Samarry, korzystając z brytyjskich zdjęć lotniczych z lat 50., zdjęć z amerykańskiej satelity szpiegowskiego z lat osiemdziesiątych XX wieku i własnych badań naziemnych. „W Samarze wszystko jest duże i zawsze jest ich więcej” – mówi Northedge o meczetach i pałacach tego miasta.

    Aż do IX wieku Samarra, z jej płytką glebą i pobliskimi pustyniami, była nieprzyjemnym miejscem dla wszystkich poza sasanyjskimi królami (224–640 n.e.) podczas polowań. Cztery ogromne rezerwaty łowieckie – jeden z błotnistymi ścianami o długości 12 mil – były wypełnione gazelami, dzikimi osłami, lwami i innymi zdobyczami. “To było jak Wersal” mówi Northedge. “Zwierzęta zostały przetasowane przed królem, który następnie je zmasakrował.”

    Polowanie przyciągnęło również jednego kalifa, który mieszkał w Bagdadzie trzy wieki później. W 834 r. kalif al-Mu’tasim pozostawił bogate, ale zatłoczone miasto i przeniósł się na północny zachód na otwarte przestrzenie Samarry, słowo oznaczające „ten, kto to widzi, jest zachwycony”. Ale jego ruch nie był tylko dla polowanie. Jego oddziały, złożone w części z hałaśliwych Turków z Azji Środkowej, sprawiały kłopoty w Bagdadzie, a ruch ten łagodził napięcie.

    Przez następne dwa lata szale budowy ogarnęły równinę przylegającą do rzeki Tygrys. Rozległe bulwary ciągnęły się kilometrami, aby zapewnić łatwy ruch sił zbrojnych kalifa liczącego ponad 50 000 Turków, Egipcjan, Irańczyków i Arabów. Żołnierze przywieźli swoje żony i rodziny, a kupcy przywieźli swoje towary. Al-Mu’tasim i jego następcy budowali pałace z ogromnymi dziedzińcami i fontannami. Poeci, z których niektórzy są sławni nawet dzisiaj w świecie arabskim, gromadzili się w nowych ogrodach rozkoszy, aby pisać o chwale Allaha, miłości i pięknie. Inni, tacy jak Abu al-’Anbas al-Saymari, chwalili wino i pisali z entuzjazmem o erotycznych przyjemnościach i środkach wspomagających trawienie. Rzemieślnicy stworzyli fantastyczne fryzy stiukowe z abstrakcyjnymi wzorami. Tutaj po raz pierwszy wykonano glazurowane płytki, które stały się podstawą islamskich budowli. Niebieskie szklane panele – wielka nowość – zdobiły ściany centralnego meczetu, a pielgrzymi zdumiewali się, widząc się nawzajem przez ten magiczny materiał.

    W przeciwieństwie do Ludwika XIV w Wersalu, Al-Mu’tasim nie doprowadził państwa do bankructwa przy budowie Samarry. Archeolodzy i historycy szacują, że na projekt przeznaczono co najmniej jedną piątą rocznych dochodów państwa. Wystawne przyjęcia pochłaniały dużą część funduszy państwowych: na przykład jeden z najbardziej wyszukanych pałaców w Samarze kosztował tylko jedną czwartą tego, co zapłacono za jedno szczególnie wyszukane przyjęcie obrzezania dla księcia. Część pałacu Al-Mu’tasim’s została odrestaurowana przez rząd Saddama. Łukowate komnaty rozchodzą się promieniście z okrągłego basenu o średnicy 215 stóp, którego wody musiały stanowić schronienie dla dworzan podczas intensywnego letniego upału. Ale po 860 r. n.e. spory o sukcesję, zabójstwa i niepokoje wojsk położyły kres Samarze.

    „To jedna z największych islamskich kreacji” – mówi Northedge. Niestety, niektóre spektakularne artefakty Samarry znajdowały się w Muzeum Narodowym, kiedy zostały splądrowane w kwietniu i mogą zostać utracone na zawsze. Ale znaczna część miasta pozostaje nieodkryta. Archeolodzy mogą mieć tylko nadzieję, że pozostałe przykłady z tej epoki bogatego życia artystycznego i intelektualnego Iraku zostaną bezpiecznie ukryte.

    W ciągu kilku dni od kradzieży w muzeum eksperci obawiali się, że artefakty przekroczyły nowo otwarte granice Iraku i zostały wystawione na sprzedaż


    Czy starożytne perskie artefakty zostaną sprzedane temu, kto zaoferuje najwyższą cenę?

    4 grudnia Sąd Najwyższy wysłucha argumentów ustnych w sprawie, która zadecyduje o losie tabliczek z Persepolis i starożytnych artefaktów perskich, które są obecnie wystawiane w Stanach Zjednoczonych. Tabliczki z Persepolis to gliniane tabliczki napisane w języku aramejskim i innych starożytnych językach, datowane na V wiek pne i zawierające ważne wskazówki dotyczące religii, administracji, społeczeństwa i gospodarki w starożytnym imperium perskim. Miliony irańskich potomków imperium perskiego na całym świecie cenią dziś te cenne artefakty jako historyczne zapisy ich rodowodu. Jeśli się powiedzie, powodowie mogą przejąć te cenne artefakty z muzeów, które je obecnie wystawiają, aby sprzedać je temu, kto zaoferuje najwyższą cenę.

    Trybunał staje przed jednym pytaniem: czy obywatele Stanów Zjednoczonych, ofiary terroru, mogą pozywać obce kraje wyznaczone jako stanowe sponsorzy terroru, wygrywać wyroki za odszkodowanie pieniężne oraz zajmować i sprzedawać majątek obcego kraju w celu wykonania wyroku? To jest pytanie, które ostatecznie zadecyduje, czy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zezwoli na przejęcie starożytnych artefaktów z imperium perskiego z muzeów i sprzedanie ich w prywatne ręce po rozpoznaniu sprawy Rubin przeciwko Islamskiej Republice Iranu w czasie krótszym niż dwa tygodnie.

    We wrześniu 1997 roku trzech zamachowców-samobójców z Hamasu weszło do zatłoczonego deptaka w Jerozolimie i wysadziło się w powietrze, zabijając i raniąc wielu ludzi. Ośmiu powodów – składających się z ofiar lub członków rodzin ofiar ataku w Jerozolimie – wniosło pozew przeciwko Islamskiej Republice Iranu, zarzucając odpowiedzialność na podstawie tego, że rząd Iranu, jako wyznaczony przez USA państwowy sponsor terroru udzielający wsparcia Hamasowi, był odpowiedzialny za atak.

    W 2003 roku Sąd Okręgowy Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Kolumbia wydał wyrok zaoczny na korzyść Powodów w wysokości 71,5 miliona dolarów, których Iran nie zapłacił. Próbując zebrać 71,5 miliona dolarów, powodowie wszczęli wiele innych spraw w całym kraju w ciągu 13 lat jako wierzyciele usiłujący przejąć i zająć irańskie aktywa znajdujące się w Stanach Zjednoczonych.

    W swojej trzeciej poważnej próbie przejęcia i zajęcia majątku rządu irańskiego powodowie starali się przejąć cztery zbiory starożytnych artefaktów perskich, w tym zbiór tabliczek zawierających jedne z najstarszych pism na świecie – tablice z Persepolis. Przedmiotowe kolekcje artefaktów są rzekomo własnością Iranu, ale zostały wypożyczone lub zakupione przez chicagowskie Field Museum of Natural History i Oriental Institute na Uniwersytecie w Chicago.

    Z reguły suwerenne zagraniczne rządy są wolne od procesów sądowych w Stanach Zjednoczonych. Jednak ustawa Foreign Sovereign Immunities Act z 1976 r. („FSIA”) 28 U.S.C. § 1610 został zmieniony w 2002 r., aby zapewnić wyjątek, który umożliwia powodom pozywanie w sprawach terroryzmu sponsorowanego przez państwo. Powodowie argumentowali, że powinni móc przejąć irańskie artefakty na mocy FSIA.

    Sąd Okręgowy orzekł, a Siódmy Okręgowy Sąd Apelacyjny zgodził się, że chociaż FSIA zezwala powodom na zajęcie mienia obcego państwa będącego sponsorem terroru, który jest „wykorzystywany do działalności handlowej w Stanach Zjednoczonych”, prawo wymaga własność, która ma być wykorzystana przez sam zagraniczny rząd, a nie przez stronę trzecią, taką jak muzea w Chicago, które mają artefakty pożyczone z Iranu lub są ich właścicielami.

    Wcześniejsza sprawa w Dziewiątym Okręgowym Sądzie Apelacyjnym zakończyła się odwrotną decyzją, stwierdzając, że ofiary terroru mogą zajmować i wykonywać na dowolnym majątku obcego państwa będącego sponsorem terroru, niezależnie od prawa FSIA. Ze względu na sprzeczne wnioski, do których doszły siódmy i dziewiąty okręg, Sąd Najwyższy rozpatrzy sprawę w grudniu, a następnie ostatecznie zdecyduje, czy te starożytne perskie artefakty zostaną przyznane powodom. niesie ze sobą istotne konsekwencje dla politycznych gałęzi rządu i celów polityki zagranicznej. Decyzja, która pozwoliłaby na zajęcie majątku suwerennego rządu w celu zaspokojenia wyroku, może prowadzić do wycofywania majątku przez obce rządy ze Stanów Zjednoczonych, a tym samym osłabienia pozycji przetargowej i negocjacyjnej Prezydenta wobec obcych rządów. Dodatkową niezamierzoną konsekwencją może być nałożenie wzajemnych sankcji na majątek USA za granicą.

    Narodowa Rada Irańsko-Amerykańska (NIAC) sprzeciwiła się zajęciu tablic i złożyła pozew amicus w sądzie apelacyjnym. NIAC argumentował, że ofiary terroru zasługują na wysłuchanie – że zasługują na sprawiedliwość. Ale NIAC również wierzy i argumentuje, że pozbawienie milionów Irańczyków na całym świecie – którzy nie są powiązani z terroryzmem, odrzucają i potępiają terroryzm – dostępu do tych cennych artefaktów poprzez sprzedaż ich historii i dziedzictwa temu, kto zapłaci najwięcej, samo w sobie jest niesprawiedliwym działaniem.

    Sąd Najwyższy rozpatrzy sprawę 4 grudnia, a później wyda orzeczenie.


    Blog historii

    Niemieckie władze zwróciły Irakowi mezopotamski topór bojowy sprzed 4500 lat. Chociaż nikt nie jest pewien, skąd dokładnie został skradziony i jaką drogą obrał kraj, prawdopodobnie został zrabowany z irackiego muzeum lub stanowiska archeologicznego w chaosie po inwazji USA w 2003 roku.

    Niemieckie władze znalazły starożytną siekierę w 2004 roku podczas śledztwa w sprawie monachijskiego handlarza antykami i przekazały ją do Centralnego Muzeum Rzymsko-Germańskiego (RGZM) w Moguncji, aby ustalić jego pochodzenie i wiek.

    Muzeum odkryło, że zdobiona siekiera pochodziła z mezopotamskiego miasta-państwa Ur, które obecnie znajduje się na terenie miasta Tell el-Mukayyar w południowym Iraku.

    Przedstawiciele muzeum zwrócili siekierę ambasadorowi Iraku w Berlinie Hussainowi M. Fadhlalla al-Khateeb.

    Monachijski diler nie jest wymieniony w żadnym z artykułów, ale kilka lat temu była historia o monachijskim dilerze, który został przyłapany na zrabowanych irackich artefaktach w 2004 roku. Być może jest to ten sam szyderstwo.

    W artykule tym wskazano również, że rząd iracki był zaniepokojony faktem, że Niemcy stały się centrum przemycanego łupu, ponieważ mają tak duży ciężar dowodu, że praktycznie niemożliwe jest udowodnienie przed sądem, że przedmiot nieudowodniony w rzeczywistości został skradziony.

    “Niestety, mamy informacje, z których jasno wynika, że ​​Niemcy stały się centrum nielegalnego międzynarodowego rynku sztuki, a władze nie zrobiły jeszcze wystarczająco dużo, aby temu zapobiec – powiedział [były ambasador Iraku w Berlinie Alaa Al-Hashimy]. “Sytuacja prawna w Niemczech jest dla nas bardzo niefortunna. Powiedział, że ciężar dowodu jest zbyt wysoki, zwłaszcza w przypadku przedmiotów skradzionych przez rabusiów grobów. “Nawet ekspertyza z prawdopodobieństwem proweniencji 95 procent’ nie wystarcza sądom. Tylko wcześniej skatalogowane obiekty, takie jak te zrabowane z Muzeum Narodowego w Bagdadzie, można łatwo określić jako skradzione”.

    Przed 2009 rokiem do Iraku zwrócono tylko jeden artefakt, który uważano za splądrowany i był to również topór, jak chciał zbieg okoliczności. Fakt, że rządowi niemieckiemu zajęło prawie 7 lat przejście od skonfiskowania tego topora bojowego do jego zwrotu, wskazuje, że nadal istnieje poważny wąski gardło.

    Ten wpis został opublikowany, 13 lutego, 2011 o 22:12 i jest zaszufladkowany do kategorii Starożytne, Grabieże, Muzea, Skarby. Możesz śledzić wszelkie odpowiedzi na ten wpis za pośrednictwem kanału RSS 2.0. Możesz przejść do końca i zostawić odpowiedź. Pingowanie jest obecnie niedozwolone.


    Czy starożytne artefakty powinny wrócić do domu?

    Jeszcze przed wynalezieniem słowa „archeologia” ludzie usuwali artefakty z ich pierwotnego kontekstu – lub lokalizacji. Przedmioty zabrano na sprzedaż dla zysku, zachowano jako pamiątki i umieszczono w muzeach. Często ważne historycznie artefakty, które zostały umieszczone w dużych muzeach narodowych, stały się punktami narodowej dumy. Pomyśl o egipskim kamieniu z Rosetty w Muzeum Brytyjskim lub greckim „Nike z Samotraki” w Luwie w Paryżu (Francuzi nazywają go Skrzydlatym Zwycięstwem z Samotraki)

    W ciągu ostatnich kilku dekad niektóre rządy uprzejmie prosiły o zwrot przedmiotów, które ich zdaniem zostały splądrowane z ich krajów. Podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich 2004 w Atenach Grecja próbowała wywrzeć nacisk na Wielką Brytanię, aby zwróciła przemieszczone Partenon lub kulki „Elgin”, ogłaszając budowę dla nich zupełnie nowego muzeum, Muzeum Akropolu. Włochy niedawno zwróciły obelisk, który został zabrany z Etiopii tuż przed II wojną światową.

    Ostatnio jednak żądanie ich zwrotu przybrało bardziej formalny i być może mniej uprzejmy zwrot. Egipt ogłosił niedawno, że postanowił pozwać dwa muzea, jedno w Anglii i jedno w Belgii, o zwrot dwóch płaskorzeźb faraonów – czyli rzeźb nagrobnych. Egipt twierdzi, że jeśli muzea nie zwrócą przedmiotowych artefaktów, archeolodzy pracujący w tych muzeach nie będą mogli kontynuować kopania w „Krainie Faraonów”. Zahi Hawass, dyrektor Najwyższej Rady Starożytności Egiptu, postawił sobie za misję, aby jak najszybciej przywrócić jak najwięcej przedmiotów do jego ojczyzny, zwłaszcza tych słynnych, takich jak Kamień z Rosetty – który był kluczem do odblokowania starożytnego Egiptu. język hieroglificzny.

    Niektórzy archeolodzy są zdenerwowani, że powrót kulek Elgin lub kamienia z Rosetty otworzy „bramy powodziowe” dla powrotu setek, jeśli nie tysięcy artefaktów. Muzea takie jak British Museum argumentują, że nie tylko promują badania naukowe nad tymi obiektami, ale posiadanie ich w miejscach takich jak Londyn, Paryż i Nowy Jork pozwala milionom odwiedzających odwiedzać je każdego roku. Inni twierdzą, że ważne jest, aby kraje posiadały w swoich muzeach obiekty odzwierciedlające ich dziedzictwo kulturowe i historię narodową.
    Co myślisz? Gdzie te przedmioty należą?

    Twoje komentarze, przemyślenia, pytania, pomysły

    Nie zgadzam się z tym, że artefakty powinny być odesłane do domu w warunkach, w których prawdopodobnie nie byłyby w stanie przetrwać. Na przykład, gdybyśmy odesłali do domu drewniane figurki afrykańskie w ich pierwotnym kontekście, szybko rozpadłyby się w wilgotnych warunkach. Ochrona tych artefaktów jest również wątpliwa w krajach znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Pokusa może być zbyt duża. Nikt też nie pojął, że rozpowszechniając artefakty na całym świecie, w związku z ich pochodzeniem, zmniejszamy rozumienie cywilizacji, jakie będą miały nasze przyszłe pokolenia.

    To przywodzi mi na myśl ustawę o ochronie i repatriacji grobów rdzennych Amerykanów (NAGPRA). NAGPRA to prawo federalne, które zapewnia muzeom procedurę zwrotu niektórych przedmiotów kultury rdzennych Amerykanów, takich jak szczątki ludzkie, przedmioty pogrzebowe, przedmioty sakralne i przedmioty dziedzictwa kulturowego, potomkom i powiązanym plemionom indiańskim.

    Jeśli ktoś jest zainteresowany, Muzeum Nauki w Minnesocie ma Oświadczenie dotyczące zasad zarządzania zbiorami, które obejmuje sposób, w jaki przestrzegamy wytycznych NAGPRA.

    To świetny punkt, Joe. Chociaż NAGPRA reguluje zwrot artefaktów na mocy prawa federalnego, warto zauważyć, że niektóre muzea i uniwersytety dobrowolnie zwracały przedmioty (w tym szczątki ludzkie) ludziom spoza Stanów Zjednoczonych.
    Czy to początek ogólnoświatowego trendu? Trudno powiedzieć.
    Szczególnie jedno z plemion Pierwszych Narodów, Haida w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, odniosło duży sukces w organizacji repatriacji ludzkich szczątków przechowywanych w amerykańskich muzeach.
    Mają stronę internetową pod adresem: http://repatriation.ca/index.htm
    Grupa rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii, Maorysi, również była bardzo wpływowa w swoich międzynarodowych prośbach o zwrot świętych artefaktów i ludzkich szczątków.

    Uważam, że artefakty należy odłożyć tam, gdzie znaleźli je ludzie.

    Właściwie po odkryciu artefaktu miejsce, w którym go znaleziono, może być niebezpieczne w zależności od tego, gdzie to jest.
    Jeśli tak jest, artefaktowi grozi kradzież lub zniszczenie z przyczyn naturalnych.

    Piszę artykuł na ten temat i tak, uważam, że gdyby zostali w jakikolwiek sposób przeniesieni w przeszłości do innego kraju, kraj, w którym znajduje się pierwotne miejsce wykopalisk, powinien mieć wszystko zwrócone.

    Teraz jest kwestia dawnej kolekcji i konserwacji, przez którą Anglia (jako przykład posłużę się egipskimi artefaktami) przeszła w ciągu ostatnich 100 lat. Czy powinny być zwrócone? A może rząd egipski powinien zapłacić opłatę, aby uspokoić Anglików, aby mogli oddać wiele cennych artefaktów?

    Uważam, że rząd powinien uiścić opłatę, w przeciwnym razie jaka będzie nagroda. Znalazłeś to, że zasługujesz na podziękowania!

    haha przegapiłeś orkisz Luwr!! ale uważam, że artefakty powinny wrócić tam, gdzie należą, ponieważ są częścią ich kultury!

    Przypuszczam, że byłoby okrutne wytykanie tu ironii. -)

    To ciekawe pytanie i nie prowadzi do łatwej odpowiedzi. To, że przedmiot został znaleziony w określonej lokalizacji, nie oznacza, że ​​jest to artefakt obecnej rdzennej ludności. Co się stanie, jeśli artefakt pochodzi z kultury, która nie jest reprezentowana przez obecny rząd tego obszaru? Komu należy zwrócić artefakt? A co z przypadkami, w których „prawowity” przedstawiciel rządu podarował lub nawet sprzedał przedmiot obcemu rządowi, muzeum lub kolekcjonerowi? Kwestia ludzkich szczątków może być równie mroczna. Mówienie „tak, oddaj je” jest zbyt dużym uproszczeniem!

    Ale z perspektywy czasu, gdy na przykład Howard Carter odnalazł Grobowiec Króla Tuta, czy mógł on pozostać w Egipcie, mieszczący się w odpowiednim muzeum i utrzymywany przez odpowiednie podmioty? A może podjął słuszną decyzję, aby natychmiast wysłać go do Anglii, gdzie można go odpowiednio zbadać i przestudiować.

    ach, takie kontrowersje, wciąż mam problem z rozpoczęciem pracy na ten temat.

    Grób Tutenchamona nigdy nie opuścił Egiptu, podobnie jak żadna z jego zawartości, z wyjątkiem wypożyczenia. Trudno fizycznie przenieść grobowiec!
    Uważam, że artefakty powinny być zwracane do miejsca pochodzenia, pod względem etycznym, ale jak Pan zauważa, zależy to od właściwych metod konserwacji.

    źle napisałeś artefakty. ale myślę, że artefakty powinny wrócić do domu, ponieważ zostały niesłusznie zabrane.

    „Artefakty” to akceptowalna alternatywna pisownia, bardziej powszechna w brytyjskim angielskim niż amerykańskim.

    Uważam również, że artefakty powinny wrócić do domu, ponieważ Egipcjanie wierzą i kulturami

    Tak, Carter podjął właściwą decyzję o wysłaniu grobu do Anglii, ale odesłanie grobu do Egiptu po badaniach byłoby idealnym rozwiązaniem.

    to jest naprawdę ważne 4 kraj artefaktów 2 mają artefakty nie

    Oglądałem igrzyska olimpijskie w Turynie i byłem zdumiony, że mieli tam muzeum pełne tych egipskich artefaktów, które zostały sprzedane przez koparkę rodzinie królewskiej. Te artefakty należą do Egiptu i powinny zostać zwrócone. To byłoby tak, jakby ktoś przyjechał do Ameryki, wykopał George'a Washingtona lub Abrahama Lincolna i sprzedał ich.

    Podoba mi się twój wkład. Świetnym tego przykładem są perskie artefakty imperialne pojawiające się w Grecji. Do kogo należą? Grecja? Iran? Nawet Iran rządzony jest w większości przez Arabów, więc najlepszym rozwiązaniem jest pozostawienie go ludziom, którzy go znaleźli, zwracając komu zechcą. Kolejną ważną rzeczą, o której należy wspomnieć, jest to, że ochrona artefaktów jest bardzo ważna i nie zawsze może być wykonana przez biedniejsze narody.

    To trudny problem – w którym momencie kończy się historia obiektu? Wiele razy jak i kto znalazł artefakt jest tak samo ważne, jak to, gdzie został znaleziony. Na przykład: archeologia brytyjska i archeologia egipska CZY mają powiązania i powiązania – czy to źle odrzucać tę historię? Jest też kwestia troski – jak bolesne byłoby przekazanie kolekcji innemu muzeum wiedząc, że opieka nad obiektem (obiektami) byłaby kwestionowana.

    Naprawdę uważam, że artefakty należy odłożyć z powrotem w KRAJ, w którym zostały znalezione. Jakby w Afganistanie czy Egipcie znaleziono specjalną skałę, cokolwiek, powinna zostać umieszczona w muzeum w tym kraju. Nie w najlepszym kraju, USA, ale w kraju, w którym zostały znalezione.

    Uważam, że artefakty powinny należeć do kraju, w którym zostały znalezione, ale (jeśli kraj się z tym zgadza) powinny mieć możliwość podróżowania do innych krajów jako „eksponaty specjalne”.

    Dlaczego nie moglibyśmy zabrać ich z pierwotnego domu, pokazać innym krajom i ludziom na całym świecie, a następnie wysłać z powrotem do pierwotnego kraju?

    Czy ktoś może mi pomóc lub podać powód, dla którego artefakty NIE powinny wracać do swojego pochodzenia.

    Istnieje kwestia tego, co jest najlepsze dla artefaktu. Jeśli kraj może odpowiednio przechowywać i dbać o artefakt, jego zwrot jest grzywną. Podobnie jak Panteon w Grecji – zbudowano dla nich wspaniałe muzeum, a Brytyjczycy powinni zwrócić części. Pojawia się też pytanie, czy to w ogóle ta sama kultura – uważam, że przedmioty sprzed tysięcy lat należą do całej ludzkości. Kultura, z której pochodzi, już nie istnieje, są tylko ludzie żyjący tam, gdzie kiedyś. Mogą być potomkami, ale nikt nie jest „związany” z ich rodowodem jakieś 2000 lat temu.

    To, czy zwrócić artefakty, czy nie, jest kwestią do dyskusji. W rzeczywistości, nawet jeśli muzea zwracają artefakty z powrotem do swoich krajów pochodzenia, wątpliwe jest, czy kraje pochodzenia mogą odpowiednio i bezpiecznie chronić artefakty. Te zasadniczo ważne artefakty to już nie tylko skarby jednego kraju, ale skarby świata – wszyscy mamy prawo do opieki nad nimi.

    Problemem w jego centrum jest debata o internacjonalizmie i nacjonalizmie.
    Chociaż można powiedzieć, że wszyscy mamy prawo do opieki nad artefaktami, nie powinno to być wymówką, pod którą odmawiamy zwrotu skarbu do kraju pochodzenia.
    Artefakt ma swoją unikalną wartość ze względu na swoją zawartość kulturową, dlatego może pokazać swoją integralność tylko tam, gdzie należy. To tak, jakby wysłać malarza do kraju, w którym czerpie inspirację, a nie do centrum miasta, gdzie można kupić najlepsze urządzenia do rysowania.
    Mamy powody, by wątpić w rzeczywistą opiekę w kraju, w którym przechowywane są artefakty. W rzeczywistości niektóre badania wykazały, że wcześniej skradzione artefakty są zakopywane i ignorowane w niektórych krajach posiadających.
    Istnieje wiele sposobów na to, by artefakty stały się znane większej liczbie osób na świecie. Schwytanie ich w ręce, w których zostali schwytani, może być najgorsze, ale najczęściej wspominane w obecnym świecie, prawdopodobnie dlatego, że wewnętrznie jest to bardziej samolubne. Jeśli naprawdę zastanawiamy się nad ludzkim skarbem, moglibyśmy pomóc artefaktom w powrocie do kraju pochodzenia, gdy kraj jest w stanie zająć się artefaktami i moglibyśmy pomóc krajowi pochodzenia w otrzymaniu artefaktów, pomagając w obiektach i kształcenie ogólne.
    Artefakty powinny powrócić do swoich krajów pochodzenia jako ostateczne przeznaczenie.
    Jesteśmy w tej samej rodzinie. Wkładaliśmy wkład w opiekę nad dziećmi innych osób, gdy ich rodziny mają kłopoty, ale popełnimy przestępstwo, jeśli odmówimy zwrotu dziecka ich rodzicom.
    Może to wymagać od wszystkich wysiłków, aby dojść do porozumienia w tej sprawie, ale możemy ujrzeć światło, jeśli naprawdę myślimy dla dobra artefaktów – dla skarbu całej ludzkości.

    zabrane artefakty powinny wrócić tam, skąd pochodzą. Nikt nie miał prawa zabrać artefaktów z ich pierwotnego miejsca. Powinny zostać zwrócone jak najszybciej. Jak by Ci się podobało, gdyby ktoś przyszedł i zabrał cenne rzeczy z Twojego domu? Wiem, że wcale by mi się to nie podobało. Uważaj więc na rzeczy innych ludzi.

    Ten artykuł z dziennik "Wall Street podsumowuje wiele z tych kwestii i proponuje dobre rozwiązanie: własność obiektów może powrócić do kraju pochodzenia, ale same obiekty mogą pozostać w swoich obecnych muzeach na podstawie długoterminowego wypożyczenia.

    Zgadzam się, że skarby kultury powinny być zwrócone do ich kraju pochodzenia, ponieważ tam należą, jeśli coś pochodzi z afryki, co oznacza, że ​​może tam trafić bez szkody zgodnie z klimatem, ponieważ pierwotnie stamtąd pochodziło. Nie sądzę, że rząd wziąłby coś, o czym wiedzą, że nie przetrwałoby w swoim kraju ze względu na bezpieczeństwo, wtedy nie ma sensu przywracać tego, ale te historyczne artefakty mają wielką wartość dla jego mieszkańców i opowiadają ich historie, które mogą nie mają wielkiego znaczenia dla kogoś z innego środowiska. Jeśli artefakt zostanie zabrany z powrotem do kraju pochodzenia, oznacza to, że jego prawdziwa tożsamość jest opowiedziana doświadczeniem, emocjami i prawdą.

    Myślę, że wiele osób ignoruje fundamentalny punkt całej tej dyskusji. "Ekonomia". Artefakty, takie jak kamień z Rosetty w Londynie i pomnik Nefertiti w Berlinie, które zostały nielegalnie wywiezione z Egiptu, generują co roku miliony dolarów dla tych muzeów i odgrywają dużą rolę w branży turystycznej w tych miastach. te rządy i muzea to pogoda, aby postępować właściwie, ponosząc ogromne konsekwencje finansowe.
    Prawdą jest, że artefakty powinny być zwracane tylko wtedy, gdy kraje pochodzenia mogą zapewnić odpowiednią opiekę, ale zwykle muzea argumentują to inaczej, stwierdzając, że powinny zachować artefakty, ponieważ mogą je lepiej wyeksponować, a nie dlatego, że Egipt nie może ich odpowiednio pomieścić . Wiele argumentów wysuwają muzea przechowujące takie artefakty w innych krajach, ale łatwiej będzie zrozumieć ich niechęć, jeśli po prostu weźmie się pod uwagę ilość pieniędzy, jaką generują dzięki ich przechowywaniu :).

    Wszystko, co należy do Egiptu, musi zostać zwrócone do Egiptu.
    Wszystkie pieniądze zarobione przez te angielskie i niemieckie muzea należy przekazać Egiptowi.
    Zarabiają na plecach Egipcjan i nie mają prawa zabierać ich z ich pierwotnego kraju. To część ich dziedzictwa i kultury. I hej chłopaki, nie jesteśmy w XVIII wieku. Muzeum Egipskie może się tym wszystkim zająć. I będą bezpieczni, wola Boża.

    Należy wziąć pod uwagę, że zabrane artefakty nie są/nie zawsze były pod opieką w najlepszy możliwy sposób, a czasami przez brak zrozumienia lub celu zostały zniszczone. Niektóre przedmioty z Egiptu zostały nieodwracalnie zniszczone, ponieważ zostały wykonane z piaskowca i zostały zniszczone w czasie smogu londyńskiego epoki przemysłowej. Ponieważ tak wiele zmieniło ręce, potrzebujemy polityki, która patrzy z szerszej perspektywy i pozwala na zmiany w godzinach nadliczbowych. Podobnie jak NAGPRA – ci, którzy chcą zwrócić przedmiot, muszą ustalić (udowodnić) związek kulturowy z przedmiotem. Powinni również wykazać się umiejętnością dbania o przedmioty – ale ostatecznie, kim jesteśmy „my”, aby o tym decydować. To smutna część historii ludzkości, że rzeczy, które właśnie zabraliśmy, a ci u władzy uważają się za jedynych zdolnych do opieki nad artefaktem.

    to jest bardzo ciekawa perspektywa z twojego punktu widzenia, sukey, zgadzam się w 100% z tobą

    Chociaż zgadzam się z tym stwierdzeniem dla własnej korzyści, patrząc na to z ich punktu widzenia, kim jesteśmy, by określić ich godność. To trwająca debata, która niestety nie ma właściwej odpowiedzi. Gdybyśmy stracili deklarację dotyczącą Anglii, ponieważ ataki terrorystyczne sprawiają, że wschodnie wybrzeże jest niestabilną ojczyzną, wierzę, że świetnie by nam to pasowało.

    Zgadzam się z wami.. Gdybyśmy zostawili je w krajach, które nie były w stanie odpowiednio się nimi opiekować i z tego powodu prowadzą parafie, jak moglibyśmy kiedykolwiek dowiedzieć się czegoś o historii tych krajów?

    Twój komentarz nie jest nawet argumentem. To tylko pokazuje, jaki jesteś samolubny, myślisz, że w innych krajach nie ma DOBRYCH muzeów? Czy próbujesz powiedzieć przyszłym pokoleniom, że „grabież jest słuszna”?

    Nie sądzę, aby ktokolwiek promował grabież, jednak starają się pokazać, że realistycznie niektóre kraje (zwłaszcza kraje trzeciego świata) głównym problemem nie jest zachowanie artefaktów, aby przyszłe pokolenia mogły się z nich uczyć, ale mają nadzieję, że zdobywając te artefakty, da sobie więcej mocy. A tak przy okazji, jeśli zamierzasz się spierać, niewiarygodnie sparaliżujesz swoją argumentację, jeśli osobiście zaatakujesz przeciwnika, jest to w złym guście i szczerze nie ma sensu.

    Nie mówimy, że po prostu zakopiemy te rzeczy z powrotem w piasek i zostawimy je, chodzi nam o oddanie ich do ojczyzny, w tamtejszym muzeum.

    Zgadzam się, aby te artefakty zostały zwrócone do miejsca, z którego pochodzą. Nie mają prawa zabrać czegoś, co do nich nie należy. Cudzoziemcy powinni być zabronieni, zwłaszcza Brytyjczycy i Amerykanie.

    Z pewnością nie zgodziłbym się, że artefakty są historyczną reprezentacją kultury i dziedzictwa To nie daje żadnemu krajowi prawa do trzymania się takich rzeczy, które w większości zostały zrabowane z innego kraju w imię badań i czy uważasz osobę, która chce poznać dziedzictwo i historię swojego kraju, powinien udać się do innego kraju.

    Rozpowszechnianie artefaktów na całym świecie jest miłe i szlachetne, jednak, jeśli przyjrzysz się uważnie, większość z nich została dokonana przez zachodnich imperialistów plądrujących i plądrujących starożytne cywilizacje, takie jak Egipt i Chiny.
    Ile zachodnich artefaktów można znaleźć w tych krajach? cenne mało.

    "Zachodni Imperialiści" Gwarantuję, że obejmujesz siebie/

    Byli tam, zanim ich wykopano, i przetrwali do tej pory. Jeśli tak jest, pozwól innemu krajowi przyjechać i uzyskać Stan Wolności i sprowadzić go z powrotem do swojego kraju. Amerykanie mieliby atak.

    Nie ma znaczenia, gdzie znajdują się artefakty, o ile mogą być docenione przez tych, którzy są zainteresowani. Ten wiek jest inny niż poprzedni. Te kraje, które chcą ich z powrotem, powinny pomyśleć o tym, by pozwolić ludziom przychodzić i kopać dla nich. Prawo z 1970 roku zezwala na to, że wszystko, co zabrano wcześniej, jest legalne.

    Można stworzyć im warunki do przetrwania, czy mówisz, że ich pierwotni właściciele nie mogą się nimi zająć?

    To nie do końca prawda Sukey. Chcesz usłyszeć prawdziwy przykład? Japonia ukradła ogromną ilość historii Korei, kiedy kontrolowała Koreę. Teraz Japonia ogranicza koreańskich turystów, aby zbliżyli się jeszcze do świątyń, obawiając się, że niektórzy koreańscy turyści nadal będą mieli artefakty, które pierwotnie należały do ​​Korei i zostały wykonane przez koreańskich przodków. Wiele bogatych krajów ukradło ogromną część historii trzeciego kraju rozwijającego się. Kiedy idziesz do ROM w Toronto, jedyne oryginalne dzieła wykonane przez prawdziwych Kanadyjczyków to sekcja First Nation. Wszystkie inne artefakty pochodzą z wielu innych krajów. Jeśli każdy kraj prezentuje tylko autentyczne dzieła przez siebie wykonane. Będzie to jedno puste meseum, w którym nie ma się czym pochwalić. To, co mówisz, nie jest niczym innym, jak tylko kiepską wymówką dla bogatego kraju, by odebrać komuś historię, mówiąc, że odzyskasz je i odzyskasz, i nigdy nie przyniesiesz ich z powrotem tam, gdzie należy, co zrobiło wiele krajów.

    należy zwrócić. Hurra!

    uważam, że artefaktów nie trzeba zwracać. Używam trochę prymitywnej logiki, ale uważam, że artefakty są jak ziemia. Gdybyśmy musieli zwrócić wszystko, co zabraliśmy tubylcom, wielu z nas, jeśli nie wszyscy, byłoby bezdomnych. W większości przypadków nie żyjemy na tej samej ziemi, którą zamieszkiwali nasi bezpośredni przodkowie. W ten sam sposób, w jaki zabrano artefakty, zabrano kawałki ziemi. Jednak nie ma mowy o zwrocie ziemi i słusznie.

    W pewnym sensie również armie zdobywców zdobyły artefakty. Wiele imperiów, które przemierzyły świat podbijając ziemie, zebrało te artefakty. Niekoniecznie są to opiekunowie znalazcy. Ale jeśli armia miała zdobyć kawałki o znaczeniu kulturowym, to należy do nich. Mam o wiele więcej myśli, ale nie mam ochoty ich wyjaśniać.

    Myślę, że powinniśmy zwrócić tę ziemię, ponieważ nie mieliśmy do niej prawa, należała ona do rdzennych Amerykanów, niesłusznie zabraliśmy ziemię, zabiliśmy ich ludzi i zmiażdżyliśmy ich kulturę.

    Osobiście uważam, że artefakty powinny zwrócić dom, z którego pochodzą, jeśli im przeszkadzasz, mogą nie spocząć w spokoju

    Zabytki dosłownie się kruszą, a Afryka potrzebuje pieniędzy, aby je odrestaurować. Nie mają zasobów, aby zająć się tymi artefaktami i mają teraz wiele problemów, które mogą wpływać na artefakty w negatywny sposób. Musimy pomyśleć o tym, co stanie się z artefaktami przed wierzeniami duchowymi.

    Tak, powinni wrócić pod opiekę pierwotnego narodu. To nie jest po to, by trwać w przeszłości. To jest historia narodów, ich kultura, ich życie!

    Rozumiem obawy Anglii i Francji dotyczące braku zaufania narodom. Ale kiedy jadę do Grecji czy Egiptu, nie chcę jechać do Francji i Anglii, aby poznać historię innych narodów.

    Cóż, osobiście uważam, że powinniśmy zwrócić artefakty. Nasza klasa debatuje na ten temat i jestem pewien, że to słuszna rzecz.

    Jeśli chodzi o marmury Elgina,

    "... w Atenach zbudowano azotową halę klimatyzacyjną, gdzie kariatydy będą chronione i chronione przed zanieczyszczeniem miasta. Podejmowane są inne względne środki w celu zachowania marmurów Elgin, jeśli i kiedy w końcu zostaną zwrócone."

    Dlaczego upierasz się, że nie można tego zwrócić ze względu na warunki klimatyczne?

    Myślę, że te artefakty powinny zostać zwrócone do krajów, w których zostały znalezione. Moim zdaniem świat zachodni ukradł te rzeczy, aby wzbogacić swoją własną kulturę, która prawie nie istnieje w porównaniu z dawnymi cywilizacjami, które istniały. Te artefakty są dziedzictwem i rodowodem tych krajów. Jak nam, Amerykanom, podobałoby się, gdyby rzeczy, które są ważne w naszej historii, były pokazywane w Japonii dla przyjemności oglądania? Mocno wierzę, że to po prostu złodziejstwo zakamuflowane w bardziej wyszukany sposób, gdyby bardzo przejmowali się tymi artefaktami podczas kłótni, zabraliby je z powrotem do domu i tam je przechowywali. Więc jeśli chcesz je zobaczyć, pojedź tam dla siebie i doświadcz wszystkiego, co ten kraj ma do zaoferowania zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Jest to wzór w historii, w którym świat zachodni pozbawia inne „prymitywne” cywilizacje, jakie mają prawa i co słusznie do nich należy. Nie sądzę, żeby to się kiedykolwiek zmieniło, chociaż mam nadzieję, że tak się stanie.
    Nawet jeśli chodzi o cywilizacje, takie jak wczesne cywilizacje rzymskie, greckie i egipskie, większość ich artefaktów znajduje się we Francji lub Wielkiej Brytanii, a nawet tutaj, w USA. Należy je zabrać z powrotem do Rzymu, Grecji i Egiptu. itd., do ludzi, którzy mają do nich wszelkie prawa.

    Moim zdaniem artefakty te powinny wrócić do swojego pochodzenia. Nawet jeśli zostały skradzione, czego nie wiemy, powinny być oglądane w ich kraju pochodzenia, ponieważ są częścią tożsamości kultury, a ludzie w tej kulturze powinni mieć możliwość zobaczenia tych rzeczy we własnym kraju, a nie w inne miejsce.

    W związku z tym, że Kamień z Rosetty znajduje się obecnie w The British Museum, osobiście uważam, że jest to egipska ikona ich tożsamości. Będzie tam odpowiednio chroniony, a poza tym, jak by ci się podobało, gdyby ktoś po prostu przyszedł i zrabował cenny artefakt z twojej oryginalnej kultury? Szanuj tożsamość innych krajów.

    Myślę, że powinniśmy zwrócić te artefakty, ale jeśli twoje ramiona są słabe i nie możesz trzymać dziecka, czy nie wolałbyś raczej, aby ktoś inny je trzymał, zamiast położyć dziecko na ziemi. Dlatego najlepszym sposobem radzenia sobie z tym jest pomoc w rozwoju, a następnie zwrócenie ich artefaktów.

    Warunki:
    Jeżeli zostanie sporządzona właściwa dokumentacja i dowód własności, należy bezwzględnie zwrócić dany artefakt. Uciążliwą częścią jest ustalenie własności i łańcucha posiadania. W przeciwieństwie do wielu nielegalnych materiałów (a skradzione artefakty, ze względu na to, że są nielegalnie pozyskane, są materiałami nielegalnymi), własność i ślad papierowy powinny istnieć i dostarczać odpowiednich dowodów na to, czyje są one prawowitą własnością.
    Z drugiej strony, muzea publiczne same w sobie nie posiadają swoich kolekcji. Muzea publiczne są jedynie zarządcami takich obiektów. Jeśli zatem z należytej dokumentacji wykaże, że dany fragment kolekcji został niesłusznie – lub błędnie – nabyty, to dany obiekt powinien zostać odebrany właściwym władzom, które następnie powinny podjąć decyzję o zwrocie artefaktu do prywatny właściciel.
    Dopóki odbywa się to zgodnie z właściwym procesem, każdy taki artefakt powinien zostać zwrócony organizacji stewardów zlokalizowanej w miejscu pierwotnego właściciela. Istota ta powinna następnie decydować o losie artykułu, do czego ma prawo. Załóżmy, że muzeum stanowe przechowuje skarb Iriquois zdobyty w wiosce po splądrowaniu przez kawalerzystów amerykańskich. Prawowitym właścicielem (przy założeniu, że w tej oświeconej epoce możemy się obejść „do zwycięzców...”) byłby albo potomek, albo zaatakowane w ten sposób plemię. Państwowe muzeum nie może udać się do Joe Running Bear i przekazać obiektu (większość muzeów państwowych może przekazać fragmenty swoich kolekcji tylko zarejestrowanym organizacjom non-profit). Kurator lub dyrektor muzeum musiałby odkupić obiekt i przekazać opiekę odpowiedzialnej organizacji, takiej jak rada plemienna. Wówczas rada plemienna miałaby zadecydować o losie obiektu, co wymagałoby odpowiedniej identyfikacji i dokumentacji.

    Teraz, bardziej ezoterycznie, kto powinien być właścicielem skarbów [już nie istniejących] cywilizacji? Mętne potomstwo tylko lokalnie spokrewnione z oryginalnymi rzemieślnikami? Obecna instytucja polityczna pretendująca do dominacji nad pierwotnymi wykopaliskami?
    Uważam, że takie przedmioty to skarby ludzkości. Te, które niszczą takie, moim zdaniem, powinny być przedmiotem oskarżenia o zbrodnie przeciwko ludzkości (takie jak niektóre idole i ikony sprzed tysiącleci zniszczone z fanatyzmu religijnego przez licznych ekstremistów w ciągu ostatnich kilkuset lat, w tym uszkodzenie sfinksa i partenon).

    Dzisiejsza technologia umożliwia odtworzenie większości artefaktów. W przypadku renowacji lub wizualnej prezentacji, wirtualne repliki mogą więcej niż reprezentować zagubiony skarb.
    Prywatna sztuka archeologiczna lub historyczna jest faktem skomplikowanym przez prawa, wartość i historyczność.

    Czy w latach 70. nie było aktu zakazującego posiadania artefaktów i takich przedmiotów lub wywożenia ich z kraju pochodzenia? Czytam trochę o sztuce kambodżańskiej i czytałem, jak wywieźli posągi z kraju w latach 80-tych i 90-tych. Czy to nielegalne? a

    Nie wszystkie artefakty należy zwracać do krajów źródłowych. Więcej ludzi może dowiedzieć się i docenić artefakty, jeśli są one rozmieszczone w muzeach na całym świecie. Ponadto artefakty należą do wszystkich ludzi, a nie tylko obywateli kraju, w którym zostały znalezione. Kultury, które reprezentują artefakty, nie są takie same jak ludzie żyjący obecnie w kraju. Nie sądzę, aby w Grecji było wielu ludzi, którzy nadal czczą Zeusa. Wreszcie, muzea powinny mieć możliwość zachowania niektórych obiektów w zamian za zachowanie artefaktów i wkładu naukowego, jaki mogły wnieść, badając je. Niektóre artefakty należy zwrócić do krajów, ale nie wszystkie.

    Robię esej na ten temat i właśnie przeczytałem komentarze. Myślę, że nie musimy ich zwracać, bo ludzie je zabrali, bo nie mieli aparatu, żeby zrobić im zdjęcie. Poza tym, kiedy wrócili do domu, chcieli pokazać mieszkańcom swojego kraju, jak żyją inni ludzie

    Widzę sens ich zwrotu, ale niektóre z nich nie są zbyt dobrymi powodami. Myślę, że powinniśmy być w stanie wysłać je na cały świat jako „eksponaty specjalne”, a gdy skończymy, będziemy mogli je zwrócić. Ale jest też możliwość, że kraj nie jest w stanie zająć się artefaktami. Co by było, gdybyśmy mogli pozwolić innym krajom zatrzymać je, dopóki kraj nie będzie w stanie się tym zająć. Albo wszyscy moglibyśmy się nimi podzielić i legalnie przetransportować na cały świat.

    Następujące elementy są uporządkowane według priorytetu :

    1 Artefakty powinny zostać zwrócone do Kraju Pochodzenia, jeśli okoliczności dyktują, że będą one w dobrych rękach i nie wpadną w ręce skorumpowanego rządu, który sprzedałby je dla zysku.

    2 Jeśli nie, ambasada lub konsulat Kraju Pochodzenia może ustanowić centrum eksponowania artefaktów.

    3 Innym sposobem na zachowanie artefaktów o znaczeniu międzynarodowym jest przechowywanie ich w siedzibie ONZ.

    4 Ostatnią deską ratunku jest zachowanie ich bez zmian.

    Przedmioty nie podlegają zwrotowi. Zobacz, co się stało z muzeum w Bagdadzie! Gdy tylko kraj się ustabilizował, mieszczanie splądrowali muzea i zabrali wszystko. teraz wszystkie te wspaniałe artefakty z Mezopotamii zniknęły. Nigdy nie zostaną zwrócone ani dalej badane. Jeśli wyślesz artefakty z powrotem do Egiptu, a potem następna wojna lub niepokoje społeczne, pożegnaj się również z tymi elementami. Nic się nie stanie z tymi dziełami w Ameryce, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech itd. Są bezpieczne iw rękach nieradykalnych fundamentalistycznych fanatyków religijnych, którzy chcą uczynić Allaha najwyższym Bogiem. W przeciwnym razie wszyscy zostaną zniszczeni. Niech zajmą się nimi uczeni i badacze!

    1) Co mówią, że kraje europejskie nie angażują się w wojnę? W rzeczywistości Europa była świadkiem wojny DWUKROTNIE w ostatnim stuleciu, a Paryż został prawie zniszczony przez Hitlera.

    2) Fakt, że ktoś może lepiej zaopiekować się artefaktem, nie uzasadnia jego kradzieży. Kradzież pozostaje kradzieżą. To jak kradzież pieniędzy bogatych ludzi, ponieważ uważasz, że możesz je lepiej wydać/zatrzymać/zainwestować.

    3) Kraje zachodnie przyczyniają się do niestabilności regionu w takim samym, jeśli nie większym stopniu, jak kraje Bliskiego Wschodu. To tak, jakbym napadał na twój dom i nie zwracał tego, co ukradłem, ponieważ uważam, że „Twój dom jest niebezpieczny”. Kto w pierwszej kolejności uczynił to niebezpiecznym?

    4) Wreszcie, co nie mniej ważne, co z artefaktami pochodzącymi z krajów, które mają stabilność i siłę finansową, aby się nimi zająć? W szczególności Chińczycy będą mieli więcej niż wystarczające zasoby i uczonych, aby zająć się własnymi artefaktami. Jeśli to, co zostało skradzione z Chin, nie zostanie zwrócone, całe powiedzenie „to jest niebezpieczne” i „nie mogą się nimi dobrze zająć” pozostaje wymówką.

    Przypomnę, że te artefakty są SKRADZIONE z ich ojczystych krajów.

    Artefakty nie zawsze są kradzione. Niektóre są znajdowane przez ludzi w kraju i sprzedawane na czarnym rynku do krajów ościennych. Uważam również, że ochrona tych artefaktów jest głównym priorytetem. Nie mówię, że kraje zachodnie powinny je zachować, ale powinniśmy być mądrzy. Myślę, że pomoc krajom z problemami finansowymi byłaby najlepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa artefaktów w ich kraju ojczystym.

    Nie wszystkie kraje Bliskiego Wschodu są wypełnione „radykalnymi fundamentalistycznymi fanatykami religijnymi, którzy pragną uczynić Allaha najwyższym Bogiem”, którzy plądrują muzea i niszczą kulturę.
    To jest ignoranckie stanowisko. ci ludzie zrabowali te artefakty z własnych powodów, a plądrowanie zdarza się wszędzie po nagłym wypadku. Pomyśl o Los Angelos i grabieżach po trzęsieniach ziemi.

    Uważam, że skradzione pomniki powinny powrócić do ojczyzny tylko wtedy, gdy rząd ich ojczyzny będzie w stanie odpowiednio je zachować w odpowiednich muzeach i udostępnić odwiedzającym, takim jak rząd grecki i egipski, którzy potrafią zachować swoje zabytki.

    Czy artefakty powinny zostać zwrócone do kraju pochodzenia? To naprawdę zależy od tego, jak zostały pierwotnie uzyskane! W większości przypadków starożytne artefakty, które są eksponowane w głównych muzeach świata, zostały uzyskane za pełną wiedzą i zgodą krajów, z których pochodzą. W takim przypadku powinni pozostać tam, gdzie są. Ekspedycje archeologiczne są finansowane przez osoby i organizacje z oczekiwaniem, że pewna ilość znalezionych artefaktów będzie mogła zostać wywieziona w zamian za pracę wykonaną przez ekspedycję archeologiczną. Ogólnie rzecz biorąc, w przeszłości kraje pochodzenia zgodziły się na to i dokonały „pierwszego wyboru” znalezionych artefaktów. Dopiero w niedalekiej przeszłości kraje takie jak Egipt, Grecja i Turcja zaczęły naciskać na zwrot artefaktów, które zostały LEGALNIE wywiezione do innych krajów do ekspozycji w muzeach. Istnieje wiele przypadków muzeów, które zwróciły artefakty do krajów pochodzenia, gdy okazało się, że nie zostały one legalnie uzyskane. Zdarzają się również przypadki, w których muzea zwróciły fragmenty artefaktów, aby można je było połączyć z innymi fragmentami artefaktu, tworząc w ten sposób ponownie całość. W obu tych przypadkach muzea działały niezwykle odpowiedzialnie i prawdopodobnie nadal będą to robić! Żądanie zwrotu całych kolekcji lub ich części, gdy zostały one legalnie uzyskane, jest NIEUzasadnione! Kiedy muzea prezentują artefakty z innych krajów, pozwala to na dzielenie się kulturą kraju pochodzenia i prawdopodobnie lepsze zrozumienie przez innych. Ponieważ nasz świat ewoluuje w globalną gospodarkę, musi to być bardzo pozytywny aspekt.

    mam mieszane poglądy na ten temat, ponieważ z jednej strony jest to dobra wiedza i bardzo ciekawa i pouczająca, ale z drugiej musisz zrozumieć, że starożytni egiptowie wierzyli w życie pozagrobowe i myślę, że to utrudni im w jakiś sposób Po życiu też powinniśmy pomyśleć o tym w ten sposób, czy chciałbyś, aby twoi przodkowie pokazali się ze wszystkimi ziemskimi dobrami w różnych krajach, musimy pomyśleć, że w dawnych czasach byli bardzo silnymi wierzącymi, że pójdą na lepsze rzeczy, takie jak bogowie i czy naprawdę mamy prawo wejść na tę ścieżkę.

    Myślę, że to całkowicie błędne, że nie oddali artefaktów tam oryginalnym krajom. Ale nie zrobią tego, ponieważ inne kraje chcą, aby przyciągały wzrok w muzeum, aby mogły zarabiać?

    Czy nie tym właśnie zajmuje się muzeum przechowujące artefakty pochodzące z innego kraju? Chociaż twierdzę, że intencją muzeum jest bardziej edukacja niż grabienie w gotówce, a ponadto kraje, które próbują odzyskać artefakty, próbują po prostu odzyskać część swojej historii. To nie jest prosta odpowiedź.

    artefakty nie powinny być zwracane do ich krajów pochodzenia. jeśli ktoś inny musiał przybyć do ich kraju i ich znaleźć, oznacza to, że rdzenni mieszkańcy tego kraju nie byli w stanie zrobić tego sami. Mówię, że znalazcy trzymają.

    Uważam, że artefakty powinny zostać zwrócone do ich krajów. Co by było, gdyby tubylcy wiedzieli, gdzie je znaleźć, ale nie chcieli im przeszkadzać, ponieważ artefakty były postrzegane jako święte? Jeśli po prostu tam wejdziesz i zabierzesz artefakty, podczas gdy niektórzy ludzie po prostu chcieliby, aby pozostały takie, jakie były, byłoby to jak kradzież!

    Powinni wrócić do domu, gdzie ich miejsce! Jaką moralność ustalasz na przyszłość? Czy dobrze jest znaleźć coś i po prostu to zatrzymać? NIE! Powinieneś zawsze zwrócić go właścicielowi. Na przykład. Co by było, gdybyś znalazł naprawdę uroczego, kochającego psa i wiedziałbyś, że należy do kogoś? Czy spróbujesz znaleźć właściciela i zwrócić psa, czy po prostu powiedzieć „OH FINDERS KEEPERS!”?

    Czy prywatny kolekcjoner może legalnie zdobyć starożytne artefakty?

    WIELE obiektów będących przedmiotem debaty, takich jak grób króla Tuta, jego nakrycie głowy pogrzebowe i jego rzeczy, które znajdują się w Anglii. i wiele innych artefaktów. gdzie wywieziono z krajów już DŁUGO CZAS. W tamtym czasie w historii te artefakty NIE zostały skradzione. NIE było żadnych praw ani ograniczeń regulujących, co powinno się stać z tymi artefaktami. Archeolodzy mogli wejść i zatrzymać to, co znaleźli. to do nich należało znalezienie zasobów niezbędnych do ich usunięcia i odesłania ich z powrotem do swoich krajów (wtedy było to dużo trudniejsze). Wtedy to nie była kradzież. obecnie uważa się za kradzież tylko ze względu na nowoczesne ograniczenia i przepisy mówiące, że ludzie nie mogą wywozić rzeczy z krajów. Czy uczciwe jest oddanie ich, kiedy, gdy zostały zabrane, było to całkowicie LEGALNE? Nie bardzo! Zgadzam się, że przedmioty znalezione teraz powinny znajdować się w ich kraju pochodzenia lub tam, gdzie zostały znalezione, ALE artefakty zabrane z krajów, powiedzmy przed II wojną światową, nie muszą być zwracane. Ludzie i kraje ewoluują, być może wprowadzono ograniczenia, ponieważ kraje nauczyły się na swoich „błędach” z przeszłości.

    haha wszyscy kłamiecie.
    ZNALEZIONE NIE KRADZIONE

    Nie masz racji. Ludzie powinni zatrzymać artefakt, aby sprzedać go w muzeum. Nie mają prawa zabrać artefaktu od kogoś, kto go znalazł.

    Robię rekwizyt na ten temat w klasie i uważam, że obce kraje powinny odzyskać skradzione towary. W Ameryce mamy słuszne zasady, takie jak zakaz przemocy, narkotyki, nadużycia, kradzież itp. Więc jeśli muzea mogą po prostu kraść artefakty z innych krajów, czyż nie oznacza to, że łamanie Wat America jest dzisiaj?

    Również Ameryka podnosi dobry argument, że „te artefakty nigdy by nie przetrwały, gdyby zostały tam te przedmioty”. W większości przypadków to prawda. Intencje Ameryki były dobre, ale ich działania nie. To decyzja obcych krajów, aby zrobić ze swoim majątkiem, co tylko im się podoba. Ameryka nie może tak brać spraw w swoje ręce.

    Ponadto, jeśli muzea naprawdę chciały mieć kawałek kultury krajów dalekich, powinny po prostu poprosić o pozwolenie. "Witam, jesteśmy słynnym muzeum, które zbiera rzadkie artefakty z różnych kultur, byliśmy ciekawi, czy chciałbyś wnieść specjalne przedmioty, które reprezentują twoje dziedzictwo i oczywiście wyślemy ci części zysków, które osiągamy" Te kilka słów to w zasadzie wszystko, czego potrzeba.

    W wielu przypadkach artefakty zostały pozyskane zgodnie z obowiązującymi wówczas prawami. Argumentowano jednak, że te stare prawa były zbyt pobłażliwe. Czy muzea powinny być pociągane do odpowiedzialności za działania, które były legalne 100 lat temu, kiedy przedmiot był zbierany, a które dziś są nielegalne?

    Robię artykuł badawczy dla szkoły na ten temat, najwyraźniej istnieje wiele różnych perspektyw. Osobiście uważam, że artefakty należą do kraju, z którego pochodzą, w końcu większość z nich została skradziona. Jednak wielu z was ma rację, artefakty są skarbami zarówno międzynarodowymi, jak i narodowymi, a ponadto nie wszyscy z nas mają pieniądze, aby pojechać do Egiptu lub Chin wyłącznie po to, aby podziwiać historyczne ikony tego narodu. inna myśl: dlaczego nie zwracamy artefaktów ich krajom, a reszta świata może cieszyć się podróbkami? druga myśl: jow na ziemi, czy teraz zrobię gazetę?! Mogę wybrać tylko jedną stronę sporu.

    Zgadzam się, że należą one do kraju, z którego przybyli ze względu na ich dziedzictwo i że kraje mogą chcieć je dla siebie.

    Jeśli jakiś kraj nie chciał swoich artefaktów, to inne kraje mogą to zrobić. Myślę, że to jest w porządku.

    Jeśli inny kraj je zdobył, a następnie zniszczył lub wyrzucił
    to z dala, to NIE JEST OK.

    Uważam, że artefakty powinny zostać zwrócone do domu, ponieważ pochodzą z tego kraju, ale nie powinny być zwracane do krajów, których nie stać na ich opiekę. Również jeśli zostaną zwrócone, kraj powinien je wypożyczyć innym krajom.

    cześć, myślę, że powinniśmy zwrócić artefakty, ale jestem teraz znudzony, więc pa

    Uważam, że kraj pochodzenia powinien odzyskać swoje artefakty, CHYBA że nie stać go na opiekę nad nimi, wtedy powinny pozostać tam, gdzie są, aby nie zostały zniszczone i aby inni ludzie mogli je zobaczyć.

    Uważam, że kraj pochodzenia powinien posiadać artefakty. po prostu dlatego, że jest częścią ich dziedzictwa i kultury. Ważne jest, aby kraj pochodzenia poznał swoją przeszłość. Aby poznać swoją przeszłość, potrzebują rzeczy z przeszłości, aby dostarczyć im wiedzy.
    Ale jeśli kraj pochodzenia nie może sobie pozwolić na utrzymanie go w dobrym stanie, powinien po prostu zostawić go w muzeum innych krajów.
    W to wierzę.

    W różnych sytuacjach wymagane są różne działania. Z czymś w rodzaju artefaktu wykonanego z drewna, nie może on być w bardzo mokrym/zimnym kraju lub w bardzo wilgotnym kraju, ponieważ ulegnie rozkładowi.
    I trzeba wziąć pod uwagę fakt, że niektóre kraje po prostu nie mogą zaopiekować się niektórymi artefaktami, a bardziej zaawansowany kraj, powiedzmy Wielka Brytania lub USA, miałby niezbędną technologię do ich obsługi.

    więc. zgadzam się z tym wszystkim. wtedy wszystkie znalezione artefakty i szczątki muszą wrócić do Afryki i Azji. ponieważ zgodnie z ewolucją wszyscy pierwotnie stamtąd pochodziliśmy. (chyba że nie wierzysz w evo)

    to jest to, czego nie lubię w zgłaszaniu roszczeń do artefaktów i tym podobnych. Wiem, że to brak szacunku z ludzkiego punktu widzenia (zwłaszcza jeśli artefakty są ludzkimi szczątkami), ale osobiście, z perspektywy nauki, to po prostu cała nauka. ludzkie szczątki (po prostu żywe stworzenia jak wszystko inne). artefakty (po prostu wykonane z elementów/materiału, jak wszystko inne). brak przywiązania do niego ludzkiej moralności.

    Jeśli uczciwie i poważnie nie przeszkadzałoby ci, gdy twoja matka, współmałżonek lub martwe ciała twojego dziecka („tylko ludzkie szczątki”) zostały wystawione na widok i skomentowane przez nieznajomych, to myślę, że możesz mieć taką opinię dla siebie. Ale nawet w tym przypadku, tylko dlatego, że byłoby to w porządku, nie oznacza, że ​​wszyscy inni są. Jesteśmy ludźmi, nie tylko naukowymi automatami pozbawionymi emocji, a to byli prawdziwi ludzie. Są czyimś synem/córką, matką/ojcem, siostrą/bratem. Są czyimś (teraz żyjącym czyimś) przodkiem, bez względu na to, czy możesz technicznie prześledzić to na papierze, czy nie. Nawet jeśli nie mieli dzieci i nie są niczyimi przodkami, są istotami ludzkimi i zasługują na szacunek. Ich ciała nie powinny być niepokojone. Przynajmniej * jeśli musisz je wykopać pod kątem naukowego/historycznego znaczenia, przeprowadź badania i odpowiednio je zastąp.

    Jeśli chodzi o pomysł, aby inne kraje posiadały te artefakty „na długoterminową pożyczkę” - to tylko wymyślne określenie „nigdy ich nie oddamy”. Każdy wie, że wystarczy spojrzeć na to, jak długo te muzea mają już te artefakty. „Pożyczka długoterminowa” jest niejednoznaczna i nie ma daty końcowej, więc możesz po prostu zatrzymać wszystko na czas nieokreślony na „pożyczce długoterminowej” i powiedzieć, że to nie jest kradzież, ponieważ po prostu ją „pożyczasz”. To nie mniej kradzież niż ktokolwiek inny, kto bierze twoje rzeczy i nigdy ich nie oddaje, ponieważ „po prostu je pożycza”. Jeśli muzea mają wystawiać przedmioty w ramach „długoterminowej pożyczki”, należy podać rzeczywisty „okres”. W przeciwnym razie tańczenie wokół oczywistej krzywdy z użyciem prawniczych słów to po prostu wymyślna kradzież.Prawo nie zawsze = co jest słuszne, a co słuszne powinno mieć pierwszeństwo, gdy jest oczywiste. To tak, jakby powiedzieć, że niewolnictwo było wtedy w porządku, ponieważ wtedy było jeszcze legalne. To tak, jakby powiedzieć, że ofiary z ludzi były w porządku, ponieważ były wtedy legalne/religijne. Jeśli faktycznie robimy postęp etycznie iw społeczeństwie, to powinniśmy funkcjonować na podstawie naszego postępu, a nie tego, jak było lub co było legalne „w tamtym czasie”.

    Jeśli możesz uczciwie powiedzieć, że nie przeszkadzałoby ci, gdy nieznajomi zewsząd oglądają i komentują martwe ciała twojej matki, współmałżonka lub dzieci (którzy są „tylko żywymi stworzeniami”), to myślę, że możesz mieć taką opinię dla siebie. Ale nawet jeśli to zrobisz, nie oznacza to, że wszyscy się z tym zgadzają. Jesteśmy *jesteśmy* ludźmi i (nawet naukowo) jako tacy jesteśmy istotami emocjonalnymi. Nie jesteśmy automatami, które mogłyby kiedykolwiek zobaczyć wszystkie rzeczy (może niektóre rzeczy, a my jesteśmy wobec nich bardzo selektywni) z odległego punktu widzenia.

    Musimy pamiętać, że bez względu na to, jak dawno zginęli lub zostali znalezieni, że byli to prawdziwi ludzie. To był czyjś syn/córka, matka/ojciec, mąż/żona. Byli nie mniej ludźmi niż my i troszczyli się o siebie nawzajem, o czym wyraźnie świadczy troska, z jaką zostali pochowani. Odpowiedź staje się oczywista, jeśli po prostu postawisz się w takiej sytuacji. Gdyby umarł twój ojciec i za kilkaset lat ktoś „wykopał go dla nauki”, to może byś się z tym pogodził. Może byłbyś w porządku, gdyby robili testy na jego kościach, aby dowiedzieć się o naszym stylu życia od „dawnych czasów”. Ale co, gdy zabiorą jego ulubiony scyzoryk, który nigdy nie wyszedł z kieszeni spodni? A co, kiedy zdejmą jego złotą obrączkę z kościstego palca, z którą tak bardzo nalegał, by ją pochować? Ten, który reprezentuje jego wieczną, nieśmiertelną miłość do twojej matki - bardzo interesującą koncepcję kulturową (kultury większości krajów nawet teraz nie mają tradycji noszenia pierścionka na palcu, aby reprezentować małżeństwo) - i wystawić go w muzeum. Co wtedy? Więc jest źle. I nie inaczej. Czasami nie trzeba odwoływać się do nauki ani nawet prawa (które i tak nie zawsze wspiera słuszność), aby wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Nie ma prawa, które mówiłoby, że pomaganie komuś walczącemu z ciężkim ładunkiem jest słuszne, ale wszyscy wiemy, że tak jest. Nie ma żadnej teorii naukowej, która mówiłaby, że matka, która kocha swoje adoptowane dziecko, robi to z jakiegokolwiek innego powodu niż biologiczna potrzeba przekazania własnego sposobu życia i pamięci. Ale wszyscy wiemy, że jest w tym coś więcej. Dajcie spokój ludzie. To w najlepszym razie wątły argument, że wystawienie cennego dobytku zmarłych (lub nawet własnych ciał) jest okresem w porządku, niemniej jednak, aby odbywało się to gdzieś tysiące mil od kraju, w którym zostali pierwotnie pochowani. *Jesteśmy* ludźmi, więc nie grajmy w grę udawania, że ​​nie jesteśmy i że jesteśmy ponad emocjonalną myślą lub niezdolnością lub pogodzeniem etyki z rozumem.

    Co się tyczy muzeów utrzymujących rzeczy na „długoterminowej pożyczce”, to też jest nikłe, biorąc pod uwagę, że nie ma rzeczywistego „terminu” określającego, jak długo jest „długoterminowa pożyczka”. Po raz kolejny jest to łatwe, jeśli po prostu umieścisz tam siebie i *swoje* rzeczy. Twoja babcia pożyczyła mojej babci swój samochód i była na tyle naiwna, że ​​nie określiła na legalnym papierze, jak długo może go „pożyczyć”, ponieważ uważała, że ​​ludzie na pewno mają wartości i moralność i nie zrobią tego. Moja rodzina ma go od ponad 100 lat. To teraz relikt, jeden z pierwszych samochodów, jakie kiedykolwiek wyprodukowano, i trzymamy go na wystawie w naszym supernowoczesnym garażu, stworzonym specjalnie po to, aby jak najdłużej utrzymać go na równi (nieważne, że pobieramy opłatę za wstęp do oglądania). Dlaczego jesteś zły? Trzymamy go tylko na „długoterminowej pożyczce”. Po prostu to „pożyczamy”. Babcia powiedziała, że ​​możemy 100 lat temu, pamiętasz? Jeszcze z tym nie skończyliśmy. i nigdy nie będziemy. Ani te wielkie muzea. Zawsze trzymają ich z dala od „długoterminowej pożyczki”, chyba że ktoś wejdzie i narzuci na to faktyczny termin prawny.

    Odpowiedzi zawsze stają się znacznie jaśniejsze, gdy po prostu stawiasz *siebie* w sytuacji. Tak łatwo jest nam zdyskontować coś tylko dlatego, że nam się to nie przytrafia.

    myślę, że okoliczności i warunki w ich kraju pochodzenia dyktują, co powinno się wydarzyć.
    Powiedzmy, że kraj był w stanie wojny lub pogłębiającej się biedy, na razie rozsądnie byłoby trzymać ich w miejscu/muzeum, gdzie są bezpieczni przed niebezpieczeństwem i będą mieli lepszą ochronę.
    Zmienią się poglądy religijne. Na przykład niektóre artefakty mogą przedstawiać chrześcijański stan z przeszłości. Ale jeśli ten sam kraj jest teraz zdominowany przez zupełnie inną kulturę i religię, jest mało prawdopodobne, że będą szanowani przez tych ludzi, zwłaszcza gdy proponują idee nie tolerowane przez tę kulturę.
    Uważam jednak, że wszystkie te „wymówki” można wykorzystać tylko tymczasowo. W końcu każdy kraj ma prawo do swoich artefaktów i tych próśb nie można zignorować. W końcu większość światowych artefaktów zostanie w końcu zwrócona, czy to za dobrą wolą, czy siłą, i ostatecznie ich pierwotny kontekst jest tam, gdzie należą i będą najbardziej doceniane.


    Skradziony starożytny artefakt wraca do muzeum w Iranie

    „Teraz należy do ludzi, którzy go stworzyli i którzy teraz go zachowają, i jest częścią ich tożsamości” – powiedział we wtorek Firouzeh Sepidnameh, dyrektor działu historii starożytnej w Muzeum Narodowym.

    Wapienna płaskorzeźba została przekazana przedstawicielowi Iranu w ONZ w zeszłym miesiącu i została osobiście przywieziona do Iranu przez prezydenta Hassana Rouhaniego, powracającego ze Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

    Płaskorzeźba, licząca około 25 wieków, przedstawia głowę żołnierza z linii Nieśmiertelnych Gwardii.

    Został odkryty podczas wykopalisk archeologicznych na początku lat 30. XX wieku w Persepolis, stolicy imperium Achemenidów, w pobliżu dzisiejszego centralnego irańskiego miasta Shiraz.

    Artefakt został skradziony cztery lata po odnalezieniu, a ostatecznie trafił do Muzeum Sztuk Pięknych w Montrealu, gdzie został ponownie skradziony w 2011 roku.

    Został przejęty przez biuro prokuratora okręgowego na Manhattanie w 2017 roku, kiedy pojawił się ponownie i został wystawiony na sprzedaż na targach sztuki.

    „Społeczność międzynarodowa rozwinęła się na tyle, aby zdać sobie sprawę, że każdy artefakt musi wrócić do swojego miejsca pochodzenia” – powiedział Sepidnameh.


    Obejrzyj wideo: Dzień wyborczy w Redakcji Polskiej DW (Czerwiec 2022).