Artykuły

Nancy Mitford

Nancy Mitford


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Nancy została pisarką i w 1931 opublikowała swoją pierwszą powieść, Wyżyna góralska. Następnie nastąpił Świąteczny pudding (1932). W następnym roku poślubiła Petera Rodda.

Rodzice Nancy mieli prawicowe poglądy polityczne i wspierali Brytyjski Związek Faszystów, a ich córka Diana Mitford poślubiła jej przywódcę, Oswalda Mosleya. Inna siostra, Unity Mitford, pojechała do nazistowskich Niemiec i spotkała Adolfa Hitlera, Heinricha Himmlera, Hermana Goeringa, Josepha Goebbelsa i innych przywódców partii nazistowskiej.

Nancy, podobnie jak jej siostra Jessica Mitford, była socjalistką i w 1935 roku opublikowała Peruki na zielono, powieść satyryczna o zaangażowaniu jej sióstr w Brytyjski Związek Faszystów. Następnie nastąpił Ciasto Gołębi (1940).

Po II wojnie światowej Mitford odniósł komercyjny sukces dzięki powieściom W pogoni za miłością (1945) i Miłość w zimnym klimacie (1949). Inne powieści Mitforda zawarte Błogosławieństwo (1951) i Nie mów Alfredowi (1960).

Nancy Mitford zmarła w 1973 roku.


Nancy Mitford - Historia

Nancy Mitford urodziła się 28 listopada 1904 w Londynie jako najstarsza z sześciu legendarnych sióstr Mitford. Ich ojciec, lord Redesdale, w sercu rodak, pracował w Londynie w biurze Chłopiec y do 1914. Po wojnie przeniósł się z rodziną do Oxfordshire.
Nancy i jej siostry uczyły się w domu i polegały głównie na sobie nawzajem. Jej dobry humor i wesołość rozświetlały rodzinną atmosferę, ale była też bezlitosnym drażnieniem. Żarty, rywalizacje i namiętności z dzieciństwa Mitford przeszły bezpośrednio do jej powieści bardzo autobiograficznych.
Nancy dorastała częściowo w latach dwudziestych w The Bright Young Things, a częściowo w politycznie spolaryzowanych latach trzydziestych. Jej siostry Diana i Unity zostały przyciągnięte do skrajnej prawicy, a Jessica do lewicy. Nancy wahała się między nimi, ale nigdy nie mogła brać polityki – a właściwie czegokolwiek – bardzo poważnie.
Nancy zaczęła pisać do magazynów w 1929 roku i stała się stałym współpracownikiem Dama . W 1931 opublikowała swoją pierwszą powieść, Wyżyna góralska .
W czasie wojny pracowała w Heywood Hill, księgarni Mayfair, która stała się miejscem spotkań londyńskiego towarzystwa literackiego i jej przyjaciół.
Nancy zakochała się w trzech niezadowolonych mężczyznach. Pierwszy, Hamish Erskine, był homoseksualistą, ale jej zauroczenie nim trwało pięć lat. W 1933 wyszła za mąż za Petera Rodda, sprytnego, przestępcy nudziarza. Rozstali się po wojnie i rozwiedli się w 1958 roku. W czasie wojny w Londynie poznała Gastona Palewskiego, oficera Wolnej Francji i szefa sztabu generała de Gaulle'a, u którego stóp przez ponad trzydzieści lat składała całą swoją pasję i lojalność. Gaston nigdy nie odwzajemnił jej miłości, ale pozostali przyjaciółmi aż do jej śmierci.
„Jeśli ktoś nie może być szczęśliwy, musi być rozbawiony, nieprawdaż? Nancy napisała do przyjaciela. Może stać się motto jej życia. Ukryła swoje najgłębsze uczucia za iskrzącą się falą żartów i dowcipnych zwrotów i była gwiazdą każdego zgromadzenia.
Być może była bezdzietna i niespełniona w miłości, ale Nancy odniosła ogromny sukces jako pisarka. Jej piąta powieść, W pogoni za miłością (1945), był fenomenalnym bestsellerem i po raz pierwszy uniezależnił ją finansowo.
W 1946 przeniosła się do Paryża, by być blisko Gastona Palewskiego i pozostała we Francji do końca życia. Uwielbiała ten kraj i widziała wszystko, co francuskie, przez różowe okulary. Rozłąka i dystans do różnych przyjaciół i krewnych spowodowały lawinę wspaniałych listów, które są równie ważną częścią jej dorobku literackiego, co jej książki.
Pod koniec lat pięćdziesiątych Nancy zaczęła pisać o historii Francji, opisując postacie historyczne tak, jakby byli jej przyjaciółmi i rówieśnikami. Te biografie były równie udane jak ona
powieści. Król Słońca , genialna ewokacja dworu Ludwik XIV , był światowym bestsellerem.
Na początku lat pięćdziesiątych Nancy pisała regularną kolumnę dla Niedzielne czasy i nadal był poszukiwany jako dziennikarz i recenzent do końca życia. Jej przyjaciółka Evelyn Waugh powiedziała, że ​​to jej prawdziwe metier. Lekki artykuł, który napisała w Encounter o angielskiej arystokracji w 1954 r., wywołał hullabaloo z powodu mowy wyższej i nie wyższej (U i nie-U) i był żartem, który nawet jej zdaniem posunął się za daleko.
W 1969 przeprowadziła się do domu w Wersalu i wkrótce potem zaczęła cierpieć na rzadką postać choroby Hodgkina. Z wyjątkiem kilku okresów remisji, przez ponad cztery lata odczuwała wielki ból, który znosiła z heroiczną odwagą.
Nancy zmarła 30 czerwca 1973 w domu w Wersalu. Jej prochy są pochowane w kościele St. Mary's w Swinbrook w hrabstwie Oxfordshire,
gdzie leżą jej rodzice i jej siostry Pamela, Diana i Unity.

KSIĄŻKI O NANCY

NANCY MITFORD: Pamiętnik (1975)przez Harolda Actona

DOM MITFORD: Portret rodziny (1984)
autorstwa Jonathana Guinnessa z Catherine Guinness

NANCY MITFORD: Biografia (1985)
Selina Hastings

DZIEWCZYNY Z MITFORDÓW:
Biografia niezwykłej rodziny (2001)
autorstwa Mary S. Lovell

ŻYCIE W ZIMNYM KLIMACIE, NANCY MITFORD:
Portret kobiety sprzecznej (2003)
autorstwa Laury Thompson

NANCY MITFORD,
La dame de la rue Monsieur (2019)
Autor: Jean-Noël Liaut


U i Non-U: Jak być klasą wyższą w 2019 roku?

Bal Sławnych Piękności w Londynie: panna Baba Beaton (druga od lewej) otoczona przez Jess Chattock, Nancy Mitford i Carol Prickard w ogromnych sukniach konkursowych przed malowaniem tła. Sfotografowany przez Cecila Beatona

Nancy Mitford ma za co odpowiedzieć. To ona, w 1955 roku, przedstawiła drukiem to, czego nigdy wcześniej nie napisano – niewypowiedziane zasady bycia „U”, czyli klasą wyższą, i „nie-U”. Jej artykuł, opublikowany w magazynie finansowanym przez CIA, Spotkanie, wywołała oburzenie, nie tylko ze strony jej dawnej przyjaciółki Evelyn Waugh. W liście otwartym potępiającym ją za wrzucenie tego granatu do społeczeństwa brytyjskiego napisał: „Są tematy zbyt intymne, by można je było drukować. Z pewnością klasa jest jedna?

Czytając teraz esej Mitforda, zdajesz sobie sprawę, jak szybko wszystko się zmienia. Wtedy jej obserwacje na zajęciach opierały się na języku – czy „wykąpałeś się” (nie-U), czy „wykąpałeś się” (U). Niezależnie od tego, czy powiedziałeś „komin” (U) czy „kominek” (nie-U). Dzisiaj posiadanie wanny w ogóle jest oznaką wypoczynku, a więc U (prysznic jest znacznie częstsze pod każdym względem), a posiadanie kominka stało się podobnie recherché – a więc U – w dobie zdalnie sterowanego centralnego ogrzewania.

Reklama

Oczywiście to wszystko było żartobliwe, wielki stary drażniący się z drobnomieszczańskim. Pomogło to, że piłka została wprawiona w ruch przez bardzo dobrze brzmiącego człowieka nazwiskiem profesor Alan SC Ross z Birmingham University. Jego artykuł „U and Non-U, An Essay. w lingwistyce socjologicznej” ukazał się rok wcześniej w Helsinkach w wydaniu zwanym Bulletin de la Société Neo-philogique. To dało Mitfordowi idealną przykrywkę, aby ogłosić użycie U jako faktu. „Nikt prawdopodobnie nie oskarży ani tego uczonego, ani jego fińskich czytelników o nadmierny snobizm”, napisała, a następnie dokładnie określiła, co składa się na adres pocztowy U: „Skróty takie jak Salop, Herts czy Glos są zdecydowanie nie-U. Jakakolwiek oznaka nadmiernego pośpiechu może w rzeczywistości nie być U, i posuwam się do tego, że wolę, z wyjątkiem listów biznesowych, nie używać poczty lotniczej.

Tym, co sprawiło, że te mitfordowskie oświadczenia były tak niepokojące, jest to, że podjęli oni obserwacje społeczne i przedstawili je jako ustalone zasady postępowania. Tak więc dżentelmen nigdy nie wykazywałby nadmiernych oznak pośpiechu, ponieważ byłoby to niedworne i miałoby posmak „pośpiechu”. Takie zachowanie ujawniłoby, że jesteś kimś, kto próbuje wyjść w życiu, być może w wulgarnej pogoni za pieniędzmi. To byłoby nie-U.

To wystarczyło, by społecznie zaniepokojonych paroksyzmami zwątpić. Częściowo dlatego, że było tam kilka podstawowych prawd. Podobnie jak fakt, że pryzmat jest w istocie zajęciem klasy średniej – próbą obejścia delikatnych spraw, którymi nie zawracałyby sobie głowy klasy wyższe lub niższe. Po co na przykład mówić „bogaty”, skoro można od razu przejść do sedna z „bogatym”?

Czytaj dalej

Kto jest kim z Wimbledonu WAGS i HABS, które warto mieć na swoim radarze

Podczas słynnych mistrzostw tenisa w pełnym rozkwicie Tatler zbiera chłopaków, dziewczyny, mężów i żony, aby mieć oko na boisko

Czynnikiem komplikującym współczesne używanie U jest to, że przez lata fajnie było nie być U. Sześćdziesiąt lat gwiazd rocka i hollywoodzkich aktorów dominujących na scenie oznacza, że ​​nikt nie chce wyglądać na wyższą klasę, nawet jeśli nim jest. Więc bycie U ewoluowało, by oznaczać inne rzeczy. Chodzi o gust, styl i kulturę. O byciu świadomym niezliczonych niuansów wykrywalnych w sposobie mówienia, interakcji i zachowania ludzi. Nie zawsze jest to łatwe: podczas gdy slogany takie jak „buty mają sznurówki” i „samochody są czarne”, jak nalegał jeden z prezesów Giełdy Papierów Wartościowych, są chętnie odrzucane na bok, a nawet tacy strażnicy prawidłowej formy jak 5 Hertford Street przyjmują teraz dżinsy – o ile nie są podarte. A postać z kapturem, która stoi przed tobą w kolejce do odprawy, może być równie odlotowym młodym wicehrabia Loamshire z powieści Waugha, jak i przełomowym miliarderem technologicznym.

A co do tego, jak się do jednego z nich zwracać – cóż, nawet książęta namawiają teraz prawie wszystkich niewiadomych, by „nazywali mnie Billem”. Nancy Mitford byłaby zbulwersowana, gdyby w jej mniemaniu zachowanie U przestrzegało konwencji formalności, wywodzących się z lat dworskiego życia. „W milczeniu trzeba znosić używanie chrześcijańskiego imienia przez stosunkowo obcych ludzi i horror, że zostaje się wprowadzonym przez chrześcijanina i nazwisko bez żadnego przedrostka” – napisał Mitford. „To niewypowiedziane użycie pojawia się czasem w listach – Drogi XX – które w milczeniu są przeze mnie szybko rozdzierane”.

Reklama

Najostrzejszym obserwatorem tych niuansów jest dziś miłośnik wnętrz i społeczeństwa Nicky Haslam. Jego wypowiedzi na temat tego, co jest, a co nie jest „pospolite”, są tak przenikliwe, że zostały zebrane i wydrukowane na ściereczce kuchennej. Kto mógłby się nie zgodzić z następującymi przykładami martwej pospolitości: Richard Branson, jeżdżący na nartach we Francji, wymawiający „e” z furią lub mówiący „pa, pa” (co, nawiasem mówiąc, zostało uznane przez Mitforda za „wskaźnik” spoza litery U). : „Straszne pożegnanie zostało odebrane przez Francuzów i słyszy się, jak mówią:”Bon – alors PA pa pon vieux”. To sprawia, że ​​rumienię się za mój kraj.’)

Być może największym wskaźnikiem bycia U jest stopień, w jakim się w ogóle przejmujesz – prawdziwie U nigdy nie pomyślałby, że jest kimś innym niż całkowicie poprawnym. Dla reszty z nas każda sfera życia jest potencjalnym źródłem nerwicy, szczególnie teraz nie ma jasno wytyczonych reguł. Czy po każdym zaręczynach należy napisać list z podziękowaniem, czy może wystarczy e-mail? Czy zasady dotyczące ubioru są naprawdę wiążące? Czy możesz palić na ulicy? Czy naprawdę w porządku jest umieszczanie szlafroków ręcznikowych w sypialniach gości? Czy w ogóle wiedziałeś, że to ma znaczenie?

Tutaj, aby uspokoić twój umysł lub wysłać cię w dalsze napady, ustaliliśmy nowe zasady bycia nowym U w 2019 roku.

Czytaj dalej

Sześć stopni separacji: jak doradca Hancocka Gina Colangelo jest połączona z księciem Harrym

Kobieta w centrum skandalu związanego z aferą sekretarza zdrowia jest żoną założyciela Olivera Bonasa, Olivera Tressa, który nazwał sklep imieniem swojej byłej dziewczyny, kuzynki Cressida Bonas


Nancy Mitford - Historia

LONDYN, 1 lipca – Nancy Mitford, płodna eseistka, powieściopisarka i historyczka, której pisanie ożywiała satyra i zdecydowana brytyjska arystokratyczna perspektywa, zmarła wczoraj w swoim domu w Wersalu we Francji. Miała 68 lat.

Bezwstydnie snobistyczna i porażająco dowcipna, Miss Mitford osiągnęła ogromny sukces i popularność jako jedna z najbardziej przenikliwych obserwatorek obyczajów społecznych w Wielkiej Brytanii.

Zaczynając od fikcji, którą V. S. Pritchett okrzyknął kiedyś jako pomoc w zapoczątkowaniu „arystokratycznego odrodzenia literatury angielskiej”, panna Mitford przeszła do doskonale obserwowanych historii, zwłaszcza z życia dworskiego we Francji i Rosji, oraz do cieszących się popularnością esejów i tłumaczeń.

Ale przez całe swoje pisarstwo nigdy nie pozwoliła swoim czytelnikom popaść w nieświadomość swojego własnego arystokratycznego, chronionego wychowania – przedmiotu większości parzącej satyry panny Mitford, ale mimo to tła, którego traktowała bardzo poważnie i nadal broniła.

W jednej ze swoich ostatnich książek, „Król Słońce”, która jest portretem królewskiego życia Ludwika XIV w Wersalu, Miss Mitford bez wahania porównała instalację wodno-kanalizacyjną w Wersalu z tym, co wiedziała podczas swoich wizyt w Pałacu Buckingham w 1923 roku.

Rzeczywiście, jeden z ulubionych tematów Miss Mitford wszedł do historii niejasnych debat literackich, kiedy w 1955 roku opublikowała prawdopodobnie swój najsłynniejszy esej na temat form wypowiedzi z klasy wyższej i spoza niej.

Esej wywołał takie kontrowersje w Wielkiej Brytanii, z odpowiedziami wielu ważnych postaci literackich, że panna Mitford została zmuszona rok później do wydania cienkiej książki „Noblesse Oblige”, której głównym tematem była jej dyskusja na ten temat.

Jej argumentem, nawet dzisiaj stałym elementem literackich gier towarzyskich, było to, że bardziej elegancki eufemizm używany w odniesieniu do każdego słowa jest zwykle rzeczą nie wyższej klasy – lub, mówiąc słowami panny Mitford, po prostu nie-U.

Tak więc: to bardzo nie-U mówienie „protezy”, „sztuczne zęby”. Chory to nie-ty chory to JE. Osoba nie-U mieszka w swoim domu. Osoba U mieszka w swoim domu. I tak dalej.

Być może panna Mitford i tylko kilka innych osób miałoby odpowiednie kwalifikacje, by zaangażować się w tego rodzaju kłótnie. Była najstarszą z sześciu córek Bertrama Ogilvy Freeman-Mitford, drugiego barona Redesdale, który mieszkał z Lady Redesdale w Swinbrook, rodzinnej posiadłości w Oxfordshire.

Dziewczynki nazywały swojego ojca „Starym Nieludzkim”. „Mój ojciec i matka, sami niepiśmienni, byli przeciwni edukacji, a my, dziewczęta, jej nie miałyśmy, chociaż uczono nas jeździć konno i mówić po francusku” – napisała panna Mitford w „Autorzy XX wieku”. ignorantem jak sowa, wyszedł do Londynu i poszedł na wiele balów”.

„Tutaj spotkałem różnych ludzi, którzy wcale nie byli ignorantami – zaprzyjaźniłem się z takimi ludźmi, jak panowie Evelyn Waugh, John Betjeman, sir Maurice Bowra i genialny lord Berners. Bardzo szybko stałem się intelektualnym snobem. Próbowałem się kształcić, dużo czytać i napisałem kilka obojętnych powieści”.

Miss Mitford nie była jedynym członkiem rodziny, który zdobył sławę. W Ameryce jej najbardziej znanym rodzeństwem jest jej młodsza siostra, Jessica, autorka, która pisała o dzieciństwie dziewcząt we własnych pamiętnikach „Córki i buntownicy”.

Pierwsza powieść Miss Mitford, „Highland Fling” z 1931 roku, była – podobnie jak wiele następnych – „komedią obyczajową” opartą na jej własnych doświadczeniach. Potem pojawiły się „Bożonarodzeniowy pudding”, „Peruki na zielono” i „Gołębie ciasto” – wszystkie prezentujące styl, który niektórzy krytycy uważali za bardziej podobny do „uczennicy bełkotania” niż wnikliwej obserwacji.

Lepiej przyjmowane były „W pogoni za miłością” z 1945 roku „Miłość w zimnym klimacie” z 1949 roku i „Błogosławieństwo” z 1951 roku. Czasami były one szczerze sentymentalne, ale miały też dowcip, który poetka Phyllis McGinley uważała za „dość zabawną i raczej przerażającą”. Wśród ofiar jej humoru byli wszelkiego rodzaju Amerykanie.

W końcu panna Mitford przeszła do historii – „na zasadzie fikcji”, jak ujął to Louis Auchincloss. W 1954 napisała biografię Madame de Pompadour, aw 1966 jej studium Ludwika XIV. Jej najnowsza książka „Fryderyk Wielki” została opublikowana trzy lata temu.

„Wydaje się, że wniosła nowy talent do studiowania historii” – napisał w 1969 roku Auchincloss – „wyrafinowanego, światowego mądrego obserwatora, który jest w stanie przeniknąć do starych archiwów ze świeżym spojrzeniem na cechy zmarłych, którymi jest specjalnie wykwalifikowani do rozpoznawania."

„Ogólnie rzecz biorąc – napisał inny obserwator – kobiety. . .są oceniani łagodniej niż mężczyźni”.

Przez całe życie panna Mitford niewiele podróżowała poza granice własnego kraju i Francji. Chociaż jedna z jej sióstr, Unity, która zmarła w 1948 roku, została entuzjastyczną wielbicielką Adolfa Hitlera, Nancy Mitford nienawidziła dyktatur i pracowała dla republikanów w hiszpańskiej wojnie domowej. Po II wojnie światowej zdecydowała się osiedlić we Francji.

Panna Mitford wyszła za Petera Rodda w 1933 roku, ale małżeństwo zakończyło się rozwodem w 1958 roku. Jej jedyny brat, Tom, zginął podczas wojny. Przeżyła ją cztery z jej pięciu sióstr, Pamela, Diana, Jessica i Deborah.

W ostatnich latach była częstym gościem w Londynie, odwiedzając przyjaciół, którzy byli jednymi z czołowych postaci literackich w Wielkiej Brytanii. „Dzisiaj”, powiedział wczoraj The Times of London, „stwierdzają, że ich świat jest chłodniejszy i mniej wesoły: tak jak Beatrice w „AposWiele hałasu”, urodziła się pod gwiazdą, która tańczyła”.


Mitford, Nancy (1904-1973)

Angielski pisarz. Urodzony Nancy Freeman Mitford w Londynie, w Anglii, w dniu 28 listopada 1904 zmarł na zapalenie włóknistomięśniowe w dniu 30 czerwca 1973 najstarsza córka Davida Freeman-Mitford, Lord Redesdale i Sydney Bowles siostra Jessica Mitford (1917-1996), DianaMitford (ur. 1910), Deborah Mitford (1920-) i Unity Mitford (1914-1948) poślubili Hon. Peter Rodd w listopadzie 1933 r. (rozstanie 1945 r., małżeństwo rozwiązane 1958 r.) miał wieloletni związek z Fabrice, księdzem de Sauveterre (bohaterem francuskiego ruchu oporu).

Nancy Mitford była najstarszą z potomstwa Mitford, które nadal rosło, mimo że uważała to za „ekstremalnie niepotrzebne” w tym czasie. Urodziła się w Anglii w 1904 roku jako córka barona i baronowej Redesdale, a później siostra Diana Mitford, Jessica Mitford, Unity Mitford i Deborah Mitford . Wraz z resztą dziewcząt z Mitford, Nancy została przydzielona do pielęgniarek i guwernantek, odizolowana od rówieśników i kształcona w domu. (Brat Tom był jedynym, który został wysłany na szkolenie.) Chociaż Nancy reagowała na rodziców mniej surowo niż jej młodsza siostra Jessica, Nancy pamiętała, że ​​była zafascynowana zatonięciem statku. Tytaniczny odtąd miała zwyczaj skanowania Codzienne wiadomości dla relacji rozbitków, szukania nazwisk rodziców wśród „żałosnych ofiar”.

Z perspektywy czasu Nancy uważała się za starszą siostrę tyrana. W jej książce Córki i buntownicy– zgodziła się serdecznie Jessica. „Była ostrym językiem” – napisała Jessica. „Jeśli ktoś zadał sobie szczególne trudy, aby uczesać, Nancy może zauważyć nad starannie ułożonym lokem: „Wyglądasz jak najstarszy i najbrzydszy z siostry Brontë ”. Ale w rzeczywistości Nancy była oddana swoim młodszym siostrom i dużo bardziej wybaczała ich wybryki na światowej scenie. Jessica musiała również przyznać, że małe akty buntu Nancy otworzyły im drogę. wisiała nad domem, posiłki spożywane dzień po dniu w ciszy, kiedy dwudziestoletnia Nancy miała włosy poskręcane. Nancy używająca szminki, Nancy grająca na modnym ukulele, Nancy w spodniach, Nancy paląca papierosa – przełamała grunt dla nas wszystkich, ale tylko ogromnym kosztem”. Wreszcie, gdy rodzina wyemigrowała do kraju w latach wojny 1910-14, Nancy otrzymała częściową swobodę uczęszczania do szkoły dziennej Frances Holland w wieku 16 lat, uczęszczała do szkoły wykończeniowej w zamku Hatherop.

Po II wojnie światowej i nieudanym małżeństwie Nancy Mitford osiadła w Paryżu we Francji, a następnie w Wersalu, gdzie pozostała do końca życia. Jako żarliwa frankofilka, nawiązała trwały związek z Fabrice, księdzem de Sauveterre, bohaterem francuskiego ruchu oporu. Była autorką kilku powieści satyrycznych znanych z gryzącego dowcipu, m.in. Miłość w zimnym klimacie (1949), Błogosławieństwo

(1951), Obowiązek szlachcica (1956), Nie mów Alfredowi (1960) i W pogoni za miłością (1945), który ocierał się o autobiografię i sprzedał ponad milion egzemplarzy. Peruki na zielono była sardoniczną książką o jej siostrze Unity i Brytyjskim Związku Faszystów. Napisała także cztery biografie historyczne: Madame de Pompadour (1953), Wolter zakochany (1957), Król Słońca (1966) i Fryderyk Wielki (1970). Po kilku latach bolesnej choroby Nancy Mitford zmarła w 1973 roku. „Byłaby tak cudowną, bystrą starszą panią”, powiedziała jej siostra Diana, „rozrzucając afronty i żarty nowym pokoleniom. Jej życie wydaje się zbyt smutne, by kontemplować, mimo wielkich sukcesów z książkami.” Biografia Nancy Mitford została nakręcona dla brytyjskiej telewizji przez Juliana Jebba.


W grobie Nancy Mitford’s, gdzie romantyzm spotyka się z rzeczywistością

Mały grób w kościele Swinbrook to teraz smutny widok. Szuka się przez wiele minut, wędrując wzrokiem po bielszych nagrobkach, a szok związany z ich odnalezieniem jest znaczny. Czy to może być prawda? Jest jak grób sprzed dwustu lat: grób zapomnianej i anonimowej osoby, biednej służącej, która zmarła samotnie i bez żalu. Pokryta jest grubą, wilgotną koronką zielonkawego mchu i nie ma kwiatów.

Na nim są napisane prostym pismem, ledwo czytelnym pod rozkładem, słowa: NANCY MITFORD, autorka, żona Petera Rodda, 1904-1973. Nad słowami wyrzeźbiono dziwne, tłuste zwierzę, które w rzeczywistości jest kretem wziętym z herbu rodu Mitfordów. Nancy nie lubiła znaku krzyża, ponieważ uważała go za symbol okrucieństwa. Tak więc jej siostra Pamela, również pochowana na cmentarzu w Swinbrook, wybrała dla niej kreta, schludny ekscentryczny obraz, który w późniejszym życiu został wytłoczony na papierze do pisania Nancy. Jej ciotka napisała, aby powiedzieć, jak bardzo kochała ten papier firmowy: „Twoja urocza mała złota cipka (Glostershire z moich młodych dni dla pieprzyków, niewiele osób wie teraz, co to znaczy).Ona jest nie w zestawie Tynana – zauważyła Nancy. Pod ziemią może się więc śmiała: jej ulubiona rzecz na świecie.

Jednak jako jedna z najbardziej pobożnych frankofilów w Anglii marzyła o pochówku na cmentarzu Père-Lachaise, “Parmi ce peuple”—jak to ujął Napoleon —”que j’ai si bien aimé.” Nazwała to “Lachaise dump”, ale to była tylko jej angielskość. Kochała to miejsce. Bez wątpienia wyobrażała sobie, że leży w rumianym, eleganckim stanie między Molierem, La Fontaine, Balzakiem i Proustem: pocieszająca myśl, jakby śmierć była jedynie kontynuacją jej błyszczącego paryskiego wieku średniego. Jak w opowiadaniu Dostojewskiego „Bobok”, pogrzebani ludzie po prostu prowadzili plotki, rozkosznie trywialne życie, które prowadzili na powierzchni. “Pokonaliśmy już wystarczająco dużo przyjaciół, aby zebrać dużą kolację, dużą zabawną kolację,” mówi Charles-Edouard de Valhubert w powieści Nancy Błogosławieństwo, jak przechadza się wśród grobów ze swoją angielską żoną. A potem: “Czy na tym klifie nie jest pięknie?”

Nancy śniła o pięknie wokół niej po śmierci. „Zostawiłam 4000 funtów na grobowiec z aniołami i rzeczami”, napisała do Evelyn Waugh dziesięć lat przed śmiercią. “Z pewnością to odwieczny instynkt pragnąć ładnego grobowca?” Śniła też, w sposób, który byłby rozbawiony, ale irytował Waugha jak brodawka, o niebie, które było naprawdę jak bajkowa kraina, pełne ludzi, których miała. kochany, wraz z seksownymi mężczyznami, takimi jak Ludwik XV i Lord Byron – i nie mogę się doczekać. Och, jak pięknie będzie”—i z Zagubiony akord gra. “I od czasu do czasu słowik.”

To było coś, co powiedziała podczas wywiadu radiowego i oczywiście jest to czarująca mała konwersacyjna złośliwość, którą zawsze uwielbiała. Jednak w jej głosie, gdy zatrzymuje się nad tymi rajskimi obrazami, jest pewna jakość, która ujawnia to, co zawsze tam było i stanowi tak wielką część jej apelu: tęskniąca dusza w skorupie wyrafinowanego: wyobraźnia, która może złudzić i sprawić w coś prawdziwego. Nancy zrobił odpowiedzieć na tę ideę nieba jako baśniowej krainy. I prawdopodobnie wyobrażała sobie, jak dryfuje w śmierć na „falach rozkoszy”, takich jak te, które zabierają Polly Hampton w górę do ołtarza. Miłość w zimnym klimacie. Ale Polly oczywiście nie zmierza w kierunku błogości. Zawiera skazane na zagładę i farsowe małżeństwo z najbrudniejszym ze starców, Boyem Dougdalem, który sypia z jej matką, a później zostanie pederastem. Taka jest prawda, która nie umniejsza ani jednej lśniącej wiary w miłość, która skłoniła Polly do działania: albowiem Nancy Mitford jest jednocześnie, i w całkiem równych częściach, kompletną romantyczką i kompletną realistką.

Oto grób, w którym ona leży. Ponury, zniszczony, zgniły w głębokim, niezmiennym hrabstwie Oxfordshire. Żadnych błyskotliwych sąsiadów Père-Lachaise, żadnych błyszczących podziemi garnki, tuż obok niej biedna, uszkodzona mózg Unity Mitford, siostra, która w dniu wypowiedzenia wojny wpakowała sobie kulę w głowę i zmarła z powolnego pełzania dziewięć lat później. W pewnej odległości od tej dwójki, blisko Pameli, leżą rodzice z Mitford, David i Sydney, których jedynego syna, Toma, upamiętnia tablica wewnątrz kościoła. Wokół tego kochanego, kamiennego domu dla lalek porozrzucana jest większość pozostałości tej szalejącej rodzinnej mitologii. Teraz ptaki śpiewają ponad ciszą, króliki przeskakują miękko między grobowcami. Intensywnie wycofane, intensywnie angielskie, milczące przypomnienie tego, co kryje się pod fantastyczną sprytem, ​​frankofilią, upodobaniem do Bouchera i Boulle'a i les gens du monde.

Najsłynniejsza powieść Nancy, W pogoni za miłością, był czwartym, jaki napisała, ale pierwszym, w którym jej głos znalazł pełny, wyraźny wyraz, a to zapewne dlatego, że i on był zakorzeniony w tym świecie, świecie wilgotnej i od czasu do czasu nasłonecznionej krainy, świecie spokojnie czekających cmentarzy osadzony w sercu Anglii, świecie, na który glamour i obcość oddziałują jak marzenie zachwytu. W pewnym sensie życie Nancy. Kiedy leżała umierając w swoim domu w Wersalu, którego francuszczyzna jest tak absolutna jak karta w pamiętniku Saint-Simona, powiedziała do księżnej Devonshire: “ Oddałabym wszystko za jeszcze jeden dzień polowania.”

“To ciekawe, nie sądzisz?” mówi jej siostra.

Z Życie w zimnym klimacie przez Laurę Thompson. Używane za zgodą Pegasus Books. Copyright © 2020 by Laura Thompson.


Nancy Mitford, autorka, martwa powieściopisarka satyryczna i eseistka

LONDYN, 1 lipca — Nancy Mitford, płodna eseistka, powieściopisarka i historyczka, której pisanie było ożywiane satyrą i stanowczą perspektywą brytyjskiej arystokracji, zmarła wczoraj w swoim domu w Wersalu we Francji. Miała 68 lat.

Bezwstydnie snobistyczna i niesamowicie dowcipna, Miss Mitford osiągnęła ogromny sukces i popularność jako jedna z najbardziej przenikliwych obserwatorów społecznych manier w Wielkiej Brytanii.

Zaczynając od fikcji, którą V. S. Pritchett okrzyknął kiedyś jako pomoc w zapoczątkowaniu „arystokratycznego odrodzenia literatury angielskiej”, Miss Mitford przeszła do doskonale obserwowanych historii, zwłaszcza życia dworskiego we Francji i Rosji, oraz do cieszących się popularnością esejów i tłumaczeń.

Ale przez całe swoje pisarstwo nigdy nie pozwoliła swoim czytelnikom popaść w nieświadomość swojego własnego arystokratycznego, chronionego wychowania – przedmiotu dużej części palącej satyry Miss Mitford', ale mimo to tła, którego traktowała bardzo poważnie i nadal broniła.

W jednej z ostatnich książek, „Król Słońce”, która jest portretem życia Ludwika XIV w Wersalu, panna Mitford bez wahania porównała instalację wodno-kanalizacyjną w Wersalu z tym, co wiedziała podczas swoich wizyt w Pałacu Buckingham w 1923 roku.

Rzeczywiście, jeden z ulubionych tematów Miss Mitford wszedł do historii niejasnych debat literackich, kiedy w 1955 roku opublikowała prawdopodobnie swój najsłynniejszy esej na temat form wypowiedzi z klasy wyższej i spoza niej. Esej wywołał takie kontrowersje w Wielkiej Brytanii, z odpowiedziami wielu ważnych postaci literackich, że Miss Mit:ford została zmuszona rok później do wydania cienkiej książki „Noblesse Oblige”, której głównym tematem była jej dyskusja na ten temat.

Jej argumentem, nawet dzisiaj stałym elementem literackich gier towarzyskich, było to, że bardziej elegancki eufemizm używany w odniesieniu do każdego słowa jest zwykle rzeczą nie wyższej klasy – lub, jak mówi panna Mitford, po prostu nie-U.

Tak więc: to bardzo nie-U mówienie, że „protezy” i „sztuczne zęby” wystarczą. Chory to nie-ty chory to ja. Osoba nie-ty mieszka w swoim domu. Osoba U mieszka w swoim domu. I tak dalej.

Być może panna Mitford i tylko kilka innych osób miałoby odpowiednie kwalifikacje, by zaangażować się w tego rodzaju kłótnię. Była najstarszą z sześciu córek Bertrama Ogilvy'ego Freemana Mitforda, drugiego barona Redesdale, który mieszkał z Lady Redesdale w Swinbrook, rodzinnej posiadłości w hrabstwie Oxfordshire.

Dziewczynki nazwały swojego ojca „Starym Podczłowiekiem”. „Mój ojciec i matka, sami niepiśmienni, byli przeciwni edukacji, a my, dziewczęta, nie mieliśmy jej, chociaż nauczono nas jeździć konno i mówić po francusku” – napisała panna Mitford w „Twentieth Century Authors”. „Dorastałem jako ignorant jak sowa, wyjechałem do Londynu i chodziłem na wiele balów”.

„Spotkałem tu różnych ludzi, którzy wcale nie byli ignorantami – zaprzyjaźniłem się z takimi ludźmi, jak panowie Evelyn Waugh, John Betjeman, sir Maurice Bowra i genialny lord Berners. Bardzo szybko stałem się intelektualnym snobem. Próbowałem się kształcić, czytać ogromnie i napisałem kilka obojętnych powieści”. Miss Mitford nie była jedynym członkiem rodziny, który zdobył sławę. W Ameryce jej najbardziej znanym rodzeństwem jest jej młodsza siostra Jessica, autorka, która o dzieciństwie dziewczynek pisała we własnych wspomnieniach „Córki i buntownicy”.

Pierwsza powieść panny Mitford', „Highland Fling” z 1931 roku, była — jak wiele następnych — „komedią obyczajową” opartą na jej własnych doświadczeniach. Następnie pojawiły się „Christmas Pudding”, „Wigs on the Green” i „Pigeon Pie” – wszystkie ukazujące styl, który niektórzy krytycy uważali za styl bardziej zbliżony do „uczennicy burble” niż wnikliwie dostrojona obserwacja.

Lepiej przyjmowane były „W pogoni za miłością” z 1945 r. „Miłość w zimnym klimacie” z 1949 r. i „Błogosławieństwo” z 1951 r. Czasami były one szczerze sentymentalne, ale miały dowcip, który poetka Phyllis McGinley uważała za „dość zabawne i raczej przerażające”. Wśród ofiar jej humoru byli wszelkiego rodzaju Amerykanie.

W końcu panna Mitford przeszła do historii – „na zasadzie fikcji”, jak ujął to Louis Auchincloss. W 1954 napisała biografię Madame de Pompadour, aw 1966 jej studium. Ludwika XIV. Jej najnowsza książka, „Fryderyk Wielki”, została opublikowana trzy lata temu.

„Wydaje się, że wniosła nowy talent do studiowania historii” – napisał pan Auchincloss w 1969 – „wyrafinowany, światowy mądry obserwator, który jest w stanie przeniknąć stare archiwa ze świeżym spojrzeniem na cechy zmarłych. jest specjalnie wykwalifikowana do rozpoznania”.

„Ogólnie rzecz biorąc”, napisał inny obserwator, „kobiety. są osądzani łagodniej niż mężczyźni”.

Przez całe życie panna Mitford niewiele podróżowała poza granice własnego kraju i Francji. Chociaż jedna z jej sióstr, Unity, która zmarła w 1948 roku, została entuzjastyczną wielbicielką Adolfa Hitlera, Nancy Mitford nienawidziła dyktatur i pracowała dla republikanów podczas hiszpańskiej wojny domowej. Po II wojnie światowej zdecydowała się osiedlić we Francji.

Panna Mitford wyszła za Petera Rodda w 1933 roku, ale małżeństwo zakończyło się rozwodem w 1958 roku. Jej jedyny brat, Torn, zginął podczas wojny. Przeżyła ją cztery z jej pięciu sióstr, Pamela, Diana, Jessica i Deborah.

W ostatnich latach była częstym gościem w Londynie, odwiedzając przyjaciół, którzy byli jednymi z czołowych postaci literatury brytyjskiej. „Dzisiaj”, powiedział wczoraj The Times of London, „odkrywają, że ich świat jest chłodniejszy i mniej wesoły: tak jak Beatrice w „Wiele hałasu”, urodziła się pod gwiazdą, która tańczyła”.


Nancy Mitford, Biografia: Selina Hastings.

Wszystkie sześć sióstr Mitford było fascynujących i ta fascynacja osłabła z biegiem lat. Kiedy siostry były młode, rzadko wychodziły z gazet.

Przez całe życie przyciągały historie i skandale. Jedyną wspólną cechą było poczucie humoru i Nancy w szczególności.

Ale jej książka była lekko okrutnym dowcipem i to sprawiło, że jej ukochane książki stały się jeszcze bardziej udane. Ale jaka była naprawdę Nancy?

Sześć sióstr, które miały także jednego brata, urodziło się Baronowi Redesdale i jego żonie na początku XX wieku.

Oznacza to, że ich życie obejmuje fascynującą epokę, która obejmuje epokę jazzu, drugą wojnę światową i epokę kosmosu. Nancy, najstarsza, urodziła się w 1904 roku i żyła do 1973 roku.

Spośród sióstr trzy miały długotrwałe małżeństwa, ale Nancy nie była jedną z nich.

Jako młoda kobieta szalała za facetem o imieniu Hamish Erskine. Książka, którą tu widzisz, zawiera fragmenty wielu listów Nancy’, a jej oddanie dla niego jest w nich widoczne. Podobnie jak jej nieszczęście, gdy powiedział jej, że poślubia kogoś innego.

Nancy wyszła za mąż, gdy miała trzydzieści lat. Jej mąż, Peter Rodd, nie był postacią stabilną, a małżeństwo wkrótce legło w gruzach. Po raz kolejny otrzymujemy wgląd w to z listów Nancy’, w których wylewa swoje serce –, ale często z odcieniem jej charakterystycznego humoru.

Jednak zakochała się do szaleństwa. W czasie II wojny światowej poznała Gastona Palewskiego, francuskiego pułkownika, który miał stać się miłością jej życia. Ich romans był na początku intensywny, ale wraz z wojną i jego zobowiązaniami nie mogli być razem tak bardzo, jak chciała (szczególnie) Nancy. Jej listy ponownie to odzwierciedlają.

Po wojnie przeniosła się na stałe do Paryża, aby być z nim, ale ich spotkania nie były regularne. W końcu, kiedy został wysłany za granicę, zmniejszyły się do raz w roku. Nancy skierowała swoją energię na pisanie. Jej książki były w dużej mierze autobiograficzne, ale pod przykrywką powieści.

Nie napisała porządnej autobiografii, ale Selina Hastings, według słów jednego z recenzentów, napisała książkę, którą Nancy Mitford z dumą napisałaby sama. Dzieje się tak głównie dzięki temu, że mamy dostęp do ogromnej korespondencji Nancy’ i jej własny głos przebija się przez książkę, gdy przenosimy się z nią przez minione czasy i epokę, która była tak inna od naszej –, ale nieskończenie fascynująca.


Zewnętrzne linki

  • Amory, Mark (red.) (1980). Listy Evelyn Waugh. Londyn: Phoenix.
  • Blain, Virginia Clements, Patricia Grundy, Isobel (1990). Feministyczna towarzyszka literatury angielskiej. Londyn: B.T. Batsford Sp.
  • Byrne, Paula (2010). Szalony świat. Londyn: Harper Press.
  • Hastings, Selina (1985). Nancy Mitford. Londyn: Hamish Hamilton.
  • Ingram, Kevin (1985). Rebel: krótkie życie Esmonda Romilly'ego. Londyn: Weidenfeld i Nicolson.
  • Lovell, Mary S. (2002). Dziewczyny z Mitford: biografia niezwykłej rodziny. Londyn: Liczydło.
  • Mosley, Charlotte (red.) (1993). Miłość od Nancy: Listy Nancy Mitford. Londyn: Hodder i Stoughton.
  • Ebook, wydany po raz pierwszy przez Cassell, Londyn 1979. ISBN 0-304-30321-6
  • Thompson, Laura (2003). Życie w zimnym klimacie: Nancy Mitford, Portret kobiety sprzecznej. Londyn: nagłówek książki.
  1. ^ a b Acton, s. 232-34
  2. ^ Thompson, s. 1
  3. ^ Burke, s. 282
  4. ^ Burke, s. 286
  5. ^ Taylor, JS „Mitford, William”. Oxford Dictionary of National Biography, wydanie online. Źródło 9 stycznia 2014 . (wymagana subskrypcja lub członkostwo w brytyjskiej bibliotece publicznej)
  6. ^ Acton, s. 2-4
  7. ^ Hastings, s. 2
  8. ^ Lovell, s. 25
  9. ^ Lovell, s. 533
  10. ^ Soames, Ch. 1: „Rodzice i wczesne dzieciństwo”
  11. ^ Gosse, Edmund Matthew, HCG „Mitford, Algernon Bertram Freeman-”. Oxford Dictionary of National Biography, wydanie online. Retrieved 2 December 2013 . (subscription or UK public library membership required)
  12. ^ Greer, D.S. "Mitford, John Freeman-, first Baron Redesdale". Oxford Dictionary of National Biography, Online edition . Retrieved 2 December 2013 . (subscription or UK public library membership required)
  13. ^ Sanders, L.C. Matthew, H.C.G. "Mitford, John Thomas Freeman-, first earl of Redesdale". Oxford Dictionary of National Biography, Online edition . Retrieved 2 December 2013 . (subscription or UK public library membership required)
  14. ^ Parry, Jonathan. "Russell, John, Viscount Amberley". Oxford Dictionary of National Biography Online edition . Retrieved 9 January 2014 . (subscription or UK public library membership required)
  15. ^ a b Hastings, pp. 234–35
  16. ^ Lovell, p. 338
  17. ^ a b Hastings, pp. 4–5
  18. ^ Cochrane, Alfred Matthew, H.C.G. "Bowles, Thomas Gibson". Oxford Dictionary of National Biography, Online edition . Retrieved 4 December 2013 . (subscription or UK public library membership required)
  19. ^ Hastings, p. 6
  20. ^ Lovell, pp. 16–17
  21. ^ Hastings, pp. 7–8
  22. ^ Hastings, p. 9
  23. ^ a b Hastings, p. 10
  24. ^ a b c d e f g h Hastings, Selina. "Mitford, Nancy Freeman-". Oxford Dictionary of National Biography, Online edition . Retrieved 5 December 2013 . (subscription or UK public library membership required)
  25. ^ Hastings, pp. 15–17
  26. ^ Lovell, p. 32
  27. ^ "Casualty details: Freeman-Mitford, Clement B. Ogilvy". Commonwealth War Graves Commission . Retrieved 5 December 2013 .
  28. ^ a b Hastings, pp. 22–24
  29. ^ Hastings, p. 7
  30. ^ Lovell, p. 42
  31. ^ Acton, p. 9
  32. ^ Hastings, p. 33
  33. ^ Lovell, pp. 51–52
  34. ^ Alexander Mosley, quoted in Thompson, p. 47
  35. ^ a b Hastings, pp. 37–38
  36. ^ Thompson, pp. 51–52
  37. ^ Mosley (ed.), pp. 16–17
  38. ^ Hastings, pp. 42–43
  39. ^ Byrne, p. 113
  40. ^ Hastings, pp. 46–49
  41. ^ Byrne, p. 118
  42. ^ Lovell, pp. 107–08
  43. ^ Acton, p. 28
  44. ^ Hastings, pp. 56–61
  45. ^ Thompson, pp. 94–95
  46. ^ Thompson, p. 93
  47. ^ Hastings, p. 69
  48. ^ Mosley (ed.), p. 62
  49. ^ a b Thompson, pp. 86–88
  50. ^ a b Hastings, p. 70
  51. ^ Hastings, pp. 71–72
  52. ^ a b Lovell, pp. 147–49
  53. ^ Hastings, pp. 73–75
  54. ^ Hastings, pp. 76–77
  55. ^ Thompson, pp. 99–100
  56. ^ Mosley (ed.), p. 90
  57. ^ a b Lovell, pp. 150–51
  58. ^ Loraine, Percy. "Rodd, James Rennell". Oxford Dictionary of National Biography Online edition . Retrieved 10 December 2013 .
  59. ^ Acton, p. 40
  60. ^ Sykes, p. 41
  61. ^ Hastings, pp. 87–91
  62. ^ Hastings, pp. 92 and 96–97
  63. ^ Lovell, pp. 196–97
  64. ^ Hastings, pp. 105–10
  65. ^ Ingram, pp. 17–18
  66. ^ Lovell, p. 26
  67. ^ a b Parker, Peter. "Romilly, Esmond Marcus David". Oxford Dictionary of National Biography Online edition . Retrieved 11 December 2013 . (subscription or UK public library membership required)
  68. ^ a b Hastings, pp. 111–12
  69. ^ Thompson, p. 127
  70. ^ Hastings, p. 115
  71. ^ Hastings, pp. 116–18
  72. ^ Mosley (ed.), p. 116
  73. ^ Thompson, p. 140
  74. ^ Hastings, p. 95
  75. ^ Hastings, pp. 113–14
  76. ^ Hastings, p. 119
  77. ^ a b Davenport-Hines, Richard. "Mitford, Unity Valkyrie Freeman-". Oxford Dictionary of National Biography Online edition . Retrieved 14 December 2013 . (subscription or UK public library membership required)
  78. ^ Lovell, pp. 324–25
  79. ^ Reynolds, Paul (14 November 2003). "Nancy Mitford spied on sisters". BBC News . Retrieved 16 December 2013 .
  80. ^ Thompson, p. 167
  81. ^ Hastings, p. 131
  82. ^ Thompson, pp. 146 and 151
  83. ^ Hastings, pp. 128–29
  84. ^ Thompson. pp. 160–61
  85. ^ Hastings, p. 135
  86. ^ Hastings, pp. 133–41
  87. ^
  88. ^ Thompson, pp. 184–85
  89. ^ Lovell, pp. 356–58
  90. ^ Thompson, p. 209
  91. ^ a b Hastings, pp. 165–67
  92. ^ a b Thompson, pp. 221–22
  93. ^ Thompson, pp. 225–27
  94. ^ Hastings, p. 168
  95. ^ a b Hastings, pp. 171–72
  96. ^ Hastings, pp. 204 and 232
  97. ^ a b Hastings, pp. 173–82
  98. ^ Mosley (ed.), pp. 184–85
  99. ^ Acton, pp. 71–72
  100. ^ Hastings, pp. 221–22
  101. ^ Devonshire, Deborah (2010). Wait for Me!. Hachette.
  102. ^ Hastings, p. 189
  103. ^ Amory (ed.), p. 301
  104. ^ a b Thompson, pp. 284–86
  105. ^ "Lyric Theatre". Czasy. 24 August 1950. p. 6.
  106. ^ Thompson, p. 279
  107. ^ Acton, p. 85
  108. ^ Amory (ed.), p. 346
  109. ^ Hastings, pp. 219–20
  110. ^ Mosley (ed.), pp. 381–82
  111. ^ Thompson, pp. 287–88
  112. ^ CS1 maint: Extra text (Category:CS1 maint: Extra text)
  113. ^ a b Hastings, pp. 223–25
  114. ^ Mitford, Nancy (September 1955). "The English Aristocracy". Spotkanie: pp. 11–15. CS1 maint: Extra text (Category:CS1 maint: Extra text)
  115. ^ a b Thompson, pp. 294–95
  116. ^ Bailey, Richard W. (March 2005). "Reviews: Talking Proper: The rise of accent as a social symbol". Język81 (1): pp. 269–71. CS1 maint: Extra text (Category:CS1 maint: Extra text) (subscription required)
  117. ^ CS1 maint: Extra text (Category:CS1 maint: Extra text)
  118. ^ Acton, p. 99
  119. ^ Lovell, pp. 452–53
  120. ^ Thompson, p. 297
  121. ^ Hastings, pp. 213–14
  122. ^ Lovell, p. 455
  123. ^ Thompson, p. 340
  124. ^ Thompson, p. 346
  125. ^ Hastings, Selina (2002). Nancy Mitford. Random House. P. 226.
  126. ^ Hastings, pp. 227–30
  127. ^ a b Hastings, pp. 215–17
  128. ^ Acton, p. 143
  129. ^ Thompson, p. 370
  130. ^ Thompson, p. 272
  131. ^ Hastings, pp. 236–38
  132. ^ Thompson, p. 376
  133. ^ Thompson, p. 372
  134. ^ Acton, p. 173
  135. ^ Lovell, p. 485
  136. ^ Hastings, pp. 242–44
  137. ^ Hastings, p. 247
  138. ^ Thompson, p. 387
  139. ^ Thompson, p. 398
  140. ^ Hastings, p. 255
  141. ^ Acton, p. 25
  142. ^ Acton, p. 26
  143. ^ Blain et al, p. 747
  144. ^ Drabble (ed.), p. 657
  145. ^ a b Cooke, Rachel (23 December 2011). "Rereading: Christmas Pudding by Nancy Mitford". Opiekun.
  146. ^ Acton, p. 59
  147. ^ Heller, Zoë (8 March 2010). "Zoë Heller on Nancy Mitford". The Daily Telegraph.
  148. ^ Hastings, p. 129
  149. ^ Laing, Olivia (21 March 2010). "The Pursuit of Love by Nancy Mitford". Opiekun.
  150. ^ Amory (ed.), p. 354
  151. ^ Thompson pp. 307–10
  152. ^ Amory (ed.), pp. 558–59
  153. ^ Quintana, Ricardo (Winter 1962). "Book Reviews: Don't Tell Alfred". Wisconsin Studies in Contemporary Literature3 (1): pp. 81–84. CS1 maint: Extra text (Category:CS1 maint: Extra text) (subscription required)
  154. ^ Thompson, pp. 364–65
  155. ^ Amory (ed.), p. 393
  156. ^ Mosley (ed.), p. 412
  157. ^ Acton, p. 167
  158. ^ Thompson, p. 413
  159. ^ Thompson, p. 281
  160. ^ Walter, Natasha (2 October 1993). " ' "Review: Pursuit of bloody-minded charm: 'Love From Nancy: The Letters of Nancy Mitford. Niezależny.
  161. ^ Thompson, p. 253
  1. ^ Although "Freeman-Mitford" was the family's formal surname after 1886, neither Nancy nor her siblings appear to have used it outside formal documentation. All Nancy's published work bore the name "Mitford" she specified the name "Mitford" in her CBE citation, and her gravestone bears the shortened name. [1] [2]
  2. ^ Mary Soames, daughter of Clementine and Winston Churchill, considers the most likely father of Clementine to have been William George "Bay" Middleton (1846–92), a Scottish landowner, horseman and possible lover of Empress Elizabeth of Austria. Soames suggests that Bertie Mitford may have been the father of Nellie, Clementine's younger sister. [10]
  3. ^ William Mitford's brother John Freeman-Mitford, Speaker of the House of Commons and Lord Chancellor of Ireland, had been ennobled as Baron Redesdale in 1802. The title had lapsed on the death of the first Baron's son. [12] [13]
  4. ^ A sixth daughter, Deborah, was born in 1920. Hastings has recorded Lord Redesdale's disappointment that this final child was yet another girl he had hoped for another son. [29]
  5. ^ Esmond Romilly was the son of Nellie, Clementine Churchill's younger sister, but rumours suggested that Romilly was actually the product of an affair between his mother and her brother-in-law, Winston Churchill. There was a distinct physical resemblance between the young Churchill and Romilly. In his biography of Romilly, Kevin Ingram rejects the suggestion of Churchill's paternity as unfounded, possibly invented by Nancy as a tease. [65] [66]
  6. ^ In May 1940, after Hitler's invasion of the Low Countries, Esmond Romilly joined the Royal Canadian Air Force and after training as an observer was commissioned as a pilot officer. He was killed in November 1941, in the course of a bombing raid on Hamburg. [67]
  7. ^ Although she made a partial recovery and lived a further nine years, the damage to Unity was permanent. The bullet proved impossible to remove, and eventually caused a fatal attack of meningitis. [77]
  8. ^ Diana was unaware of Nancy's role in her imprisonment until many years after the war. The two remained on affectionate terms during the remainder of Nancy's lifetime. However, in a television programme in 2001 Diana described her sister as "the most disloyal person I ever knew." [80] [81]
  9. ^ The shop was founded in 1936 by G. Heywood Hill. Mitford later bought a partnership in the business her share was eventually passed to her nephew the Duke of Devonshire. Between 1995 and 2004 the shop sponsored a literary prize, which it revived in 2011 (in a revised form) to mark the bookshop's 75th anniversary. [87]
  10. ^ Tom, strongly pro-German, had requested that he be sent to Burma to fight the Japanese, rather than to fight against Germans. [92]
  11. ^ Rodd and Mitford were divorced in 1957, and he died in 1968. [96]
  12. ^ An article in Język, the journal of the Linguistic Society of America, complained that too much of the original Ross article had been omitted, including everything related to pronunciation. [116]
  13. ^ The terms "U and Non-U" entered the language permanently Thompson argues that the notoriety associated with Noblesse Oblige came to haunt Mitford, partly by branding her in some eyes as a "super-snob" and partly by distracting attention from her serious writing. The Daily Telegraph‍ '​s obituary in 1973 was headed: "Nancy Mitford, U and Non-U creator, dies at 68". [120]
  14. ^ Palewski had been conducting a simultaneous affair with another woman, a near neighbour of Mitford in Paris. In 1961 this woman bore Palewski's child. He assured Mitford that he had no intention of marrying the woman and saw no reason why his friendship with Mitford should not continue. [127]

Nancy Mitford’s Neocon

Was the neoconservative ideology of global-democratic crusades first depicted in the 1951 novel The Blessing, by the English-born but French-resident Nancy Mitford?

Since 9/11, and particularly since the obvious inability of American arms to make Iraq as peace-loving as Iowa—or Libya as laid-back as Louisiana—the question “Who was the first neocon?” has acquired a renewed significance. John Gray, emeritus of the London School of Economics, argues that premonitions of the neocon psyche had already occurred in the Middle Ages.

More recently, Woodrow Wilson and Leo Strauss adumbrated much of the neocon project. Yet however great a game President Wilson talked about the “right to self-determination,” he also insisted—to the anger of young Ho Chi Minh—that for this right the Third World need not apply.

For a portrait of the neocon mentality in its purest, most globalized form, you cannot overlook The Blessing. As Minerva sprang fully armed from Jupiter’s head, so fully armed from Mitford’s head sprang The Blessing’s villain, a leather-lunged, gauche apparatchik who rejoices in the utterly apt name of Hector “Heck” Dexter.

In Paris there lies the scene. Grace de Valhubert, married to former Free French soldier Charles-Edouard de Valhubert, is dreading the advent of Dexter, with whose wife Carolyn—mercilessly teased by Charles-Edouard as “la belle lesbienne”—she once went to school. To Grace’s assumption that Americans will appreciate Charles-Edouard’s wartime loyalty, her husband sadly responds, “The Americans hate the people who were on their side in the war. It’s the one thing they can never forgive.” And that’s the quarrel.

When Dexter arrives, he exceeds all expectations for charmlessness and loquacity. His almost endless sentences are delivered in a patois so uncouth—adjectives like “chlorotic” and “morbose” abound—and so badly pronounced whenever it ventures into foreign terminology (aperçu becomes “apercoo”) that it resembles a Justice Department position paper. This sort of thing emerges every time Dexter opens his mouth:

Our visit to London was an integral success. I went to learn about the present or peace-time conditions there and to sense the present or peace-time mood of you Britishers, and I think that I fully achieved both these aims … I was in London during World War II and I will not pause now to say what I felt then about the effort which every class of you Britishers was putting forward at that time because what I felt then is expressed in my well-known and best-selling book Global Vortex.

Dexter does let it be known that he feels a decided repugnance toward homosexuality, the practitioners of which, he announces, exhibit “a political contamination that can, in every case, be traced to Moscow.” A young Englishman called Hughie, who dreams of a House of Commons career, interposes at this point: “I say, hold on, Heck. All the old queens I know are terrific old Tories.” (But in the very year The Blessing was published, Guy Burgess and Donald Maclean defected.) From such perversion, Dexter assures Hughie, America has been saved: “We have no pederasts.” (This is not Grace’s impression of the American expatriates she has met.)

Nevertheless homosexuals are not, for Dexter, the only problem with Britain. In terms heard from a thousand Robert Kagans and Donald Rumsfelds since, Dexter proclaims:

I’m afraid I must be perfectly frank, and tell you that in my opinion this little island of yours is just like some little old grandfather clock that is running down, and if you ask me why is it running down I must reply because the machinery is worn out, deteriorated, degenerated and decayed, while the men who work this machinery are demoralized, vitiated and corrupt, and if you ask me why this should be so I will give you my viewpoint on the history of Britain during the past 50 years.

Mitford does not tell us what Dexter actually says about Britain during the past 50 years, except that—as could be expected from history’s first full neocon—the word “vision” occurs a lot. Dexter has completely internalized the profound dogma “Never let a crisis go to waste.” Not content with revealing or, as he would perhaps put it, “explicating” the problem, he has a solution.

Now what you need in this little old island, and what is needed in all the countries of Europe west of the so-called Iron Curtain, and even more I imagine, though I do not speak with personal experience, in all the countries of Europe east of the so-called Iron Curtain as well as in the backward lands of the Far East and the backward lands of Africa, is some greater precognition of and practice of (but practice cannot come without knowledge) our American way of living. I should like to see a bottle of Coca-Cola on every table in England, on every table in France, on every–

This liquid Morgenthau Plan is too much even for the courteous Grace, who in 1951 would have encountered the French Communists’ recent taunting neologism “Coca-colonization,” and who interrupts: “But isn’t it terribly nasty?”

Dauntless, Dexter continues:

No, ma’am, it most certainly is not. It tastes good. But that, if I may say so, is entirely beside the point which I am trying, if I can, to make. When I say a bottle of Coca-Cola I mean it metaphorically speaking, I mean it as an outward and visible sign of something inward and spiritual. I mean it as if each Coca-Cola bottle contained a djinn, as if that djinn was our great American civilization ready to spring out of each bottle and cover the whole global universe with its great wide wings. That is what I mean.

Every English reader in 1951 would have recognized Mitford’s allusion here to the Anglican Book of Common Prayer: “An outward and visible sign of an inward and spiritual grace.” So the religious nature of Dexter’s quest was not lost on Mitford or on her original public. But reality has a habit of outflanking even the wildest satire. By the time of Mitford’s 1973 funeral, radio stations from Biloxi to Buenos Aires resounded to the strains of the following lyric, meant in complete seriousness:

I’d like to teach the world to sing

I’d like to buy the world a Coke

In still other ways, Mitford proved a truer prophet than she ever suspected. Not only does Dexter wish to export Coca-Cola, he also wishes, when visiting Paris, to engender there those other distinctively American contributions to the moral life: worship of youth (so unlike the pre-1968 French!) and endless tolerance for no-fault divorce. Dexter, on his third marriage, confidently expects a fourth and possibly a fifth.

I am very very happy to be able to tell you, Madame Innouïs, that the young American male is brimming over with strong and lustful, but clean desire. He is not worn out, old, and complicated before his time, no ma’am, he does not need any education sentimentarl [sic], it all comes to him naturally, as it ought to come, like some great force of nature. He dates up young, he marries young, he raises his first family young, and by the time he is ready to remarry he is still young. And I am now going to give you a little apercoo of our American outlook on sex and marriage … In the States we just worship youth, Madame Innouïs, it seems to us that human beings were put on this earth to be young youth seems to us the most desirable of all human attributes.

But in The Blessing’s last chapter, Dexter’s neoconnerie surpasses itself. He flees, with Carolyn, to the USSR. It turns out that he has been a Soviet spy all along, passing on the most elaborate nuclear information to Uncle Joe. Moreover, his real name is Destrovich. The French ambassador to Britain observes: “He’s supposed to have gone straight off for a conference with Beria. Well, I feel awfully sorry for Beria.” As to his subsequent exploits in the workers’ paradise, those are described in Don’t Tell Alfred, The Blessing’s sequel.

Poor Nancy Mitford! She at least made a decent living from her novels and biographies, but like so many intelligent women she lost her heart to one cad after another. Cad-in-chief was Gaston Palewski, a politician—deputy speaker of the French Parliament and later de Gaulle’s minister for science—with all the rectitude of Tiger Woods on Viagra. Palewski kept telling Mitford that he could not conceivably marry her because she was a divorced Protestant. Accordingly, when his political ambitions compelled him to take a wife, he married … a different divorced Protestant. Way to go, Gaston.

Thanks in part to Palewski’s recalcitrance, Mitford’s hopes of childbearing were doomed. (When a medical procedure necessitated the removal of her ovaries, her mother—never known for membership of the reality-based community—marveled: “Ovaries? I thought one had 700, like caviar.”) The pain she endured from her fatal illness would now be illegal to inflict on a dog. Early-1970s French medicine didn’t do palliative care.

Yet even w obliczu śmierci she could think of others’ sufferings before her own. News of Third World disasters preyed on her mind. “I’m tortured by the thought of Bangladesh,” she once told her servant. “Some woman in quite as much pain as I am and no bidet.” The servant retorted crossly: “They’re used to it.” On which Mitford reflected: “Whether the pain or the bidetlessness I couldn’t make out.”

She never did visit the America that she feared and, as she thought, hated. Naturally she felt genuine fondness for individual “Yanks.” But the Pax Americana sickened her. Of JFK—a distant relative, via one of her brothers-in-law—she snarled: “He does for sex what Eisenhower did for golf.” Chappaquiddick and My Lai both confirmed her in her prejudice against Uncle Sam.

A shame she never saw the real America for herself. (Noël Coward, when compelled to answer the visa-waiver question “Do you support the overthrow of the U.S. Government by violence?”, apparently wrote: “Sole purpose of visit.” Mitford would have written the same.) If her purgative earthly anguish has won her the joys of heaven, and if heaven has an eternal banquet reserved for literary ladies, then perhaps Mitford is even now learning from her fellow-diners Willa Cather, Edith Wharton, Dorothy Parker, and Phyllis McGinley America’s true cultural treasures, which neither moths nor rust nor even the public schools can destroy.

Back in this vale of tears, wherever two or three are gathered together to “liberate” Islamic society—off with the burka, on with the condom—Dexter, we may be sure, will be in the midst of them. To behold Dexter is to recall the words, in a different context, of Chesterton:

There has arisen in our midst a new class that has education without breeding. … Great sociological credit is due to the man who has first clearly observed that he [the representative of this new class] has appeared. How anybody can profess for a moment to be glad that he has appeared, I do not attempt to conjecture.


The Creepy Mitford Sisters

I’ve always been a bit fascinated by the semi-creepy Mitford family (that is, if I’m guessing right, Nancy, Unity, Decca and Diana. The only one I am not sure about is the one whose head is the highest. That is either Unity or Pamela). Two more of the sisters are not in that photo, and brother Tom is out having sex with men somewhere, and then denying it, and then sleeping with 50 women to compensate.

I’m surprised nobody has made a sweeping film about these 6 sisters (with Charlize Theron as Diana – she’d be PERFECT) – it’s hard to believe they even existed – but they did – and there isn’t an un-interesting one among them. Some of them are BARELY likeable – but damn, they are interesting, and they did indeed live in interesting times. czytam The Sisters: The Saga of the Mitford Family with fascination (but almost like I was picking up a rock to look at the bug life underneath).

There was something about the photos of all of them that compelled me, sucked me in. They were all so gorgeous, so breezy-looking, “bright young things,” with their “vile bodies” (to quote Nancy Mitford’s friend and pen pal Evelyn Waugh), in their wool suits, and two-toned shoes, their marcelled hair and light eyes. But there is something a bit blank in some of their expressions, and that – combined with their intense beauty – always seemed a bit creepy to me. These were strong-willed ferocious women. Add to that the general family love affair with fascism and with Hitler and/or Stalin/socialism … and you get a picture of a fascinating whirlwind of politics and the major destructive ideologies of the 20th century (all appearing in the same family at the same time, the cataclysm of the 1930s). It’s glamorous and ugly and creepy, all at the same time.

Oswald Mosley (who ended up marrying Diana Mitford) has been of interest to me for quite some time, because of his time period and his obvious importance. The Remains of the Day is about that group of fascists in England at that time and the Lord in that book is based on someone like Oswald Mosley. I’ve also been very interested in him because his son was (is) Nicholas Mosley – who has gone on to write one of my favorite novels of all time: Hopeful Monsters (British Literature Series). Not to be too weird but I’ve felt like: If my own spirit could pick up a pen and write a book about its core beliefs – that book would be something like Hopeful Monsters. I’m dead serious. Nicholas Mosley, the son, has written a couple of memoirs – attacking his father’s fascism – and his books (especially Hopeful Monsters) are one long indictment about such totalitarian structures. Quite extraordinary.

The Mitford sisters were all caught up in the enormous upheavals of the mid-20th century, many of them on the wrong side of history. They were ardent fascists and anti-Semites, Hitler-lovers (especially Unity Mitford, who appears to have been truly in love with Hitler. She ended up shooting herself in the head – and SURVIVED. Not for long, she died a couple years later, but still._ Weird weird girls. There are pictures of Unity hanging out with “The Fuhrer” and she has this flat-eyed look of entranced exaltation on her face that seriously gives me the creeps.)

Her sister Diana was no better. She ended up marrying Oswald Mosley (he was her second husband), connecting the fascists in England directly to the Nazis. There are pictures of her and Unity whooping it up with a bunch of SS officers. Found the photo – here it is (Unity on the left, Diana on the right):

Diana and Unity and their brother Tom all attended the 1937 Nuremberg rally – I think Diana had also gone to the first one in 1933 (but the photo above is from the 1937 rally). Tom, despite his fascist beliefs – ended up joining the British army (not joining Oswald Mosley’s ranks of stormtroopers.) He died in Burma shortly before the war ended. He was brilliant, like most of the Mitfords were – HIGHLY intelligent – dauntingly so. He was probably gay. He was a major womanizer – yet he was known to have gay relationships, so the womanizing was (as it so often is) a front. Kind of a tormented guy.

Here’s Diana with one of her greatest admirers:

Hitler loved Diana. Loved her looks. Called her “the perfect Aryan woman”. She took this as a compliment. Diana was imprisoned during the Second World War.

Here’s Diana – who was considered (by certain elements in the British secret service, who kept an eye on them) even more dangerous than Oswald Mosley:

A biography of Diana was just published, actually – I haven’t read it yet, though. I do want to.

Here’s Nancy Mitford, the writer:

Here’s Unity Mitford, surrounded by her treasured memorabilia:

She wanted to marry Hitler. I think, too, that he might have even come close to proposing. At least that’s the rumor. Her love for him was ecstatic, almsot sado-masochistic. Like Sylvia Plath’s “Daddy” poem. Longing for the brute black boot to stomp on her face, etc.

The little girl sitting down is Decca (Jessica) Mitford – who eventually became an ardent Communist (imagine the rupture with her fascist family!!) – moved to the United States, became an investigative journalist and also ran a bar in Miami – Unity stands behind Decca:

Here’s Deborah (“Debo”) Mitford – whose main goal in life was to become a Duchess. She did. I believe Debo is still alive. Oh, excuse me. The Duchess of Devonshire!

, Miłość w zimnym klimacie.

Decca, along with her lifetime of muckraking journalism (the most famous one being her book on the funeral parlor/mortuary business in America: The American Way of Death Revisited), also wrote a memoir: Hons and Rebels.

Debo wrote a number of books. Here’s one: Chatsworth: The House.

The Mitfords are intimidatingly gorgeous, especially Diana. Reading The Sisters, I kept finding myself drawn to all those pictures. They are willowy, gorgeous, seemingly breezy girls, born to high ranks of society, and all of them tossed themselves towards their own destinies with ferocity. They had no barriers, nothing held them back. Nobody ever said NO to them. Nancy wanted to write books. She did. Some of them are still taught in college level English today. Diana was a fascist. Unity was a fascist. Unity was in love with Hitler. She spent most of her time fawning on him until finally she snapped and shot herself in the head. That is a kind of destiny. Decca was a communist. She broke with her family and threw herself into Communist Party activities – until the 50s when she became disenchanted and stopped. She then opened up a bar in Florida. Which is basically one way of saying, “Uhm, yeah. I accept capitalism.” (Of all of them, Decca is the most likeable.) Deborah wanted to be a Duchess, and so she married a guy who would eventually become a Duke – and so she became a Duchess. It’s a really interesting thing – despite all of the pain some of them went through (uhm, you know, shooting themselves in the head, being imprisoned, pilloried by their country – to this day, some of them, etc.) … there is this heightened burning sense of destiny in all of them. That sense of fiery destiny could turn them into either monsters, or great artists. And the family did seem to split along those lines. FASCINATING.

The reason I am going on and on about this is because the letters of Decca (Jessica) Mitford (the Communist) have just been published: Decca: The Letters of Jessica Mitford and here’s the review in the Times. I did not realize (or I had forgotten) that when Decca’s father Lord Redesdale died – he bequest all of this stuff to his kids – and he added “except Jessica”. So she was NOT forgiven. By him, anyway).

I think I need to get a copy of that book.

Here’s an excerpt from the review:

Only a few letters battle directly most report the details to friends. Her activism, though, is only one subject in a collection that deals with virtually every part of her life: her husbands, her children, her writing, her publishers and, more and more as the years pass, the Mitfords.

Each one gets her own treatment. Early on, there was a touching reconciliation with her mother, and as the years pass, this becomes warmer and more solid, though after Lady Redesdale’s death, Decca can’t resist noting to a friend one of her mother’s diary entries: “Heifer born today. Mabel [a servant] two weeks holiday. Decca married. Tea with Führer.” (The Redesdales were visiting Unity in Germany.)

If Decca has forgiven her mother her one-time Hitler sympathies, has nothing but tenderness for the deluded and disabled Unity, is cautiously affectionate with Nancy and warm though prickly with Deborah, she is unbending about Diana’s steely and unrepentant Fascist history. Visiting London with her son, Benjamin Treuhaft, who is half Jewish, she notes Diana’s offer of a meeting: “I thought better not, as I didn’t want Benj turned into a lampshade.”

Just fascinating. I don’t know why I kind of can’t look away from the Mitfords – but I can’t. I’m strangely drawn to all of them. Not like: Ooh, I endorse their beliefs … but in the same way that I am strangely drawn to Stalin and to Charlie Manson and those who were true believers. They never cease to fascinate.


Obejrzyj wideo: Nancy Mitford (Czerwiec 2022).